środa, 21 października 2015

Mroczna Japonia (2) – Teke-Teke

     W miarę postępu cywilizacyjnego wzrasta też liczba zagrożeń, to fakt raczej ogólnie znany. Co prawda nie grozi nam napadnięcie w nocy przez niedźwiedzia (chyba, że mieszkamy w Rosji), ale za to możemy zginąć w wypadku samochodowym lub wpaść pod pociąg. Właśnie to przydarzyło się bohaterce popularnej w Japonii w latach siedemdziesiątych creepypasty, młodej kobiecie, która wpadła na tory (inna wersja mówi, że została na nie przez kogoś wepchnięta) i przejeżdżający pociąg przeciął ją na pół. Przemieniła się w ducha, który ogarnięty mściwością, poluje na ludzi z kosą. Myślę, że skoro aż tyle w niej nienawiści i żalu do ludzi, to oznacza, że jednak ktoś ją pod ten pociąg wepchnął. 

https://inthedarkair.wordpress.com/2015/05/22/malicious-myths-teke-teke-%E3%83%86%E3%82%B1%E3%83%86%E3%82%B1/
SO KAWAII!
     Nasz mizantropiczny upiór nie posiada nóg, ale zupełnie nie przeszkadza mu to w poruszaniu się – dla chcącego nic trudnego i przepołowiona kobieta sprawnie przemieszcza się przy użyciu rąk, wydając przy tym dźwięk ,,teke-teke", od którego powstało jej miano. Zawsze mówiono mi, że mam zbyt bujną wyobraźnię, ale jak widać to nieprawda, bo całkiem nie potrafię sobie wyobrazić tego, żeby sunący tułów wydawał taki dźwięk. Kto to u diabła wymyślił? Teke-Teke poluje na ludzi i za pomocą kosy lub piły przecina ich na pół, żeby upodobnić ich do siebie, niech cierpią. Skoro upiorzyca porusza się za pomocą rąk, to czym trzyma mordercze narzędzie? W zębach niesie tę kosę? Ot, logika miejskich legend. Nie lekceważcie jednak tego ducha, ja zlekceważyłam i po mnie przyszła, bo nie wysłałam ostrzeżenia o niej dziesięciu znajomym :/ 

     Na prawie każdego potwora jest jakiś sposób, jedynym wyjątkiem jest obowiązkowa matura z matematyki. Żeby ustrzec się przed Teke-Teke należy po prostu unikać miejsc, które nawiedza, czyli okolic stacji kolejowych oraz... łazienek. Nie pytajcie mnie, dlaczego można ją spotkać także w toaletach, to pewnie imperatyw strsznoopowieściowy, który nakazuje czynić niebezpiecznymi miejsca, które odwiedzić musi kiedyś każdy, coby nieuchronności stało się zadość. Skoro ciężko unikać miejsc, które są terytorium łowieckim beznogiej kobiety, trzeba rozejrzeć się za inną drogą ratunku. 

     Teke-Teke została pozbawiona dolnej części ciała, ale nie strun głosowych, dlatego gdy już dopadnie swoją ofiarę, zadaje pytanie o to, gdzie są jej odcięte nogi. W kontaktach z demonami i wszelkiej maści upiorami obowiązuje etykieta ściślejsza niż klucz na sesji, odpowiedź jest dokładnie ustalona – trzeba powiedzieć, że nogi są na stacji metra Meshin. Teke-Teke zdziwi się i spyta od kogo masz tę informację, a my kozaczymy i mówimy, że słyszeliśmy o tym od Reiko Mashimy. Life hack jest taki, że to imię naszego demona sprzed wypadku. Ale uważajcie, czyha kolejna pułapka! Jeśli Teke-Teke postanowi być oryginalna i zapyta o to, jak się nazywa, nie wolno Wam użyć jej prawdziwego imienia! Musicie powiedzieć, że jej imię to Kamen shin ma, czyli maska zmarłego, który stał się demonem. Nie wiem co prawda, czy śmierć dodaje umiejętności lingwistycznych i czy Teke-Teke zrozumie odpowiedzi w języku polskim, ale skoro to japoński duch, pewnie aż do nas się nie doczołga. 

     Kojarzycie Pamiętnik Przyszłości, prawda? Autor tej mangi stworzył kiedyś czterotomową serię Hanako to Guuwa no Tera opowiadająca o detektywie, który ku swojemu niezadowoleniu, ciągle musi rozwiązywać różne paranormalne zagadki, w tym właśnie historię o Teke-Teke. Jej postać pojawia się także w anime Gakkō no Kaidan.


    Z tego, co wiem, kilka lat temu powstał horror, którego główną bohaterką była własnie Teke-Teke. Jeśli ktoś z Was go zna i wie, w jaki sposób bohaterka radziła sobie w tym filmie z jednoczesnym czołganiem się na rękach i trzymaniem kosy, niech koniecznie podzieli się z nami tą wiedzą. 


Przepraszam za odpowiadanie na komentarze z opóźnieniem i duże zaległości w śledzeniu Waszych blogów, ale ciężko mi się ostatnio znaleźć czas i poradzić sobie z uporczywymi bólami głowy.


30 komentarzy:

  1. Z tym skakaniem pod pociąg to mi się zaraz z Suicide club kojarzy ;) prawda? tylko chyba są nieco zbyt realistyczne i teraz mam wrażenie, że onana mnie patrzy xDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Łazienki to chyba jedne z ulubionych miejsc duchów. A sytuacja z kosą interesująca, zapewne ten, kto ją stworzył nie wziął pod uwagę tego, że niestety ręce już do czegoś wykorzystał xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej szkole damskie lazienki sa w dawnym prosektorium. Coz...

      Usuń
  3. To już cię przecięło na pół skoro nie wysłałaś łańcuszka do dziesięciu znajomych? So sad.. :((
    Słyszałam o tej legendzie, a przynajmniej o jej części. Nie znałam life hacka na pozbycie się jej :P Dobrze wiedzieć, choć pewnie nie zapamiętam tego imienia. Liczę, że do Polski się nie doczołga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie zachowalam jeszcze integralnosc ciala i mam nadzieje, ze ten stan jeszcze troche potrwa. Moze klatwa dziala z opoznieniem :/

      Usuń
  4. A może ona podpiera się jedną ręką i drzewcem kosy? Jeżeli jest bardzo wytrzymałe... A jeżeli chce zaatakować, to stawia jedyną swoja rękę mniej wiecej tak, żeby zrównoważyc ciężar reszty ciała, tak jak to robią psy, które nie mają jednej łapy (na pewno kiedyś takiego widziałaś...). Nie jestem fizykiem ani biologiem, ale ta metoda wydaje mi się najbardziej logiczna.

    Mam też teorię o toaletach.
    Po prostu w toaletach, a szczególnie tych na dworcach, mogą wytrzymać TYLKO upiory i babcie klozetowe. Gdyb kogoś zamknąć w takim przybytku na więcej niż 24h wolałby stać się potworem, niż dalej czuć TEN zapach!

    Oby nie doszła do Polski, ja muszę często przebywać na dworcu :P Nie uśmiecha mi się uciekanie przed jakimś wściekłym kadłubem, bleee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie podpieranie sie na drzewcu kosy tlumaczyloby stuk ,,teke teke".
      Dlatego nie chodze do toalet na dworcah ;_; Moja szkola kiedys byla szpitalem i damskie wucety sa w dawnym prosektorium C: Najlepiej, jak jest grudniowe popoludnie (czytaj: ciemno jak podczas nocy polarnej) i nagle gasnie swiatlo.

      Usuń
  5. Ale w seventiesach nie było creepypast, młoda jesteś, możesz nie pamiętać, kiedyś to się Urban Legend nazywało :)
    Przecież nie musiała zostać wepchnięta, na pewno wiesz, że w różnych folklorach są potwory/duchy, które kiedyś były ludźmi i atakują tych żywych tylko z zazdrości. Więc to mógł być tylko wypadek, a nawet samobójstwo. No ale jak to z legendami, zawsze będzie kilka wersji :)
    Ja sobie to teke-teke mogę wyobrazić, że się unosi na tych rękach i opada i ten korpus jej stuka o podłoże i wydaje taki głuchy dźwięk. Ale faktycznie, naciągane. Głupi Japończycy, myślą, że psy szczekają "wan-wan" xD
    >obowiązkowa matura z matematyki
    Zdawałam moją w tym małym, kilkuletnim okienku kiedy nie była obowiązkowa xD
    z łazienkami stawiałabym jeszcze na to, że idzie się do nich raczej samemu, bo nawet jak dziewczyny idą grupą to do kabin wchodzą pojedynczo, idealna sytuacja dla potwora i mordercy :3
    Powodzenia z organizacją czasu i zdrowiej, wiem jak to jest gdy łeb ciągle boli, bo cierpię na migreny. Przynajmniej już podleczyłam je na tyle, że nie wymiotuję, obyś i Ty czuła się tylko lepiej :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Szsztefaniu, niech Pani Szsztefania nie przesadza z ta moja mlodoscia, w mojej wiosze wszystko z opoznieniem sie dzieje, wiec pamieta, termin urbanlegend :c
      A tam, czego mozna zazdroscic zyjacym, chyba tylko mozliwosci jedzenia, spania i doznawania uciech milosnych. Kto wie, czy tam, gdzie japonskie dusze ida po smierci, nie ma zarcia.
      Wan wan XD Smiechaja mnie te.onomatopeje, mam Prison School od Yen Pressu i oni tam maja dopisane onomatopeje w ingliszu i w nawiasie doslowne odczytanie kany. Smak smak <3
      Jak mozna zdawac matme, kiedy zdawac jej nie trzeba, matmoludki sa straszne.
      Dzieki za zyczenia zdrowia, mam mocne tabletki i jest lepiej C: Migreny to zlo, ja mam tylko krzywa szczeke i wchodzace w nia osemki, a to sie ponoc da w przyszlosci zoperowac.

      Usuń
  6. Kolejny dreszczyk emocji na wieczór :D Postać wygląda bardzo ciekawie i niech lepiej nie dostanie się do europy ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobnie jak SStefania, optowałam za głuchym dźwiękiem, ale bliżej plaskania niż teke-teke. A life-hack przydatny, choć mam wrażenie, że jak by się do mnie doczołgała, to miałabym tak ściśnięte gardło, że tylko by już zostało mnie przeciąć. :<
    Na tak egzotyczne demony w Polsce nie liczę, ale gdybym kiedyś miała się wybierać do Japonii to na pewno będę się trzymać z dala od tej stacji. W ogóle w którym mieście ona jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszlismy do tego, ze to stukot drzewca kosy :D
      Nie mam pojecia, szukam. Pewnie odnosi sie do kazdej stacji, taka przypowiesc XD

      Usuń
  8. Hm... może porusza się tak, jak na tym obrazku, a gdy trzeba zaatakować staje na głowie i kręci się w kółko z kosą w rękach... Zawsze to jakiś sposób. ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Upiorne dziewczynki z kosą są urocze.
    A co do odgłosów jej poruszania to... Ona się jakby człapie. ,,Teke-Teke" może być odgłosem chodzenia po twardej betonowej powierzchni. A przynajmniej ja to tak sobie wyobrażam. Dla mnie każdy taki krok brzmi ,,Tek", więc nie czepiam się jej przezwiska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyb wsytajacym kregoslupem o ziemie stuka.

      Usuń
  10. Tę miejską legendę znałam, ale nie wiedziałam o paru szczegółach, więc odwalaj dobrą robotę szukając ich dla mnie więcej :> Kocham ten cykl, ale strasznie tęsknie, czytając go, za ludożercą :C Oj wspomnienia, gdy pierwszy raz się nieśmiało zgłosiłam do redakcji, chlip ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byly takie piekne czasy :D Ale teraz chyba nawet lepsze! Ozyw blogasia ;_; Fanpejdza sobie zalozyla, to juz nie pisze notek. Korbol Nagishi.

      Usuń
  11. Może sobie poszukam tego horroru, japońskie horrory przynajmniej trochę mnie straszą, nie to co te amerykańskie filmy "grozy".
    Współczuję bólów głowy :( Mnie samą często dręczą, podejrzewam że to migreny, jedyne co mi pomaga to plastry chłodzące apapu albo sen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze to dziwnie zabrzmi, ale nigdy nie ogladalam horrorow, jakos tak sie zlozylo. Jak mialam 7 lat to widzialam Klatwe i Mgle i to wszystko. Plastry apapu D: Nie znalam.

      Usuń
  12. Jeśli chodzi o onomatopeje to Japończycy lubią je aż za bardzo. Niektóre faktycznie mają sens, inne natomiast dla podrzędnych istot, nieogarniających boskości języka japońskiego nie bardzo brzmią tak jak powinny, niemniej jednak są takie a nie inne i czy chcemy, czy nie musimy się ich uczyć. ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam sobie Prison School od Yen Pressu i tam obok angielskiej wersji dodaja dopisek, jak sie czyta japonskie krzaki. Kosmos.

      Usuń
  13. Sama nie wiem czy bym się śmiała, czy spier.. jak najdalej :D
    ej, matura z matematyki to akurat była najprzyjemniejsza część. Precz z polskim!

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tymi łazienkami rzeczywiście jest coś na rzeczy XD. Ciekawa historia, nie powiem :P. I jaki cudny ten pierwszy obrazek :D.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojojoj niech głowa już nie boli więcej!

    Ona pewnie jedną ręką idzie, a w drugiej trzyma kose i się nią podpiera, ot histerska laska dla staruszka. Dlaczego ona wydaje dźwięk "teke-teke"? Mi się bardziej kojarzy z pająkiem :__:

    OdpowiedzUsuń