piątek, 26 sierpnia 2016

Babki z mieczami. Claymore – recenzja

     Słyszałeś, co się u nas stało? Ponoć żona młynarza była Yomą! To ona zabiła brata wójta! Kiedy byłeś w mieście, przyszła do nas srebrnooka wiedźma i pokonała potwora, parę ciosów mieczem i już było po nim! Coś przerażającego... Dobrze, że już sobie poszła. Te jej oczy!

     Potwory nie są tylko fikcyjnymi stworzeniami, którymi straszy się dzieci – w tym świecie istnieją naprawdę i nazywane są Yomami. To niezwykle podstępne istoty, które pożerają ludzi, a po zjedzeniu danej osoby potrafią przejąć jej wygląd i wspomnienia, przez co mogą niezauważone egzystować w społeczeństwie i potajemnie polować. Na szczęście są osoby, które potrafią odróżnić człowieka od potwora, a następnie zabić ludożercę. Yomy charakteryzują się dużą siłą i zręcznością, przez co zwykli ludzie nie mieliby szans w walce z nimi, nasuwa się więc słuszny wniosek, że łowcy tych stworów nie są zwyczajnymi ludźmi. My mieliśmy wiedźminów, a Japończycy mają jasnowłose wojowniczki o srebrnych oczach, które walczą z potworami przy pomocy ogromnych mieczy. To właśnie przez tę broń ludzie nazywają te kobiety Claymore, często też określają je jako srebrnookie wiedźmy. Wojowniczki mają w sobie fragmenty ciała Yom, przez co zyskują ich niektóre cechy, takie jak zwiększona szybkość czy wytrzymałość. Claymore nie cieszą się dobrą opinią, choć codziennie ratują mieszkańców miast i wsi przed potworami, ponieważ ludzie obawiają się ich mrocznej strony. W zasadzie ich obawy są słuszne, nie ma bowiem nic za darmo – im częściej wojowniczki używają swoich nadludzkich umiejętności, tym więcej swojego człowieczeństwa tracą, aż w końcu Yomy w ich ciałach przejmują kontrolę. Claymore zazwyczaj podróżują samotnie, utrzymują kontakt jedynie z innymi pogromczyniami potworów i wysłannikami bezimiennej Organizacji, swoimi zwierzchnikami. Kiedyś zdarzyło się jednak, że pewna srebrnooka wiedźma wybrała sobie na towarzysza wędrówki ludzkiego chłopca...







Tytuł: ,,Claymore"
Autor: Norihiro Yagi
Wydawca: Shueisha
Gatunek: fantasy, akcja, nadprzyrodzone, tajemnica, dramat
Grupa docelowa: shounen
Ilość tomów: 27






sobota, 20 sierpnia 2016

Najgorsze yaoice wydane w Polsce

     Tęskniliście za tymi rankingami, prawda? Nie ma nic, co skuteczniej rozplata neurony od tragicznego boys love. Do tej pory zajmowałam się głownie mangami wydanymi poza granicami naszego kraju, jednak stwierdziłam, że nagromadziło się u nas już tyle yaoiców, że koniecznie trzeba zrobić ranking najgorszych z najgorszych. Ta lista to takie myszowe Złote Maliny, choć chyba lepiej pasowałyby Złote Banany...

6. Zakochany Tyran – Hinako Takanaga

     O nie, myszo! Tak się nie bawimy! – wykrzyknęli czytelnicy, choć z całkiem odmiennych powodów. Zapewne połowa z Was będzie oburzona, że jedno z najsłynniejszych yaoi na świecie w ogóle znalazło się na tej liście, bo przecież to taka dobra rzecz, a reszta czytelników pogniewa się na mnie dlatego, że Zakochany Tyran jest dopiero na szóstym miejscu, a nie wyżej. Och, jakże ta seria potrafi skutecznie dzielić ludzi! Samo założenie fabularne było wręcz genialne w swojej prostocie i wyrazistości – niech gej zakocha się w skrajnym homofobie! Niestety, czytelnicy dobrze wiedzą, do czego to mogło doprowadzić... Gwałty, gwałty, jeszcze raz gwałty, no i stare, dobre obarczanie winą ofiary, no bo jak może być tak pociągająca, mjeju. To właśnie Zakochany Tyran wypaczył wiele młodych umysłów, prezentując im toksyczną wersję związku jako coś śmiesznego i uroczego. Wiecie, że nienawidzę takich rzeczy, dlaczego więc dopiero szóste miejsce? Z bólem serca przyznaję – Zakochany Tyran jako komedia jest autentycznie zabawny, a główny bohater jest wręcz cudownym cholerykiem. Dlatego kiedyś w Warszawie przyjaciółka musiała kupować mi jeden z tomików na paszport, bo osiemnaście plus...

środa, 10 sierpnia 2016

Pandora Hearts – recenzja

     Nie bądź niegrzeczny, bo przyjdzie po ciebie wysłannik Otchłani i wciągnie cię do niej! To ciemne i niebezpieczne miejsce, gdzie nikt nie chciałby trafić. Źli ludzie zostają w niej zamknięci na zawsze, nigdy się stamtąd nie wydostaną. Uważaj, bo Otchłań może wciągnąć i ciebie!

      Prawdziwi Dojrzali Czytelnicy narzekają, że na naszym rynku pojawia się coraz więcej skierowanych dla dziewcząt mang, a w nich ładni panowie i śliczna kreska. Mamy jakieś fatałaszki stylizowane na europejskie ubranka sprzed paru wieków, nadprzyrodzone moce i  różne cudeńka tego typu, jedynie z fabułą trochę ciężko, ale przecież tym głupiutkim nastolatkom nie trzeba czegoś więcej, wystarczy, że wieje yaoi na kilometr. Do worka z takimi kolorowymi mangowymi wydmuszkami przez wielu zostaje wrzucona Pandora Hearts, jej ogromna popularność zdaje się jedynie potwierdzać teorię, że to nic ambitnego. A może jednak Prawdziwi Dojrzali Czytelnicy się mylą?


Tytuł: ,,Pandora Hearts"
Autor: Jun Mochizuki
Wydawca polski: Waneko
Wydawca oryginalny: Square Enix
Gatunek: przygodowe, akcja, komedia, fantasy, tajemnica, dramat, nadprzyrodzone
Grupa docelowa: shounen 
Ilość tomów: 24 
Cena okładkowa: 19,99zł (tom 24 – 24,99zł)

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Mangowe zdobycze! Lipiec 2016

     Mysza powraca z nową energią, a przynajmniej chciałaby, żeby tak było, bo sił w jej wątłym mysim ciele niewiele się ostało. W minionym miesiącu pracowałam, pojechałam nad morze na jeden dzień, zostałam fanką kilku nowych mangowych serii i po raz pierwszy w życiu spróbowałam mochi, japońskich kluch ryżowych, co to udają ciastka. W lipcu troszku się obłowiłam w mangowe rzeczy, więc podsumowanie zrobić koniecznie należy. 


Arigato #24
Kuroko's Basket #13
Kochać mimo wszystko 
Pandora Hearts #23
Berserk #9
Drrr!! #2
Zerowa Maria i puste pudełko #3
No Game No Life #1
Sword Art Online #10

     Godziwie, cztery mangi, tyle samo light novel i w dodatku magazyn na dokładkę. Niestety, większości tomów nie zdążyłam jeszcze przeczytać ponieważ byłam zbyt zajęta Nanatsu no Taizai i Boku no Hero Academia z wielu ważnych powodów.