sobota, 20 sierpnia 2016

Najgorsze yaoice wydane w Polsce

     Tęskniliście za tymi rankingami, prawda? Nie ma nic, co skuteczniej rozplata neurony od tragicznego boys love. Do tej pory zajmowałam się głownie mangami wydanymi poza granicami naszego kraju, jednak stwierdziłam, że nagromadziło się u nas już tyle yaoiców, że koniecznie trzeba zrobić ranking najgorszych z najgorszych. Ta lista to takie myszowe Złote Maliny, choć chyba lepiej pasowałyby Złote Banany...

6. Zakochany Tyran – Hinako Takanaga

     O nie, myszo! Tak się nie bawimy! – wykrzyknęli czytelnicy, choć z całkiem odmiennych powodów. Zapewne połowa z Was będzie oburzona, że jedno z najsłynniejszych yaoi na świecie w ogóle znalazło się na tej liście, bo przecież to taka dobra rzecz, a reszta czytelników pogniewa się na mnie dlatego, że Zakochany Tyran jest dopiero na szóstym miejscu, a nie wyżej. Och, jakże ta seria potrafi skutecznie dzielić ludzi! Samo założenie fabularne było wręcz genialne w swojej prostocie i wyrazistości – niech gej zakocha się w skrajnym homofobie! Niestety, czytelnicy dobrze wiedzą, do czego to mogło doprowadzić... Gwałty, gwałty, jeszcze raz gwałty, no i stare, dobre obarczanie winą ofiary, no bo jak może być tak pociągająca, mjeju. To właśnie Zakochany Tyran wypaczył wiele młodych umysłów, prezentując im toksyczną wersję związku jako coś śmiesznego i uroczego. Wiecie, że nienawidzę takich rzeczy, dlaczego więc dopiero szóste miejsce? Z bólem serca przyznaję – Zakochany Tyran jako komedia jest autentycznie zabawny, a główny bohater jest wręcz cudownym cholerykiem. Dlatego kiedyś w Warszawie przyjaciółka musiała kupować mi jeden z tomików na paszport, bo osiemnaście plus...



5. Szkarłatny kwiat – Tomoki Hori

     Jednotomówka pochodząca z mrocznych początków Kotori. Zbiór oneshotów, które są tak nieciekawe, że po prostu zęby bolą i wiercą się w dziąsłach podczas czytania. Głowna historia zawiera to, co tygryski lubią najbardziej, czyli skrajnie zniewieściałego uke i maczo z yakuzy, a pobocznych chodzi głównie o seks, takie porno, bo w sumie nie znamy bohaterów, widzimy tylko samą scenę. To pierwsza manga BL autorki, mogło być tak dobrze, bo Tomoki Hori nie znała schematów gatunku i mogła narysować coś świeżego niczym tryskawki z mojego ogródka, ale nie, dobre ziomki z redakcji musiały oddać niedźwiedzią przysługę. W posłowiu mangaczka zwierzyła się z cudownych porad, które dostała, typu ,,uke musi być wiotki jak brzoza". Mam wrażenie, że wśród wskazówek znalazło się też polecenie ,,więcej seksu!". 

Oto autorka złapana w sidła yaoicowych schematów najgorszego sortu.


4. Wild Rock – Kazusa Takashima

     Dowód na to, że zaczynaliśmy naprawdę rakowo. Wild Rock obecnie jest towarem specjalnym, bo od wydania minęło przeszło dziesięć lat, a nakład do wysokich raczej nie należał. Dziś na aukcjach tomik osiąga naprawdę piękne ceny, na szczęście jakaś dobra dusza postanowiła oddać mangę do biblioteki, przez co nie musiałam wydawać milionów monet, by zapoznać się z tym arcydziełem, dziękuję! Ostrzyłam sobie żeby, yaoi w czasach ludzi pierwotnych, ależ można to wspaniale zepsuć, ale będzie zabawa! I wiecie co? Rozczarowałam się wierutnie, bo autorka w ogóle nie wykorzystała potencjału, który tkwił w tym założeniu, w sensie, nie wykorzystała nawet możliwości, żeby stworzyć absurdalnego potworka. Wild Rock jest totalnie bezpłciowy, historia tak sztampowa, że nawet przełożenie jej na warunki kromanionczyków niewiele zmieniło, jedynie powiększyło trochę liczbę facepalmów strzelanych podczas czytania.  Jedyna ciekawa rzecz to to, że mangaczka wydała ten tomik ledwie dwa lata po tym, jak zaczęła bawić się w rysowanie. Szacunek, znam osoby, które po dziesięciu latach ćwiczeń nie osiągnęły nawet podobnego poziomu, wink wink.


3. Finder – Ayano Yamane

     Ta manga musiała u nas wyjść, bo krąży plotka, że ktoś z załogi Kotori ja uwielbia. Niestety, nie podzielam tych uczuć i Wy chyba też, o czym świadczą wyniki ankiety. Mamy niezależnego fotografa, który z ukrycia pstryka zdjęcia celebrytom lub uwiecznia rożne machlojki. W końcu trafia kosa na kamień i chłopak zadziera z niebezpiecznym szefem mafii, który wykazuje jakieś dziwne zainteresowanie odwłokiem naszego bohatera. Do czego to prowadzi? Do gwałtów, no oczywiście. I do miłości, a jakże. Ble. Czy jest coś, co uratuje takie obrzydlistwo połączone z kiczem? Paradoksalnie tak. W Finderze występuje bowiem fabuła, prawdziwa fabuła!, związana z konfliktami w przestępczym świecie. No i autorka ładnie rysuje włosy.


2. Dia Game – Byaku Kotora

     Debiut wydawnictwa Ringo Ame, któremu bardzo współczuję, że musiało zaczynać od czegoś takiego. Historia o wampirze i łowcy wampirów, klasyka, ale tutaj nastąpiło odarcie tego schematu ze wszelkiego potencjału. Nasz uke krwiopijca jest taki... uke, a w dodatku zachowuje się jak hodowlany szczurek, który po raz pierwszy zobaczył drzewka i trawnik za domem. Czy tego chłopaka chowali w piwnicy czy jak? No nie, mangaczka twierdzi inaczej, Dia wiele lat podróżował i zbierał doświadczenia, Welesie, jak można tak niekonsekwentnie budować postać. Mamy też nawet coś na kształt fabuły, ale jest tak diabelnie idiotyczna, a intryga tak lewiatanowo prosta, że aż żal bierze. Ale jest ładna kreska, serio! 



1. Neo Arcadia. Tęcza w ciemności – Nroikazu Akira (rysunki) & Kaoru Tachibana (scenariusz)

     Tadam! Dotarliśmy do pierwszego miejsca, oto najdurniejsza manga boys love wydana w naszym piękny kraju! Zaskoczeni? No... Chyba nie bardzo. Ilekroć rozmawiam ze znajomymi obeznanymi w yaoicach na temat najgorszych mang z tego gatunku wydanych w Polsce, nieodmiennie wymieniają Neo Arcadię jako największą tragedię. Książę krainy światłości x władca krainy mroku, to brzmi jak początek bajki lub mitu kosmogonicznego. Uke osiąga poziom turbo stereotypowej zniewieściałości, do tego mamy jeden z najdebilniejszych przykładów miłości od pierwszego wejrzenia ever, normalnie zupka błyskawiczna, po co użerać się z mięsem, warzywami i przyprawami, lepiej kupić gotowca, stwierdziła pani autorka, nie ma co budować relacji przez ileś stron. Nigdy przez całe swe życie nie widziałam chyba bardziej kiczowatej mangi yaoi, motylki, światełka, słodkości, czułe słówka, to jest jak najgorszy harlequin z wątkami paranormalnymi. A wisieneczką na torciczku jest posłowie, które zawiera bonus – fragment opka, opka, bo inaczej nazwać się tego nie da, na podstawie którego powstała ta przepiękna manga. Kryste, jaki to jest kicz! 

Gdyby nie gify z Gravity Falls, nie przeżyłabym pisania tej notki.
*Wyjaśnienia*

Dlaczego nie ma na liście Totally Captivated? Bo mysza uważa, że jest autentycznie zabawne i nie zaczyna się gwałtem, do tego uke to interesująca postać.

Dlaczego nie ma na liście Ten Count? Albowiem lista zawiera jedynie mangi już wydane. Ten Count to w zasadzie temat na osobną notkę, na tak lakonicznym opisie na pewno by się nie skończyło... 

39 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc, gdyby wszystkie te mangi były pisane stylem podobnym do Twojego to bym je przeczytała (jakie wyżyny komplementowania :P ). Ale ogólnie to niet niet niet.
    Ej, właściwie skoro jeden z bohaterów yaoi jest przeważnie bardziej zniewieściały, to dlaczego w ogóle jest facetem? W tym momencie wątpię w podwaliny yaoi, ale po co robić mangi o męsko-męskiej miłości, skoro jeden z owych facetów zachowuje się jak kobieta? Chyba że nie zawsze tak jest, jak wiadomo- nie znam się.
    PS. Poszłam do roboty z przypinką Hellsing i od razu okazało się, że mój współpracownik jest wielkim fanem mang i w ogóle popkultury. Czemu was jest tylu wszędzie? A może to tylko w Bydgoszczy taki urodzaj? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uke jest zniewieściały z bardzo prostego powodu. Yaoi nie czytają homoseksualiści tylko heteroseksualne kobiety - zwiazek jest podobny do heteroseksualnego, ale czytelniczka, ktorą kręcà mężczyźni, czyta o dwóch mężczyznach. Dwie pieczenie na jednym ogniu.

      Taka jest moja teoria.

      PS. Sposob napisania tego wpisu jest genialny, ale zwrot do Welesa - wygryw!

      Usuń
  2. Ale że jak to gejporno z jaskiniowcami nie jest nawet dobrym źródłem lolcontentu, z którego tylko kadry wycinać? Przecież to jest tak kretyński pomysł że prawdopodobieństwo że nie zmieni się w wykolejony pociąg absurdu jest praktycznie zerowe. Jestem pełen podziwu, że autorce się coś takiego "udało".

    Okładka Dia Game przypomina mi o tym, czego u skośnych strasznie nie lubię, czyli rysowania dziewczynki, a potem nazywania jej chłopcem ponieważ... ponieważ.


    BTW - Masz drobnego babola - przy "Zakochanym Tyranie" napisałaś "piąte miejsce" podczas gdy siedzi na szóstym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie też bardzo się rozczarowałam, miałam nadzieję, że absurd będzie mordował z całych sił, a tutaj taka nudna opowiastka, nawet za bardzo tego obśmiać się nie da, bo koń jaki jest każdy widzi -_-
      Oj tam, to taki fetysz, każdemu jego porno :D W Dia Game głownym problemem jest charakter tego trapa, coś strasznego.
      O, dziękuję za zwrócenie uwagi, już naprawiam!

      Usuń
  3. Masz truskawki w ogródku?! *.* Ciekawi mnie czemu większość yaoiców opiera się na gwałtach. Autorom żal czasu na sensowne relacje? Gdy pierwszy raz zobaczyłam okładkę "Dia game", myślałam, że Uke to kobieta xD zniewieściałość tak bardzo ._.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam truskawki w ogródku, rozrosły się jak głupie przez rozłogi :D Nadal można znaleźć kilka owocków, sierpniowe i wrześniowe pojedyncze truskawki są najpyszniejsze ;)
      Wiedzą, że takie coś się sprzeda po prostu, no i tak, szkoda im czasu na bawienie się w wymyślanie logicznego rozwoju relacji. Przecież łatwiej zasunąć schematem gwałt >>> miłość, po co się wysilać.

      Usuń
  4. (aha, Szkarłatny Kwiat to gejporno, a ja po zerknięciu na okładkę myślałam, że jakiś romans-dramat, nieważne)
    Czytałam Dia Game i tylko kreskę to ma ładną. Nic ciekawego, nic dobrego. Zakochanego Tyrana mam chyba ósmy tom (na darowane mangu patrzy się mile). W sumie śmieszne nawet i jako komedia daje radę, ale mam tu ten sam problem co w większości yałoi - przedstawienie związku jest tak fatalne, że odnosi się wrażenie jakby oglądało się ten sam film po raz pięćdziesiąty. Kiedyś wezmę i narysuję jakieś boys love. Miałam w sumie plan żeby przebić wszystkie najgorsze komiksy i opowiadania o tej tematyce, ale dzięki temu blogaskowi wiem, że nie byłabym w stanie :'D
    Gify z Gravity Falls świetnie. Ja tam w ogóle tęskniłam za nociami na Norce (chociaż i tak pojawiają się częściej niż u mnie ='3). Ale teraz to bym chętnie zobaczyła najlepsze yaoice wydane w Polsce, żeby wiedzieć w co się ewentualnie zaopatrzyć. No i ciekawi mnie jakie mangi, by się tam znalazły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładki mang bywają bardzo mylące... Przekleństwo siedemnastej wiosny na przykład wszystkiom wygląda na yaoi C:
      Ósmy tom Tyrana to już nie jest takie zło, bo na tym etapie senpai przyznaje się, że czuje coś do swojego asystenta ;) NARYSUJ, ale takie dobre ^^ To będzie wyzwanie! W sumie na polskim rynku pojawiło się kilka naprawdę dobrych tytułów boys love, więc jakieś porównanie jest, ale nie wiem, czy zrobię listę, bo nie przeczytałam jeszcze wszystkich mang BL wydanych u nas. Jeszcze 6 serii muszę ogarnąć. Pewnie na liście znalazłyby się Złamane skrzydła, Seven Days, Konbini-kun, Pod niebem pełnym gwiazd, Uśpiony Księżyc, Vassalord, NightS, może Merry Checker i Bezsenne noce.
      Jeee, ktoś tęsknił za moimi nociami :D Powiem Ci, że smuci mnie ogromnie, że na blogu z Levim w nagłowku notki tak rzadko, ból i cierpienie.

      Usuń
    2. Bo to takie ładne nocie są i fajnie się je czyta. A u mnie nocie się dziwnie długo produkują i podziwiam na przykład takiego zwierza, który codziennie publikuje na swoim popkulturalnym ciekawe wpisy. Ale ja mam plany i ambicje, i niedługo będą różne nowe rzeczy na lunatykowum blogasiu. Tylko muszę wrócić znad morza do moich Karkonoszy i będę publikować jak szalona, bo mam tutaj notatnik i tam są rzeczy.
      A co do yaoi to płaczę, bo Waneko ogłosiło wydanie kontynuacji Kolegów z klasy, ale tylko Absolwentów. No jak żyć bez reszty mang od Nakamury Asumiko ;_;

      Usuń
    3. Lepiej, jak notki pojawiają się rzadko, ale są dopracowane. U zwierza dobija mnie to, że ona w ogóle nie czyta swoich notek przed publikacją, przez co gramatyka, intrerpunkcja i ortografia w wielu miejsach szaleją, a wystarczyłoby posłuchać między innymi sprawdzania pisowni w Wordzie lub bloggerze. Mam wrażenie, że zwierz po prostu nie szanuje swoich fanów.
      Heh, mam swój notatnik zwany Biblią Wszechrzeczy i jest w nim mnóstwo szkiców notek, ale nie mam siły się za to zabrać :C Życzę powodzenia i czekam na nowe posty!
      Rzućmy się wszyscy na Absolwentów, to może zdecydują się na kontynuację. Żółte szaliki z Durarary!! też miały nie wyjśc w formie mangowej. Jestem odporna na Nakamurę Asumiko, do tej pory własnie tylko Koledzy mi się spodobali, jak żyć.

      Usuń
    4. W sumie to ja też nie czytam swoich notek przed publikacją, a błędy wyłapuję raczej w trakcie pisania (w sensie rzucę okiem na dany akapit i zawsze jakieś błędy wyłapię) ;_; Ej, poczułam się teraz podle. Jak wrócę do domu to przeprowadzę jakieś korekty, bo czuję się teraz niegodnym blogerem. W ogóle to cud, że nikt się nadto nie skarży na moje notki. Mysza nawraca ludzi, pożyteczny gryzoń, powiadam. Właściwie nie zdawałam sobie sprawy, że nieczytanie od góry do dołu własnych notek to grzech D: W moim świecie nieszanowanie czytelników to raczej nienawiązywanie z nimi kontaktów, nie odpisywanie i takie sprawy. Te korekty to jednak potrzebne będą, bo trza szanować.
      Ale co do zwierza to ja takiego wrażenia nie odnoszę. Chociaż nie wiedziałam o czytaniu notek. Damn, nie będę mogła przez to spać.
      Ja mam szkicownik na szkice rysunków i notatnik na opowiadania, notki i pomysły. Ale w sumie to w obu powstają rysunkowe rzeczy, tyle że tylko w notatniku piszę.
      Rzucajmy piniondzem w Waneko kupując Absolwentów, to dobry plan.

      Usuń
    5. Generalnie nie popadajmy w przesade, jak gdzies sie przemknie literowka czy inny babol to nic sie nie stanie, ale u Zwierza to jest notoryczne i nawet czasem rypie sie ciag przyczynowo skutkowy w zdaniu. Ciezko ogarnac, co poeta mial na mysli...
      SPIJ SPOKOJNIE ;_;
      Moja Biblia Wszechrzeczy z planami na zbicie fejmu w necie ma juz praktycznie wszystkie kartki zapisane XD
      Zdalam sobie sprawe, ze rzucam piniondzem w Waneko jak szalona, bo mam wiecej pozycji od nich niz od wszystkich innych wydawnictw razem wzietych D: Poprosze o medal za zaslugi dla myszy.

      Usuń
  5. Też mam truskawki w ogrodzie :D i wiele innych XD
    Generalnie mnie osobiście np nie przeszkadza, jak yaoi opiera się tylko na seksie, ba, nawet powiem, że jeżeli yaoi nie ma magicznego znaczka +18 to nawet się nie zabieram za to, bo miłosne historyjki to mnie nudzą X"D aczkolwiek czasem mam ochotę sobie coś tam poczytać, ale i tak musi mieć wątek +18, i to nie na jedną stronę .-.
    Finder jest taki bez sensu, omg XD znaczy w sumie sens ma, no ale... panie majster, dlaczego XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam nawet buraki :D Przebij to!
      Nie przeszkadza mi, jeśli yaoi opiera się tylko na seksie, ale wtedy traktuję to jako mangę z rodzaju hentai, która niczego nie udaje. Denerwuje mnie, jeśli jakaś manga ma mieć w założeniu fabułę, ale kończy się na ciągłym gwałceniu. Ani to wtedy hentai, ani coś z fabułą i bohaterami.
      No własnie, dlaczego ;_:

      Usuń
    2. Buraków chyba nie mam, ale mam marchewki, zimnioki, kalarepę (fuj XD), sałatę... XDDDDDD jak się je trawę to trzeba sobie dogadzać życie XD
      Nie no, w przypadku mang opierających się tylko na seksie, tworzenie jakiejś fabuły jest ino bez sensu. No ale, wiele rzeczy czytałam i w sumie chyba nic mnie już nie zaskoczy X"D

      Usuń
  6. W Finderze ta miłość jest chyba jednostronna? Chyba pamiętałabym wyznanie miłości Asamiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, no nie wiesz, on go na pewno kocha, tylko nie pokazuje, to jest MIŁOŹDŻ!

      Usuń
  7. oh god dobrze że nie czytam yaoi co za ulga :O a połowa z okładek nie wygląda na gejporno łatwo wpaść w pułapkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba kiedyś zrobię jednak listę najlepszych wydanych u nas yaoi, żeby ludzie nie uciekali od gejozy C:

      Usuń
  8. Ja nigdy z żadnym yaoi nie miałam styczności i nie zamierzam tego zmienić :D Szczerze powiedziawszy to nawet nie widziałam, że tyle yaoi mamy w Polsce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz yaoi mamy u nas mnóstwo, ale tylko niewielka część to dobre yaoi (tak, to istnieje).

      Usuń
  9. A ja się zgadzam z 6 miejscem. Tyrana (chociaż z pozostałych tytułów właściwie niewiele znam...). Jako komedia faktycznie potrafi być zabawny, ale początek ich związku-nie-związku mówi sam za siebie. Jak to dobrze, że ominęły mnie pierwsze tytuły Kotori (i że nie postanowiłam ich nadrobić)! Na Wild Rock zerknęłam kiedyś na skanach, ale już praktycznie nic nie pamiętam. O! Czyli Finder ma fabułę! Dobrze wiedzieć, chociaż i tak będę się trzymać od tej mangi z daleka. Debiutowania yaoi - i to takim yaoi (chociaż nie czytałam) - rzeczywiście można Ringo Ame współczuć.
    Teraz zaczynam się zastanawiać, jak bardzo zjechałabyś Ten Count...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hurra, ktoś popiera moją decyzję :D Na polskiej frupie fanów yaoi ludzie byli oburzeni obenością Tyrana na tej wspaniałej liście.
      Co ciekawe, Keep Out był całkiem dobry, była fabuła, gwałtów raczej nie, udało się Kotorcom.
      Finder ma fabułę, ale i tak wszystko obraca się koło odwłoków, smutna prawda.
      Ponoc Ten Count ma się poprawić i autorka będzie pokazywać związek jako patologiczny, ale na razie jest jak jest. Poczekam...

      Usuń
    2. Akurat Keep Out czytałam i rzeczywiście był w porządku, chociaż ostatecznie nie zagościł na mojej półce.
      No to ciekawe, jak autorka będzie się próbowała z tego wszystkiego wybronić. Też poczekam...

      Usuń
    3. Slyszalam, ze teraz kombinuje w ten sposob, ze robi z tego lekarza prawdziwego psychola, ktory szukal ofiary juz od dawna. Oczywiscie fanki nadal uwazaja zwiazek glownych bohaterow za cos wspanialego -_-

      Usuń
  10. Jak dla mnie Tyran i Finder byłyby na miejscu 1 i 2, jednotomówki wydają mi się w porównaniu do nich zupełnie nieszkodliwe XDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrzyłam też na poziom rozrywki, jaką dostarczają tytuły czytelnikowi, więc może przez to takie ułożenie...

      Usuń
  11. Ostatnio przeglądałam mangi w księgarni, ale nic nie przypadlo mi do gustu.
    Ona nie widzi, jest ślepa xD

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale Myszo, przecież wszystkie jaoje są najgorsze xD
    Also, full disclosure: lubię gwałt, manipulację i inne bezeceństwa w fikcji, jeśli są przedstawione w odpowiedni dla mnie sposób. Dawno dawno temu wierzyłam, że te tytuły robią młodzieży sieczkę z mózgu, bo przecież przeciętna yaoistka to mała dziewczynka i czegóż ją to uczy! Dziś sama widzę, że mnie przecież szojce nie skrzywiły (a nawet bardziej uwrażliwiły na potrzebę komunikacji bo TYLU PROBLEMÓW MOŻNA UNIKNĄĆ JEŚLI SIĘ ROZMAWIA Z PARTNEREM, POLECAM), więc najbardziej hejcę Sekaiichi Hatsukoi, bo baba wredna i brzydko rysuje.
    Dzięki, że przypomniałaś mi o Wild Rocku, jestem nim szczerze zainteresowana od kiedy ściągnęłam Drama CD gdzie seme gra głos mojego husbando (a uke głos jego największego fana, odpowiednio Morikawa i FukuJun), no ale przecież nie znam japońskiego, więc może ładne obrazki by mi pomogły XD Chociaż w sumie powinnam zostać przy oryginalnym husbando może, wyszłoby taniej pod koniec miesiąca, bo gry już mam xD
    Kurde, ta Neo Arcadia wygląda jak totalnie My Kind of Thing, dzięki, rzucę okiem w sklepie :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, są najgorsze ;_;
      Wiesz, ja znam przypadki, kiedy te wszystkie cudne opka i mangi, w których gwałt jest podstawą udanego związku spowodowały spaczenie młodych dziewczynek ;___; Stefanie sa po prostu odporne, no chyba, że czegoś nie wiem i uważają, że jak gwałci, to kocha. Na polskich grupach fanek yaoi na fejsie widziałam takie dyskusje, że włosy na głowie się jeżą. CZEBA ROZMAWIAĆ. W Steven Universe (taka baja) też się problemy rozwiązują, kiedy postacie rozmawiają, to takie niestandardowe podejście.
      FukuJun, jak pięknie C: Ale do obejrzenia tego skłoniłby mnie jedynie głos Ishidy Akiry, więc raczej się nie skuszę.
      Neo Arcadia jest w wielu miejscach wyprzedana, normalnie rarytas, polecam, w skali bycia tanim romansem z yaoi schematem 10/10. Delicje.

      Usuń
    2. Omg dziękuję! Jest mi bardzo miło,że tak o mnie pamiętasz:) Chętnie wejdę na te blogi,bo z poprzednich nie było odzewu^^ chyba rzadko prowadzą,tak jak ja kiedyś:) W ogóle,manga Zakochany tyran jest niezła,kiedy jeszcze lubiłam Yaoi toto byla moja ulubiona. Od wczoraj zaś porządkuje swoją starą listę ulubionych mang i anime. Postanowiłam zabrać się zaSkip beat,stare ale jare. Znasz?:) Lubisz?:)

      Usuń
  13. Nie jestem antyfanką yaoi, jednak w ogóle nie czytam ani nie oglądam. Nic mnie jakoś do tego gatunku nie ciągnie. Swoją drogą "kocham", kiedy facet w anime/mandze ma kreskę typowej kobiety, a jego zachowanie jest chłopienco-babskie. No cóż taka idea twórców. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż się zaskoczyłam, że kojarzę aż 2/3 tej listy O.o
    Po samym tym, co słyszałam na jego temat, spodziewałam się "Tyrana" wyżej, noale trudno mi oceniać, skoro nie czytałam. Yaoi o jaskiniowcach (yaskinioi?), nieźle, na to bym nie wpadła, chociaż ubolewam, że pan na okładce nie wygląda z deczka bardziej neandertalczykowato, to by dopiero był powiew świeżości.
    W "Arcadii" podoba mi się okładka, owszem, kiczowate toto, a pan seme ma mordę jak z listu gończego, ale jakoś mi całość pasuje estetycznie. Zwłaszcza po tym... czymś z "Dia Game", bleh, kto w ogóle uważa toto za ładne, normalnie nie mam nic przeciwko ładnym chłopaczkom w dziewczynkowatych łaszkach, ale przy patrzeniu na tę okładkę aż się wewnętrznie wzdragam, brrr.

    W ogóle przyłączam się do czyjejś prośby z poprzedniego komentarza o listę najlepszych yaoiców na polskim rynku :D Albo przynajmniej zdatnych do czytania bez ryzyka podwyższonego ciśnienia i rzucenia tomikiem w ścianę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam pytanie : czy ta białowsłosa postać na okładce "Dia Game" to chłopak,czy dziewczyna? (pytanie nie na temat,sorry). Co do miejsca "Zakochanego Tyrana" uczucia mam mieszane. Anime oglądałam (moje biedne oczy) ale z mangą nie miałam do czynienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chłopak... Niestety.

      Usuń
    2. Dzięki,że odpisałaś,a wracając do pytania : OMG,CO TO MA BYĆ?! Zniewieścienie uke level hard. Co do Neo Arcadii... Nie uwierzyłam w ocenę jaką wystawiłaś i postanowiłam przeczytać w internecie. W sumie manga nauczyła mnie czegoś : ZAWSZE UFAJ MYSZY JEŚLI CHODZI O MANGI!! ZAWSZE! Ta manga to była...nie wiem jak to opisać,taka żenada .-.

      Usuń
    3. C:
      Wiele mang wygląda niewinnie, ale w środku czają się upiory. To złota maksyma, która przyświeca mi przez całą moją drogę życiową mangowca :D

      Usuń