piątek, 8 grudnia 2017

Platinum End – recenzja

     Ludzie lubią te piosenki, które już znają. Sprawdzone sposoby są najlepsze, trzymajmy się schematów, fani dostaną to, co lubią, wszyscy będą zadowoleni. Mam wrażenie, że właśnie takie myśli towarzyszyły Ohbie i Obacie podczas wymyślania fabuły ich nowej mangi. Szkoda tylko, że to nie takie proste i nie wystarczy zmieszać ze sobą kilku popularnych w świecie chińskich bajek motywów, żeby osiągnąć sukces...






Tytuł: ,,Platinum End"/,,Platina End"
Rysunki: Takeshi Obata
Scenariusz: Tsugumi Ohba
Wydawca: Shueisha
Gatunek: dramat, nadprzyrodzone, tajemnice, szkolne życie, psychologiczne, romans
Grupa docelowa: shounen
Ilość tomów: 7+






     Wspomnianego wcześniej duetu Ohba&Obata raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, bo czy jest ktoś, komu nigdy nie obiła się o uszy nazwa Death Note? Można nie lubić tej historii, ale trzeba przyznać, że Notatnik Śmierci wielką mangą jest, która swego czasu miała duży wpływ na światowy fandom. Seria doczekała się anime (które, notabene, jest obecnie najpopularniejszym tytułem na MALu), pięciu filmów, serialu aktorskiego, kilku gier oraz light novel. Kiedy okazało się, że autorzy mangowego pierwowzoru pracują nad nowym tytułem, utrzymanym bardziej w klimatach DN niż Bakumana, zaintrygowani fani od razu rzucili się do czytania. Ja również byłam bardzo ciekawa i liczyłam na wiele. Czy Platinum End spełniło moje oczekiwania? 

niedziela, 5 listopada 2017

Myszowe zdobycze! Wrzesień – październik

     Sława! Większość jesieni już za nami, ale obfitość kolorowych liści nie przełożyła się na obfitość mang u mnie, dlatego znów podsumowanie zakupów, w którym dominują książki. Miałam problemy z wpasowaniem się na nowo w życie studenta, do tego sporo się w moim życiu wydarzyło i pojawiły się różnorodne zmiany, niektóre na gorsze, niektóre zdecydowanie na lepsze. Mam nadzieję, że w listopadzie znajdę czas nawet na obejrzenie jakiegoś anime, ale to chyba marzenie ściętej głowy, pewnie tego koguta, który myślał o niedzieli. Zastanawiam się, czy nie założyć bloga o książkach, bo coraz częściej łapię się na tym, że planuję różne teksty i recenzje podczas czytania. Nie chciałabym zaśmiecać tym Norki, ale z drugiej strony ledwo sobie radzę z jednym blogiem... Pojawiła się także myśl o wznowieniu prac nad analizą jednej z książek naszej kochanej AutorKasi, byliby jacyś chętni do czytania? :>



Blame! #5
Sen o Japonii
Nora, czyli Dom Lalki & Peer Gynt
Upór i przekora. 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat
Pieśń o Rolandzie
Tam, gdzie wiatr wieje najgłośniej. Moje drugie życie wśród ludzi lodu
Eliza i jej potwory
Żerca
W cieniu Mistrza
Instrukcja obsługi Polski
I tak człowiek trafił na psa
Murcielago #1
Księga Vanitasa #3
Kompleks sąsiada #1
Sword Art Online #16


Jutro
No Game  No Life #7

Na osobnym zdjęciu, ponieważ zapomniałam o tych tomikach i dopiero w połowie pisania notki nadeszło olśnienie.
Został w akademiku i nie ma na zdjęciu (;___;)

Wyż nisz

wtorek, 31 października 2017

Mroczna Japonia (5) – Hisashi Ouchi, ofiara wypadku w Tokaimurze (+18)


Uwaga, drastyczne!

     Stwierdziłam, że trzydziesty pierwszy października zobowiązuje i dzisiaj napiszę o czymś naprawdę przerażającym i okropnym. Jeśli nie macie ochoty na czytanie o cierpieniu i nie chcecie widzieć makabrycznych zdjęć, to lepiej odpuśćcie sobie lekturę tej notki. Wszyscy wiemy o katastrofie elektrowni Fukushima Nr 1, która została spowodowana przez tsunami, ale to niejedyna tego rodzaju tragedia, która wydarzyła się w Japonii. Choćby w 1997 roku w Zakładach Przetwarzania Paliwa Jądrowego w Tokaimurze miał miejsce pożar i wybuch, w wyniku czego aż trzydzieści pięć osób uległo napromieniowaniu. W tym samym miejscu dwa lata później wydarzył się kolejny wypadek.

     Zazwyczaj wypadki jądrowe są powodowane przez ludzkie błędy, których można było uniknąć, co czyni je jeszcze bardziej tragicznymi. Podobnie było w tym przypadku. Niewłaściwie przeszkoleni pracownicy mieli przygotować pierwszą od trzech lat partię paliwa do eksperymentalnego reaktora, niestety, w wyniku pomyłki paliwo uranowe osiągnęło masę krytyczną i zaszła łańcuchowa reakcja rozszczepienia jąder atomowych. Udało się zapobiec eksplozji, jednak wnętrze budynku zostało napromieniowane. Wśród trzech pracowników przygotowujących paliwo znalazł się Hisashi Ouchi. Odebrał on największą dawkę promieniowania, szacowaną na 17 siwertów. Zapewne niewiele Wam to mówi, dlatego wyjaśnię, że siwert jest dużą jednostką, dlatego zazwyczaj mówimy o milisiwertach, już 1 Sv promieniowania gamma wystarczy, żeby u człowieka wystąpił ostry zespół popromienny, a otrzymanie 8 Sv zwykle prowadzi do natychmiastowej śmierci. Hisashi Ouchi miał to nieszczęście, że jakimś cudem udało mu się przeżyć. 

https://www.unbelievable-facts.com/2016/12/hisashi-ouchi.html