.

.

sobota, 26 września 2015

Ulubieni rysownicy (2) – Sawasawa

     Mysza swego czasu nazywana była mistrzem zerochana, ponieważ potrafiła znaleźć na tej stronie niemal wszystko. Pewnego dnia podczas rutynowych przeszukiwań trafiła na naprawdę ładny obrazek, nietuzinkowy, który wzbudził jej ciekawość (dla zainteresowanych – TO był ten obrazek). Poszła jego tropem i znalazła ogrom ślicznych rysunków, których autorem okazała się Sawasawa*.

Często przewijają się motywy parasoli, plecaków/teczek, ubrania postaci też są w charakterystycznym stylu.

poniedziałek, 21 września 2015

Jak zasłynąć w Internecie. Dead Tube – recenzja

   Hej, wiecie, że dzisiaj mysza wkroczyła w dorosłość? Teraz mogę już czytać w pełni legalnie te wszystkie okropne mangi, o których tutaj piszę. To były najbardziej mysie urodziny w moim życiu. Dostałam między innymi tort w kształcie myszy, kartki z myszami i cudne kolczyki myszy. Czas by podsumować swoje życie.

     Kupcie koniecznie Otaku, pojawiła się w nim moja recenzja mangi Jak zostałam bóstwem!?, która została recenzją numeru (sława, pieniądze i wielka kariera) i napiszcie mi o swoich odczuciach.

A teraz recenzja, bardzo gore i ero recenzja.


  Świat wcale nie jest przyjaznym miejscem do życia. Wszystkie organizmy na naszej planecie ukształtowała nieustanna walka o przetrwanie, która nadal rzeźbi sobie w materii życia. Efektem trwających miliony lat zmagań jest tkwiący głęboko w zwierzętach instynkt, który nakazuje w pewnych okolicznościach uciekać i szukać schronienia, ale niesie też ze sobą często pragnienie walki i zabijania. Nawet nasi najbliżsi krewi, szympansy, których przywykło się uważać za spokojnych owocożerców, urządzają krwawe polowania na inne małpy – gerezy rude, oraz łapią w celach spożywczych pisklęta ptaków i żaby. Nic dziwnego, że również ludzie mają w sobie atawistyczną żądzę krwi i dominacji...






Tytuł: ,,Dead Tube"
Autor: Yamahuchi Mikoto, Kitakawa Touta
Wydawca: Akita Shoten
Gatunek: horror, dramat, tajemnica, gore, romans, ero-guro, szkoła
Grupa docelowa: shounen
Ilość tomów: 2+






środa, 16 września 2015

Dobre yaoi (1)

     Pod notkami o dziwnych yaoicach dopominaliście się o zestawienie dobrych mang z gatunku boys love jako przeciwwagę, bo takie niewątpliwie istnieją. Przyznam, że już wcześniej miałam w planach napisanie takiego postu, dlatego jeszcze bardziej utwierdziliście mnie w przekonaniu, że byłby on potrzebny. W przeciwieństwie do poprzedniej listy, w tym przypadku będę umieszczać na liście nie tytuły, a autorki, które według mnie tworzą niezłe mangi o miłości męsko-męskiej. Nie jestem wybitną specjalistką w tej dziedzinie, przeczytałam pewnie jakieś sto pięćdziesiąt tytułów, a w obliczu ton mang, które przewalają inni, to naprawdę okazuje się być niewielką liczbą, postaram się jednak zaprezentować parę autentycznie fajnych autorek. Wybaczcie mi, że nie czytałam wszystkich pozycji od wymienionych mangaków. Kolejność czysto przypadkowa. 


1. Shoowa

     Mangi  autorki z kupą w avatarze (naprawdę, nie wiem, co Japończycy mają do tych odchodów, widziałam ostatnio pluszowe kupki i to było złe) zostały mi polecone jako Takie, Które Mają Fabułę i muszę przyznać, że coś w tym jest. Kierowane są jednak do nieco młodszej grupy wiekowej, niż choćby tytuły Yonedy. Z boys love Shoowy podobało mi się zwłaszcza Koujitsusei no Tobira i Jin to Neko wa Yobu to Konai, które dzieją się w tym samym uniwersum. Półświatek kwitnie! Całkiem niezłe jest też NON Tea Room w klimatach okołomuzycznych. Dużo dobrego słyszałam też o absurdalnej komedii Iberiko Buta to Koi to Tsubaki i Ninii no Mori, zresztą temu drugiemu dam propsy za samą jeno okładkę. Shoowa ma jednak w swoim dorobku też jeden tytuł, który prawdopodobnie niedługo zawita na tę drugą, mroczną listę. Buahahaha. 


piątek, 11 września 2015

Mroczna Japonia (1) – dzieciobójstwo w roku Ognistego Konia

     Na blogach mangowych co jakiś czas pojawiają się zbiory różnistych ciekawostek o tych dziwnych Japończykach, którzy mają mundre toalety i tysiące smaków Kit Katów. Czasem udaje się znaleźć wśród nich jakąś naprawdę interesującą, nową informację, ale zwykle są one oklepane i znane niemal każdej osobie zainteresowaną Wschodnią Azją. Postanowiłam pójść za tłumem i też pisać o ciekawostkach dotyczących Kraju Wschodzącego Słońca, ale zrobić to trochę inaczej i skupić się na jego drugim obliczu, które jest tak mroczne jak ciemna strona Księżyca. Czasem sięgnę po jakieś popularne creepypasty, czasem po straszne historie, które wydarzyły się jak najbardziej naprawdę i są okropniejsze od fikcji. Mam nadzieję, że spodobają Wam się te notki i będziecie je czytać z zainteresowaniem (^.^) Widzicie, nawet użyłam specjalnej japońskiej emotki.


     Zastanawialiście się kiedyś, jak duży wpływ na nasze życie mogą mieć przesądy? Gdzie przebiega granica między rozsądkiem a wiarą w zabobony? Czy zmieniane trasy, żeby nie przejść pod drabiną, unikanie trzynastki może mieć w pewnym momencie jakieś większe dla nas znaczenie i spowodować zmiany w życiu? Kiedy przychodzi opamiętanie i stwierdzenie, że wszystko gdzieś się kończy i nie będziemy robić czegoś tylko dlatego, że wymyślona tradycja tak nakazuje?
   
http://sta-nippon.com/A-GENEKI/214-KYUDAI/214-TANUSIMARU.html
Rzeczona stacja w kształcie kappy :D
Wydawałoby się, że Japończycy to dość rozsądny naród, który twardo stąpa po ziemi i pracuje nad osiąganiem wyżu gospodarczego, a zwłaszcza nad wymyślaniem różnych śmiesznych gadżetów elektronicznych. Kiedy jednak przyjrzymy się dokładniej tej specyficznej nacji, dostrzeżemy jej umiłowanie do tradycji, która przeplata się w kraju skośnookich z codziennością. Stacja w kształcie demona kappy jest idealnym przykładem zlania się nowoczesności ze światem dawnych wierzeń. Jeśli to zauważymy, nie dziwi nas tak bardzo fakt, że Japończycy są naprawdę przesądni. W szpitalach i budynkach użytku publicznego często brakuje pokoi i pięter o numerze cztery, bowiem cyfra ta jest odczytywana w ichnim języku jako ,,shi", a słowo to oznacza też śmierć. Gusła towarzyszą nam też przy posiłku – zakaz pozostawiania pałeczek wetkniętych w pożywienie to tylko wierzchołek góry lodowej. O ile wiara w to, że kiedy swędzi Cię nos, to Twój znajomy będzie miał dziecko, nie jest zbyt szkodliwa, to okazuje się, że japońskie przesądy mogą zajść w naprawdę niebezpieczne rejony...

     Na pewno wiecie, że tradycyjny chiński horoskop nie dzieli roku na części określane wchodzeniem Słońca w określone strefy na ekliptyce, ale przypisuje określone atrybuty do danego roku. Obecny to  na przykład rok Ziemskiej Owcy, a ja urodziłam się w roku Bawołu. Całe szczęście, że nie był to rok Ognistego Konia, a ja nie jestem Azjatką, tylko stuprocentową Polką. Dlaczego? Bo mogłabym nigdy nie mieć możliwości tworzenia tego uroczego blogasia. Wedle przekazywanych od wieków prawideł, dziewczę urodzone w roku Konia, którego atrybutem jest ogień, będzie obdarzone naprawdę ognistym temperamentem i nie zazna wiele radości w życiu. Wiadomo, idealna Japońska żona powinna być układna, cicha, pracowita, uległa, słodka, dziewczęca... Na pewno nie powinna być wybuchowa, a już zwłaszcza posiadać własnego zdania! Trzeba koniecznie zapobiec tragedii.


     Ostatnim rokiem Ognistego Konia był rok 1966. W tym roku w Japonii wydarzyło się coś naprawdę dziwnego – odnotowano spadek urodzin aż o jedną czwartą. Sporo. O dziwo, podobne zmniejszenie się liczby urodzonych noworodków zarejestrowano także wśród japońskich rodzin emigrantów zamieszkałych na Hawajach i w Kalifornii. Czyżby jakaś przedziwna epidemia? Sprawka kosmitów? Zainteresowała się tym badaczka Kanae Kaku, która przeanalizowała wskaźniki zgonów spowodowanych różnymi powodami i doszła do mrożącego krew w żyłach wniosku – wskaźnik zgonów noworodków płci żeńskiej był znacznie wyższy niż płci męskiej.

    Około pięćdziesiąt lat temu nie istniały precyzyjne metody określania płci płodu, dlatego jedynym sposobem na pozbycie się dziecka, które miało mieć nieszczęśliwe życie przez urodzenie się w złym czasie, było uśmiercenie noworodka tuż po porodzie. Noworodka, który w odróżnieniu od płodu w pierwszym trymestrze ciąży, posiadał już wykształcony układ nerwowy, działający mózg, świadomość i, co wynika z powyższych, potrafił w pełni świadomie odczuwać ból. Tak, tysiące japońskich dziewczynek zostało zabitych tuż po swoich narodzinach przez własną rodzinę z powodu zabobonu. Rok Ognistego Konia wypada raz na sześćdziesiąt lat. Następny będzie już 2026. Ciekawe, czy historia znowu się powtórzy? A może Japonia wykonała krok naprzód? Szkoda, że prawdopodobny brak kontynuowania dzieciobójczej tradycji będzie spowodowany możliwością rozpoznania płci płodu przed jego rozwinięciem, a nie zmianą w japońskiej mentalności, która nakazuje zabić dziecko w obawie przed mityczną klątwą.


niedziela, 6 września 2015

Denerwujące motywy w yaoi

     To niemożliwe, by w świecie tak bogatej popkultury stworzyć coś całkowicie oryginalnego. Zwłaszcza w krainie  mang powstało wiele schematów, które wciąż i wciąż są wykorzystywane, a czytelnicy z radością to kupują. Szczególnie widać to, gdy mówimy o specyficznym gatunku, jakim jest yaoi. Mamy ogromny ocean tytułów, które w zasadzie są niemal takie same. Cóż, przecież to samo dzieje się w przypadku romansów... Ale yaoi boli bardziej. Yaoi ZAWSZE boli bardziej. To miał być wstęp, ale nie wyszedł, wybaczcie. Spójrzcie sobie na listę najbardziej denerwujących motywów w yaoi. Śmieszkowe nazwy wielu z nich krążą w fandomie od dawna, więc nie są one wytworem mojej inwencji twórczej, niestety. Nie wiem dlaczego ten blog stał się blogiem o tematyce okołoyaoicowej. Nie wiem. 

1. Kocham, więc Gwałcę

     Jeden z najbardziej znienawidzonych przeze mnie motywów, niestety, również jeden z najpopularniejszych. Bardzo męski seme nie może utrzymać swoich żądzy na wodzy i myśli tylko dolną częścią ciała, a ten powabny uke tak go wodzi na pokuszenie urodą i słodkością... No przecież tak go kocham, że nie mogę się dłużej powstrzymywać, on też na pewno tego chce, tylko udaje, że mu się to nie podoba, przecież zawsze się trochę gwałci, co nie? To wszystko z miłości! Najgorsze jest to, że następstwem KwG jest zwykle



wtorek, 1 września 2015

Mangowe zdobycze! (sierpień)

     Zauważyliście zmianę nagłowka? Jest genialny, prawda? Zawdzięczam go kochanej Nagishi, która wreszcie założyła fanpage, lajkujcie! Męczyłam ją i męczyłam, a efektem cierpienia biednej Nagyszy było to cudo.

     Jak tam się czujecie po zakończeniu wakacji, uczniowie? Źle, bardzo źle czy piekielnie źle? Studentów mających miesiąc wolnego serdelecznie pozdrawiam, osoby pracujące, które wolnego nie mają, pozdrawiam jeszcze serdeleczniej. Z tego powodu, że jestem w klasie maturalnej, będę miała mniejsze możliwości niż do tej pory i notki będą pojawiać się odrobinę rzadziej, a na komentarze na Waszych blogasiach prawdopodobnie będę odpowiadać z kilkudniowym opóźnieniem. Przepraszam, ale postaram się, żeby ciekawych notek nie zabrakło! Dzisiaj podsumowanie sierpniowe, jego również nie miało być, ale różne wypadki chodzą po ludziach. Dziwny stosik, nieprawdaż? 


Dewon Szczur 
Beautiful Days #1
Keep Out #1
Wampirzyca Karin #2-7
przypineczki: Ulquiorra mój pan, yaoicowy Ichigo i Hichigo