.

.

piątek, 11 września 2015

Mroczna Japonia (1) – dzieciobójstwo w roku Ognistego Konia

     Na blogach mangowych co jakiś czas pojawiają się zbiory różnistych ciekawostek o tych dziwnych Japończykach, którzy mają mundre toalety i tysiące smaków Kit Katów. Czasem udaje się znaleźć wśród nich jakąś naprawdę interesującą, nową informację, ale zwykle są one oklepane i znane niemal każdej osobie zainteresowaną Wschodnią Azją. Postanowiłam pójść za tłumem i też pisać o ciekawostkach dotyczących Kraju Wschodzącego Słońca, ale zrobić to trochę inaczej i skupić się na jego drugim obliczu, które jest tak mroczne jak ciemna strona Księżyca. Czasem sięgnę po jakieś popularne creepypasty, czasem po straszne historie, które wydarzyły się jak najbardziej naprawdę i są okropniejsze od fikcji. Mam nadzieję, że spodobają Wam się te notki i będziecie je czytać z zainteresowaniem (^.^) Widzicie, nawet użyłam specjalnej japońskiej emotki.


     Zastanawialiście się kiedyś, jak duży wpływ na nasze życie mogą mieć przesądy? Gdzie przebiega granica między rozsądkiem a wiarą w zabobony? Czy zmieniane trasy, żeby nie przejść pod drabiną, unikanie trzynastki może mieć w pewnym momencie jakieś większe dla nas znaczenie i spowodować zmiany w życiu? Kiedy przychodzi opamiętanie i stwierdzenie, że wszystko gdzieś się kończy i nie będziemy robić czegoś tylko dlatego, że wymyślona tradycja tak nakazuje?
   
http://sta-nippon.com/A-GENEKI/214-KYUDAI/214-TANUSIMARU.html
Rzeczona stacja w kształcie kappy :D
Wydawałoby się, że Japończycy to dość rozsądny naród, który twardo stąpa po ziemi i pracuje nad osiąganiem wyżu gospodarczego, a zwłaszcza nad wymyślaniem różnych śmiesznych gadżetów elektronicznych. Kiedy jednak przyjrzymy się dokładniej tej specyficznej nacji, dostrzeżemy jej umiłowanie do tradycji, która przeplata się w kraju skośnookich z codziennością. Stacja w kształcie demona kappy jest idealnym przykładem zlania się nowoczesności ze światem dawnych wierzeń. Jeśli to zauważymy, nie dziwi nas tak bardzo fakt, że Japończycy są naprawdę przesądni. W szpitalach i budynkach użytku publicznego często brakuje pokoi i pięter o numerze cztery, bowiem cyfra ta jest odczytywana w ichnim języku jako ,,shi", a słowo to oznacza też śmierć. Gusła towarzyszą nam też przy posiłku – zakaz pozostawiania pałeczek wetkniętych w pożywienie to tylko wierzchołek góry lodowej. O ile wiara w to, że kiedy swędzi Cię nos, to Twój znajomy będzie miał dziecko, nie jest zbyt szkodliwa, to okazuje się, że japońskie przesądy mogą zajść w naprawdę niebezpieczne rejony...

     Na pewno wiecie, że tradycyjny chiński horoskop nie dzieli roku na części określane wchodzeniem Słońca w określone strefy na ekliptyce, ale przypisuje określone atrybuty do danego roku. Obecny to  na przykład rok Ziemskiej Owcy, a ja urodziłam się w roku Bawołu. Całe szczęście, że nie był to rok Ognistego Konia, a ja nie jestem Azjatką, tylko stuprocentową Polką. Dlaczego? Bo mogłabym nigdy nie mieć możliwości tworzenia tego uroczego blogasia. Wedle przekazywanych od wieków prawideł, dziewczę urodzone w roku Konia, którego atrybutem jest ogień, będzie obdarzone naprawdę ognistym temperamentem i nie zazna wiele radości w życiu. Wiadomo, idealna Japońska żona powinna być układna, cicha, pracowita, uległa, słodka, dziewczęca... Na pewno nie powinna być wybuchowa, a już zwłaszcza posiadać własnego zdania! Trzeba koniecznie zapobiec tragedii.


     Ostatnim rokiem Ognistego Konia był rok 1966. W tym roku w Japonii wydarzyło się coś naprawdę dziwnego – odnotowano spadek urodzin aż o jedną czwartą. Sporo. O dziwo, podobne zmniejszenie się liczby urodzonych noworodków zarejestrowano także wśród japońskich rodzin emigrantów zamieszkałych na Hawajach i w Kalifornii. Czyżby jakaś przedziwna epidemia? Sprawka kosmitów? Zainteresowała się tym badaczka Kanae Kaku, która przeanalizowała wskaźniki zgonów spowodowanych różnymi powodami i doszła do mrożącego krew w żyłach wniosku – wskaźnik zgonów noworodków płci żeńskiej był znacznie wyższy niż płci męskiej.

    Około pięćdziesiąt lat temu nie istniały precyzyjne metody określania płci płodu, dlatego jedynym sposobem na pozbycie się dziecka, które miało mieć nieszczęśliwe życie przez urodzenie się w złym czasie, było uśmiercenie noworodka tuż po porodzie. Noworodka, który w odróżnieniu od płodu w pierwszym trymestrze ciąży, posiadał już wykształcony układ nerwowy, działający mózg, świadomość i, co wynika z powyższych, potrafił w pełni świadomie odczuwać ból. Tak, tysiące japońskich dziewczynek zostało zabitych tuż po swoich narodzinach przez własną rodzinę z powodu zabobonu. Rok Ognistego Konia wypada raz na sześćdziesiąt lat. Następny będzie już 2026. Ciekawe, czy historia znowu się powtórzy? A może Japonia wykonała krok naprzód? Szkoda, że prawdopodobny brak kontynuowania dzieciobójczej tradycji będzie spowodowany możliwością rozpoznania płci płodu przed jego rozwinięciem, a nie zmianą w japońskiej mentalności, która nakazuje zabić dziecko w obawie przed mityczną klątwą.


22 komentarze:

  1. Z tym zabobonem i zabijaniem dziewczynek to mnie zaskoczyłaś, nie słyszałam o czymś takim. Generalnie nawet nie wiem jak to skomentować...
    O "shi" słyszałam na lekcjach japońskiego, a i w Soul Eaterze fajnie to wykorzystano przy telefonie do śmierci (https://www.youtube.com/watch?v=vo3UqPkqmGI)
    Więcej takich notek, ciekawie się je czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam połowę Soul Eatera ;D

      Usuń
  2. Yy... Nie ogarniam jakie zwierzę jest moim znakiem zodiaku, wszystkie dostępne źródła krzyczą, że koń. No ale okaaay... Nie chcę w to wnikać.
    Hm, może to będzie dla niektórych niezrozumiałe, ale rozumiem dlaczego tak postąpili Japończycy. Trzeba było podjąć decyzję: zabić czy pozwolić wieść życie pełne nieszczęść? Dla nich to swego rodzaju wierzenie, po prostu dla nas to jest dziwne, bo u nas czegoś takiego nie ma. Śmierć nie musi być bolesna, dlatego rodzice postanowili odebrać dziecku życie, by później nie cierpiało. Właściwie mogli dać im szansę, ponieważ zawsze mogłyby sobie ułożyć życie, ale potem zabicie ich... Nie dość, że rodzice nie będą potrafili z przywiązania to i jeszcze dziecko będzie bardziej cierpiało, gdy matka czy ojciec wbije mu nóż w plecy. Jestem w stanie to pojąć, nie uważam tego za coś złego i jest mi to obojętne. A to niestety dlatego, że jestem egoistycznym draniem.
    Niemniej jednak notka ciekawa. Czekam na więcej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, tutaj oni nie mieli zadnych dowodow na to, ze to dziecko faktycznie bedzie mialo nieszczesliwe zycie. Dla mnie to pokazuje, jak bardzo pierdololo o sprawach nadprzyrodzonych moze oglupic czlowieka i do czego moze sie posunac czlowiek w imie swoich wymyslonych zjawisk.

      Usuń
  3. Rozsądni? Kto? Japończycy?! haha A tak poważnie (znaczy początek też jest zupełnie poważny, w końcu mówimy tu o Japończykach!) to ja generalnie od bardzo wczesnego etapu mojego "zachwytu Japonią" przestałam się zachwycać, a patrzeć na to wszystko z przymrużeniem oka, ale na studiach nabrałam do tego wszystkiego naprawdę ogromnego dystansu. Kocham moich wykładowców, kocham ich historie z kraju kwitnącej wiśni i z kraju cebuli też. xD Znowu chyba nie na temat, no w każdym razie chodzi o to, że historie mroczne, czy mniej mroczne z chęcią przeczytam. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wiem, ze Japonczycy niezbyt rozsadni, ale tak sa kojarzeni - skosnookie, uporzadkowane ludziki.
      Ja w zasadzie Japonia nie zachwycalam sie nigdy i raczej Japonczykow jako takich nie lubie. Podoba mi sie ich nieuporzadkowany system wierzen, interesuje kultura i popkultura, ale raczej nie chcialabym mieszkac w tym kraju. Najbardziej nie lubie tego paskudnego japonskiego nacjonalizmu, ktory wiecznie zywy. Rzad do dzis sie nie przyznal do wielu zbrodni :/ Ale pewnie wiesz o tym duzo wiecej niz ja - laik :D
      Historie nadchodza...

      Usuń
  4. *Podejście drugie*
    Przecie ta stacja wygląda jak kaczka! Kacza stacja, kwak kwak!

    To głupie, że ludzie wierzą w różne przesądy, zabobony i religie, smuci mnie to wielce. Szczególnie głupie i smutne, że zabijają z tego powodu noworodki, które mogłyby nie być takie, jakie powinny być. Jak w ogóle można tak traktować kobiety, jak służące? Ja sobie nie wyobrażam takiego związku, że kobieta całkowicie podporządkowuje się mężowi z wielkim męskim ego, to by było nudne.

    W Polsce jakby zabili noworodka przez zabobony to by katole go zniszczyli. Pomyśleć, że u nas robią z kobiety niewolnicze maszyny do dzieci, którymi się i tak nie interesują, mają się tylko urodzić, a płaczą o nieświadome i niewykształcone embriony. Mnie uczono, za komuny to było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tobą w 100%.

      Usuń
    2. No jak jak kaczka, skoro to kappa, przeciez widac wyraznie.

      ...ze zawsze sie troche gwalci. A was sie uczy, ze Hitler wiedzial o Holokauscie. Nie ma takiego dowodu.

      O, Japonczycy to narod mega szowinistyczny.

      Usuń
  5. Mnie tam nie obchodzi czemu zgony zmaleją, już i tak się liczy, że zmalały! A o tym roku konia, poza wzmiankami od ciebie, nie słyszałam, seria bardzo dla mnie, będę notki pochłaniać i ci marudzić, że ich za mało piszesz. Ja to bym się nawet chętnie w tym roku urodziła, może nie byłabym kluchą, bo jestem trochę kluchą. Temperamentne kobiety są równie dobre jak ułożone, kochamy je wszystkie >:C mnie stacja kappa tez się przez te kościoły z kaczka skojarzyła C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgony wzrosly, nie zmalaly ;-;
      W notkach nie bedzie niczego, czego bys wczesniej nie wiedziala, niestety.
      Koscioly wygladaja jak kury C:
      A moj jak slimak wyglada.

      Usuń
  6. Nie wierzę w żadne przesądy, zabobony, czy tym bardziej religie. Zwłaszcza w to ostatnie. Uważam, ze człowiek posiada własną moralność zdolną do stwierdzenia co jest właściwe, a co nie. Mimo to z ciekawością poznaję co nuż nowe informacje na ten temat. W końcu trzeba wiedzieć co w trawie piszczy.
    Notka była bardzo ciekawa i z chęcią przeczytam kontynuacje tego nietypowego cyklu. Historia dzieciobójstwa w tak powszechnie nowoczesnym kraju jest mrożąca w żyłach. Szkoda, ze czasami rozwój ekonomiczny nie idzie na równi z postępem mentalnym. Jestem ciekawa jak będzie wyglądać najbliższy rok Ognistego Konia.
    Niby żyjemy w XXI wieku, ale czytając jakie zabobony panują na świecie, aż trudno w to uwierzyć :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak ja lubie takie podejscie :D Obawiam sie, ze jakby u nas pojawil sie podobny przesad, to poczciwe babulenki i mamusie bez problemow zadusilyby noworodki. Dziecko urodzone w czepku to dziecie szatana - zadusic!
      Mnie zabobony nie przeszkadzaja, przeszkadza mi branie ich na powaznie. Jako ciekawostka sa interesujace i zabawne, ale jak ktos bierze je powaznie, smiertelnie powaznie...

      Usuń
  7. Ciekawa notka. Nie wiedziałam o tym :O

    OdpowiedzUsuń
  8. Dość przerażające... Mam nadzieję, że w roku 2026 ludziom aż tak nie odbije po raz kolejny i wykażą się większym rozsądkiem niż wtedy. Mimo wszystko przez te sześćdziesiąt lat doszło do dużych zmian :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak patrze na nasz kraj, to aie chyba cofamy coraz szybciej i szybciej.
      Ciekawe, czy za 11 lat bede nadal blogowac.

      Usuń
  9. A zaczęłaś od stacji w kształcie kappy (chociaż i tak widzę w tym kaczkę)... Wpływ zabobonów może być naprawdę straszny.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy pomysł na notki. Mroczna Japonia, to jest to. :D. Myślę, że Japończycy nie powinni zrobić czegoś podobnego w 2026, to byłoby "trochę" chore jak na ludzi XXI w. W '66 to jeszcze bo ludzie chyba bardziej w te wszystkie klątwy wierzyli, no i jakieś konsekwencje na pewno by ponieśli. :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli dozyje do tego czasu i bede nadal pisala blogi, to na pewno napisze o tym, czy historia sie powtorzyla.

      Usuń
  11. Sama jestem bardzo przesądna i przeraża mnie, że są więksi radykałowie przesądowi ode mnie. To co piszesz jest przerażające, ale w jakimś stopniu logiczne, choć jest to logika ojca pozwalającego się utopić dziecku byleby nie była córka dotknięta przez obcego mężczyznę. Niemniej myślę, że w 2026 nie wzrośnie ani skala aborcji, ani skala zgonów noworodków. Bezpieczeństwo bezpieczeństwem, ale Japończycy są chyba zbyt mało dzietni by nie wymyślić jakiegoś sposobu odegnania klątwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i cykl super! Czekam na więcej! :D

      Usuń
    2. Czy ja wiem, czy historia znow sie nie powtorzy... Jak tak patrze na ludzi dookola mnie, to stwierdzam, ze w Polsce masowe dzieciobojstwo mogloby sie zdarzyc i dzisiaj. Poczekamy, moze w Japonii faktycznie cos sie zmienilo.

      Usuń