czwartek, 15 października 2015

Anime Jesień 2015 – Pierwsze Wrażenia

     Jak mysza powraca do oglądania anime, to robi to z wielkim hukiem i od razu rzuca się na siedem serii. Jestem zdania, że w każdym sezonie, choćby nie wiem, jak bardzo jałowy był, dla się zaleźć coś zdatnego do oglądania. Sezon jesienny, choć wszyscy wieszają na nim psy, nie jest wcale jakoś specjalnie słaby, przynajmniej dla mnie. Po obejrzeniu pierwszych odcinków kilku anime, postanowiłam zrobić o nich notkę. Jeśli chodzi o niszowe serie, to mysza nigdy nie zawodzi. Może macie podobne wrażenia? Może zdecydujecie się, czy oglądać daną serię, czy może nie?

1. Attack on Titan: Junior High



Gatunek: satyra/parodia, komedia
Długość: 12x24min.
Studio: Production I.G.




     Z popularnymi seriami tak bywa, że często dostają mnóstwo spin-offów, odcinków specjalnych i wszelakich innych dodatków. Nie inaczej jest z uberpopularnymi Tytanami. Tym razem dostajemy parodię, w której cała akcja dzieje się w szkole. Nie ma przecież nic bardziej swojskiego od placówek oświatowych, które z autopsji zna praktycznie każdy, chyba, że wychowywał się za murem razem z tytanami. Oczekiwań nie miałam żadnych, ale ogląda się całkiem przyjemnie. Po co zjadać ludzi, skoro ich benta są znacznie smaczniejszym kąskiem? Grafika w porządku, bez rewelacji, ale animacja i tak lepsza od tej w oryginalnej serii. Ta przeróbka jest całkiem zabawna, ale nie polecam oglądać, kiedy jest się zapatrzonym w Tytanów jak w ikonę, bo można dostać bólu odwłoka. PS To jest super.

Prognoza: Fajne uzupełnienie oryginalnej serii, prawdopodobnie pojedzie na jej popularności. Może być zabawnie.


2. Fushigi na Somera-chan


Gatunek: komedia, nadprzyrodzone, okruchy życia, eksperymentalne
Długość: 12x5min.
Studio: Seven

     Jakaś niby magia i okruchy życia, ale wszyscy wiemy, że ma być po prostu absurd i szaleństwo. Alpaka przebija głową ciało dziewczynki, jemy surowe ziarna ryżu, rozbierająca się małolata w openingu... Kupuję to. Tylko grafika pokraczna wielce.

Prognoza: No ma być śmisznie, to byndzie. 




3. Kagewani


Gatunek: horror, kryminał, tajemnice, eksperymentalne
Długość: 13x8min.
Studio: Tomovies




     Tak zwana produkcja dla dziwaków. Krótkie docinki z nietypową grafiką, opowiadające o różnych przypadkach spotkań ze stworami z legend, w Japonii zwie się je kaiju. Nie ukrywam, że kocham takie klimaty, oglądałam nawet kiedyś Potwory z Alaski. Niestety, nie jest tak kolorowo. Główny bohater na razie nie odgrywa jakiejś specjalnej roli, historie są do bólu typowe. Co prawda drugi odcinek jest wyraźnie lepszy od pierwszego, ale nadal nie jest to ten poziom, jakiego oczekiwałam. 

Prognoza: Może wyjść z tego seria niezbyt ciekawych historyjek, ale może też utrzymać się tendencja wzrostowa i zrobi się ciekawiej. Raczej wielu fanów nie zdobędzie.


4. Kowabon


Gatunek: horror, duchy, eksperymentalne
Długość: 13x3min.
Studio: ILCA

     Kolejna niszowa miniatura dla ufoludków takich jak ja, niestety, na razie nieprezentująca zbyt wysokiego poziomu. Według twórców, ich dzieło ma pokazać nam, jak często śledzą nas czujne oczy kamer i w ogóle straszne rzeczy. Myśleliście, że coś, co trwa trzy minuty, nie może znudzić? Kowabon uświadomi Wam, jak bardzo się mylicie. Przynajmniej technika rotoskopowa wreszcie wygląda jak należy. Czemu coś, co miało tak ładny plakat promocyjny, okazuje się być tak kiczowate?


Prognoza: Będzie to przeniesienie najbardziej sztampowych creepypast na ekran.


5. One Punch-Man




Gatunek: seinen, komedia, satyra/parodia, nadprzyrodzone
Długość: 12x24min.
Studio: Madhouse Studios





     Wreszcie coś bezdyskusyjne dobrego. Mamy łysego jak kolano głównego bohatera, który wbrew swojej aparycji, jest niepokonany i każdego przeciwnika rozwala jednym ciosem. Mamy cyborga yaoistycznego, różne potworki, no to jest zacne anime i basta. Humor, ładna grafika, cudny opening. Klasa Madhouse. Mimika łysego Saitamy jest przepiękna, co chwilę muszę siłą powstrzymywać się, żeby nie zrobić zrzutu ekranu. Nie mogę się doczekać premiery mangi u nas. Mam nadzieję, że wersja tomikowa nie ma aż tylu wyciętych kadrów. Mysza poleca. 

Prognoza: TO JEST HIT SEZONU BULWY


6. Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru





Gatunek: seinen, kryminał, tajemnice, 
Długość: 12x24min.
Studio: Troyca




     Oczekiwania miałam ogromne. Kobieta zafascynowana kośćmi, jej pomocnik i jakieś zagadki kryminalne. Prawda, że to brzmi za dobrze, żeby mogło się udać? Pierwszy odcinek brutalnie zniszczył moje nadzieje. Sakurako okazuje się kolejną introwertyczną maniaczką, której geniuszem mamy się zachwycać. No niestety, nie każdy jest takim eLem z Death Note. Pani osteolog jest zwyczajnie nieznośna, a jej pomagier to na razie typowa ciapa. W Gosicku taki duet chociaż miał klasę. Myślałam, że choć merytorycznie anime będzie dobre, ale tutaj też czekał mnie srogi zawód – stuletnia czaszka ma nadal przymocowaną żuchwę, policja ot tak pozwala jakiejś obcej babie, żeby na bezczelnego wlazła im na miejsce odnalezienia ciał i zaglądała pod pled przykrywający zwłoki... A to tylko odrobinka absurdu, który uderza w widza młotem między oczy.

Prognoza: Nielogiczna historia, która chce udawać poważny kryminał i zachwycać główną bohaterką. No dobrze, może będzie lepiej. W sumie to anime nie jest takie złe... A w ogóle, to to bento wcale nie było robione dla ciebie, tak mi się tylko za dużo zrobiło, nie myśl sobie!


7. Subete ga F ni Naru: The Perfect Insider





Gatunek: seinen, kryminał, tajemnice, 
Długość: 11x24min.
Studio: A-1 Pictures




     Fabuła kręci się wokół zwariowanego profesora, zakochanej w nim studentki oraz tajemniczej pani doktor, w której zakochani są wszyscy. Pierwszy odcinek był wprowadzeniem, niewiele się w nim działo, mnóstwo pseudointeligentnego bełkotu i zachwycania się unikalną panią doktor. Grafika nie powala na kolana, a postacie nie wywołują zbytniej sympatii. Jest najzwyczajniej w świecie nudno. Anime usiłuje przekonać widza, jakie to mądre nie jest, osiąga jednak całkiem przeciwny efekt. Więcej tu.

Prognoza: Kolejna seria, która chce zachwycać, ale nie zachwyca, z główną bohaterką – tajemniczym geniuszem. Fetyszystka kości Sakurako jest jednak sympatyczniejsza. 



A co Wy oglądacie w tym sezonie? Co polecacie, a co zawiodło Wasze oczekiwania? Ile serii oglądacie?


34 komentarze:

  1. Miałam ochotę zerknąć na Kagewani albo Kowabon, ale jakoś straciłam ochotę... Może poczekam aż wyjdzie całość i wtedy zerknę na któreś. Ogólnie teraz jakoś nie mam ochoty na anime, i za nowy sezon biorę sie bardzo leniwie, ale z tego co się orientowałam, to chyba pooglądam jakieś starsze serie i sequele... Na przykład Haikyuu, Noragami, może wezmę się za K. I oczywiście One Punch Man, podpinam się do opinii ^^ Po pierwszym odcinku było tak średnio, ale po drugim seria mnie do siebie bardzo przekonała.
    Widziałam Tytanów ale dla mnie żal i dno, więc raczej odpuszczę. Odpaliłam dzisiaj też pierwszy odcinek Sakurako i eee... Sama nie wiem co mam o tym myśleć. Nie tak dawno czytałam książkę o antropologu sądowym, który zajmował się takimi rzeczami, i nie mogę pozbyć się z głowy porównania, a w porównaniu dziewczyna wypada słabo, kiczowato i po prostu śmiesznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie w Kowabon najlepszy jest ten mini ending ze skaczącymi główkami i ,,skrimi skrimi skrim" w tle. Polecam. Dla mnie serie powstałe po 2010 roku to są bardzo nowe serie ;_; Nie ma to jak być zawsze nie na czasie.
      Czemu zaraz żal i dno, to jest urocze, zwłaszcza Armin w futonie, normalnie to go nie tolerowałam, a tutaj nawet daje radę.
      O, jaką książkę? Może znam!

      Usuń
    2. Oj tam, miałam po prostu na myśli serie z poprzednich lat, nie mam jakiś ram czasowych dla serii nowych i starych ;)
      Naprawdę? Widziałam tylko odcinek... Nie przemówił do mnie pomysł z jedzeniem bento zamiast ludzi i Eren, który chce swoje bento pomścić. Nie potrafię przetrawić kontrastu serii głównej do tej, gdzie w głównej było krwawo i brutalnie, a tu takie dziwne pomysły, które mnie w ogóle nie śmieszą i przez cały seans zastanawiałam się, co to w ogóle jest. Jeszcze jakby to choć trochę było śmieszne... :(
      Książka to "Chemia Śmierci" Simona Becketta. Pełno tam było tekstów o rozkładzie zwłok, bo główny bohater pomagał policji właśnie "czytając" z nich. Jak nie znasz to polecam ;)

      Usuń
  2. Powiem szczerze, że całkiem mi się ten sezon podoba. Pewnie dlatego, że mamy istny wysyp świetnych robobajek. Ze wszystkich tytułów z wielkimi robotami jakie są obecnie emitowane chyba tylko "Heavy Object" jest faktycznie słabą bajką. Poza tym same fantastyczne i przyjemne rzeczy.

    Co oglądam:

    "Soukyuu no Fafner: Dead Agressor - Exodus" - kontynuacja najlepszej robobajki ostatnich 5 lat (może nawet dekady, czas pokaże). Świetni bohaterowie, którzy przeszli naprawdę znaczny rozwój (wszakże to już jakby nie patrzeć trzecia seria o ich losach), ciekawi antagoniści, nieustannie rozwijający się konflikt, fantastyczne projekty mecha, zapierające dech w piersiach tła i genialnie wyreżyserowane, pysznie zanimowane walki z niesamowitą choreografią. O i jest jeszcze najlepszy OST sezonu w wykonaniu Warszawskiej Orkiestry Filharmonicznej.
    Zeszłotygodniowy odcinek podziałał na mnie tak, jak dawno żaden odcinek bajki. Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak mną targały emocje.
    Prawdopodobnie będzie bajka sezonu i roku, jeśli Xebec nic nie zmaści. Szkoda, że wielu ludzi serię omija bo "hurr durr Hirai Face taki brzydki" i boi się zapoznać z poprzednimi odsłonami, by po nią sięgnąć.

    "Concrete Revolutio" - kolorowe, świetnie wyreżyserowane, szalone i umiejętnie bawiące się time-skipami. Ma też sympatycznych bohaterów. Bardzo podoba mi się setting i pomysł na historię, a także fakt, że upchnięto tu nie tylko coś dla każdego (czarodziejki, wielkie roboty, Ultraman etc.) ale również multum nawiązań do hitów sprzed lat. Wprawne oko dopatrzy się tu ukłonów w stronę takich tytułów jak "Cyborg 009", "Creamy Mami" czy też "The Big O".
    Olso, samochód transformujący się w robocentaura to coś, czego zawsze potrzebowałem w swoim życiu.
    Strasznie podobają mi się też opening i ending. Mają super piosenki i fajną stylistykę.

    Comet Lucifer - prosta i póki co całkiem przyjemna bajka o miłośniku kamieni, który w jaskini znajduje tajemniczą dziewczynę. Generyczne, tak, ale może się jeszcze całkiem ciekawie rozwinąć. Szkoda tylko, że projekty postaci i sama animacja (poza mechami, o tym zaraz) są takie se jak narazie.
    Podoba mi się pojawiający się w serii robot (jak każdy w tym sezonie. Serio, dawno nie mieliśmy tak dobrych, zróżnicowanych projektów maszyn) wyglądający jak krzyżówka Goryla z Jaszczurem. Animuje go studio Orange, które robi najlepsze CGI spośród wszystkich chińskobajkowych studiów. W tym sezonie pracują też przy Fafnerze. Czuć ciężar każdego uderzenia, skoku, kroku. Cud miód i orzeszki.

    Lupin III - kolejna odsłona przygód słynnego złodzieja. Fantastyczna reżyseria, świetny opening, solidna oprawa audiowizualna i naprawdę barwne postacie definitywnie czynią z tego tytułu jedną z najlepszych bajek w tym sezonie. Kolejnym plusem jest to, że nie trzeba koniecznie znać poprzednich serii, żeby bajkę oglądać, zatem nawet ktoś kto nigdy z Lupinem nie miał do czynienia może spokojnie zacząć tutaj swoją przygodę.

    Brave Beats - taki MegaMan zmiksowany z Symphogearem, z tą różnicą że miast śpiewać, bohaterowie tańczą w trakcie walki. Widać, że produkcja nie ma za dużego budżetu i kierowana jest raczej do młodszego odbiorcy, ale pierwszy odcinek był całkiem ok. Zobaczymy, może będzie fajna seria dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robobajki średnio dla mnie, ale dlatego, że nie mam pojęcia od czego zacząć z nimi przygodę. O, oglądałam Aquarion Evol, zawsze coś.
      A właśnie miałam ochotę na Heavy Object, ale jesteś kolejną osobą, która mówi, że to nic fajnego. Odpuszczę sobie raczej, jest tyle ciekawszych rzeczy.
      Soukyuu no Fafner oglądałabym pewnie dla muzyki, tak właśnie oglądałam drugiego Hellsinga, ale jednak nie dałam rady. Tu mnie zaskoczyłeś z dobra oceną tych animców, bo raczej spotkałam się z zupełnie innymi opiniami na ich temat D:
      Concrete Revolutio nawet sobie obczajałam, ale po wyrywkowych kawałkach odcinka stwierdziłam, że to coś skrajnie nie dla mnie, nawet ta grafika nie przemówiła do mojego ograniczonego umysłu.
      Wszystkim podoba się Comet Lucifer, a dla mnie to taka typowa sztampowa opowiastka, znowu tajemnicza dziewczyna znienacka, alternatywny świat, ech. No i ta tajemnicza panna jest dla mnie wizualnie po prostu brzydka, dziwne, dziwne.
      Chciałam zacząć przygodę z Lupinem i właśnie mam taki problem, że nie mam pojęcia, od czego zacząć. Wolałabym jednak znać kontekst, choć do tej serii nie trzeba.
      Co wiecie o małym budżecie, patrzcie na Somera-chan...

      Usuń
    2. Właśnie znajomi nie siedzący w mechabajkach strasznie się spuszczają nad Heavy Object. Nie jestem w stanie pojąć dlaczego, bo ta seria jest koszmarnie głupia. Jedyne co mi się w miarę podobało to akcja włamania się do bazy wroga, a i ona była masakrycznie naciągana.

      Fafner ma ten problem, że postacie są brzydkie i narysowane przez Hiraia, który projektował też bohaterów do okropnego "Gundam SEED", przez co wielu ludzi skreśla go z automatu. Cierpi też na powolny i nudny początek, ale od mniej więcej połowy pierwszej serii TV, gdy dochodzi do zmiany scenarzysty, wszystko robi się tylko coraz lepsze. Kinówka i emitowany obecnie Exodus są fantastyczne. Ten biedny początek też można sobie zrekompensować swoją drogą, bowiem scenarzysta drugiej połowy napisał powieść będącą jego wersją początku serii. I jest równie fajna, co wspomniane kinówka i Exodus. Poszerza dodatkowo świat przedstawiony i wyjaśnia kilka niedopowiedzianych spraw.
      W Fafnerze podoba mi się zwłaszcza to, jak dużo serca twórcy wkładają w pokazanie postaci, świata przedstawionego, objaśnienia jak te wszystkie maszyny działają etc. Robią to też w tak umiejętny sposób, że nie serwują widzowi obszernych i nudnych infodumpów, na co cierpi wiele innych tego typu produkcji. Fafner nie jest też przekombinowanym filozoficznym bełkotem, co można zarzucić choćby drugiej połowie Evangeliona i wielu innym robobajkom starającym się być "głębokimi".
      To seria która wymaga od widza dużo uwagi i zaangażowania, ale wynagradza to niesamowicie.

      Moje wrażenia odnośnie Comet Lucifer pisałem po pierwszych 2 epizodach. Ostatni zmienił moją opinię diametralnie i seria mocno u mnie straciła. Czy nadrobi, zobaczymy.
      Co do Lupina - skoro zatem od początku chcesz oglądać, to oglądaj. Ma kilka serii telewizyjnych, z czego pierwsza jest ogółem uznawana za najlepszą. Kinówki "obowiązkowe" nie są, ale warto obejrzeć zwłaszcza Cagliostro i Nagrobek Jigena Daisuke są fantastyczne.

      >Co wiecie o małym budżecie
      Dużo~ Tsui no Sora, Panzer Dragoon, Skelter Heaven... W swoim życiu widziałem mnóstwo okropnie biednych bajek. Brave Beats wygląda przy nich cudnie, tak, ale nadal nie powala jakoś szczególnie wykonaniem. Przynajmniej narazie.

      Usuń
    3. Tak to jest, że najgłupsze serie mają najwięcej fanów. Strasznie dziwi mnie, że Tytani przy tym ogromnym hajpie na nich nie są złą pozycją, a przecież biorąc pod uwagę wszelkie prawda logiki, powinni być.
      Mam duży problem z wysiedzeniem na anime, więc pewnie nie udałoby mi się przebrnąć przez powolny początek. ;_;
      Lubię dobrze skonstruowane światy :D Nawet takie wyjaśnienia znienacka i ściany tekstu mnie nie odstraszają, wręcz przeciwnie.
      Chyba dziś zacznę oglądać Lupina, a co tam, raz się żyje, no chyba, że jest się jakimś paskudnym myszożerem.


      Usuń
  3. Muszę rozbić na 2 posty, bo się rozpisałem. Jak zawsze.

    Gundam Iron Blooded Orphans - podchodziłem do tytuły z wielkimi obawami, bowiem za scenariusz odpowiada Mari Okada, która koncertowo spieprzyła Aquariona EVOL, czyniąc z niego jedną z najgorszych bajek jaką miałem okazję obejrzeć. Ku mojemu zaskoczeniu jednak, póki co jest całkiem fajnie. Bardzo podoba mi się zwłaszcza fakt, że roboty są rysowane i animowane w tradycyjny sposób, zamiast za pomocą coraz powszechniejszego CGI. Sam protagonista też jest stosunkowo ciekawy jak na Gundamowego bohatera - ani nie ma autyzmu, ani nie zachowuje się jak mięczak. Setting też jest całkiem ciekawy - dawno nie było tak mocno militarnego Gundama, w dodatku na pustynii

    Osomatsu-san - reaktywacja starej serii z lat 60-tych. Pierwszy odcinek strasznie silił się na bycie śmiesznym, więc nie wiem, czy coś z tego będzie. Mam nadzieję, że się poprawi.

    Young Black Jack - bajka opowiadająca o młodych latach jednego z najsłynniejszych(jeśli nie najsłynniejszego) bohaterów stworzonych przez Boga Mangi Osamu Tezukę. Całkiem solidnie wykonane i mimo epizodyczności dość ciekawe. Irytuje mnie tylko zbedne powtarzanie scen z odcinka przed openingiem.

    One Punch Man - Madhouse dostarcza. To, Lupin i Fafner to zdecydowanie najmocniejsze pozycje z tego sezonu. Fantastyczna animacja, wierne oddanie klimatu mangi i świetna muzyka. Ogromnie podoba mi się zwłaszcza ending, który brzmi jak piosenki z anime z lat 80-tych. Ma w sobie ten czar, którego mi tak strasznie brakuje w wielu dzisiejszych, pozbawionych duszy ciapońskich piosenkach.

    Heavy Object - dno i nuda, które poza ciekawym settingiem nie zaoferowało póki co nic ciekawego. W dodatku miast pokazywać widzowi świat przedstawiony woli serwować mu obszerne i nużące infodumpy. Bohaterowie to skończeni debile i strasznie irytują swoim zachowaniem. Zdecydowanie najsłabsza z bajek, które oglądam. W dodatku brzydka - biedne CGI, biedne projekty postaci, oszczędna animacja, słaba muzyka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No hej, Aquarion Evol był spoko :D Podeszłam do niego z naprawdę dużym dystansem i wrażenia miałam całkiem pozytywne. Oczywiście, jakieś wielkie dzieło to nie jest, ale jak dla mnie to anime ma wysoki poziom samoświadomości, to znaczy, twórcy z pełną kontrolą pakują się w różne absurdalne i sztampowe rozwiązania. Nie zapomnę odcinka z bananami. No i dodatkowo to uczta dla zmysłów, może i muzyka jest w dużej mierze odgrzewanym kotletem, ale jednak robi wrażenie. Pierwszy opening i Eve no Danpen były długo moimi budzikami ;)
      Z Black Jakiem mam to samo, co z Lupinem, od czego zacząć ;__;
      Na Madhouse zawsze można liczyć! Każdy odcinek Jednostrzałowca cieszy mnie tak bardzo. Co do pozbawionych duszy piosenek, zeszły sezon miał sporo niezłych openingów i endingów, zwłaszcza dla ecchi (Prison School i Monster Musume).

      Usuń
    2. EVOL był spoko, dopóki był głupią komedią. Wszystko posypało się w momencie, kiedy Okada zaczęła forsować typową dla siebie biedadramę, a postacie zgłupiały do reszty. Mikono i Kagura największymi zbrodniarzami, choć Amata też był fatalnie napisaną postacią. Jedynie postacie poboczne jako tako ratowały sytuację, zwłaszcza Zessica, Yunoha i Jin (choć i oni mieli swoje za uszami). Nie zaczynajmy już nawet tematu retconowania i zaprzeczania temu, co było pokazane w poprzedniej serii...
      Pierwszy Aquarion dużo lepszy oczywiście nie był, ale przynajmniej od początku do końca trzymał taki sam poziom i nigdy nie udawał, że jest czymś ambitniejszym niż głupawym ukłonem w stronę staroszkolnych supa robo

      Co do oprawy audiowizualnej się jednak zgodzę. Evol był kolorowy, miał prześliczne dziewczynki a i muzyka mi się straszliwie podobała. Tylko roboty były brzydsze niż w pierwszej serii.
      Nawiasem mówiąc, tej kolorystyki i ładnych postaci brakuje mi strasznie w Logosie, choć ogółem lubię go bardziej niż Evola.

      Co do Rupana i Black Jacka - raczej możesz spokojnie zacząć od emitowanych serii. W przypadku Lupina co najwyżej nie poznasz kilku postaci, a YBJ jest prequelem, więc...

      No nie zgodzę się, niestety. Opening MonMusu był bardzo typowy i przeciętny. Ending jeszcze jako tako dawał radę. Prison school nie oglądałem, więc się nie wypowiem.

      Usuń
    3. Spodziewałam się jakiejś klasycznej dramy, więc jakoś wytrzymałam, po prostu wyłączyłam mózg i śmiałam się radośnie. Zessica właśnie straciła bardzo według mnie charakter, nieszczęśliwa miłość tak podziałała. Jin faktycznie ratuje sytuację <3 Jego wątek to jeden z najbardziej udanych w animu. Nie oglądałam poprzedniej serii, dlatego mam mniejszy zamęt w głowie.
      Zwykle nie lubię takich przejaskrawionych anime, ale tutaj te kolorki były świetne i jakimś cudem mnie kupiły. Mnie ogólnie brakuje różnorodności w grafice obyczajówek autorskich, bo wszystko zaczyna wyglądać tak samo moe.
      Pójdę patrzeć nowego Black Jacka C:
      Ten opening to arcydzieło nie było, ale jednak wpadał w ucho. Dwa razy odsłuchałam dostępną na yt jednogodzinną zapętloną wersję i nie jestem z tego dumna... Też nie widziałam całego Prison School, ale opening warto sobie zobaczyć, bo naprawdę niezły.

      Usuń
  4. Nie tęsknię za tytanami na tyle, by zabierać się za ich szkolną wersję, choć brzmi nie najgorzej. Może gdyby to była krótkometrażówka... ;) Kagewani miałam sobie odpuścić, ale na razie liczę na jakąś tendencję wzrostową, może akurat będzie coraz lepiej. No i zastanawiam się, jaką rolę odegra w tym wszystkim główny bohater. Kowabon nie powala, ale może jakoś przemęczę. One Punch Mana ogląda się całkiem przyjemnie. Też spodziewałam się po Sakurako czegoś innego, no cóż, trudno. Za to zapadło mi w pamięć wyrażenie "proste i niewzruszone jak kość udowa". xD
    Jak na razie zabrałam się za 10 serii, ale jeszcze nie wiem, ile z nich będę kontynuować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo to jest całkiem śmieszne, myślałam, że mnie znudzi, ale szkolna parodia daje radę i czekam z radością na kolejne odcinki.
      W sumie drugi odcinek Kagewani jest lepszy od pierwszego, a trzeci od poprzednich, więc można narysować sobie kreskę kierującą się w górę i wierzyć w tendencję wzrostową. Ja tam wierzę.
      Drugi odcinek Sakurako jest już lepszy, ogólnie to nie jest złe anime, ale takie dobre, jak oczekiwałam, że będzie, też nie.

      Usuń
  5. >Niszowe bajki
    >Wszystkie, poza jedną, oficjalnie zlicencjonowane i simulcastowane na zachodzie
    A WEŹ IDŹ XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co XD Dla tych rejonow fandomu, w ktorych sie obracam, sa niszowe XD

      Usuń
  6. A żem dopiero wróciła to nawet nic nie szukałam, ale jak znam życie i siebie, to będę wciągać po nocach całymi seriami coś zaległego xD jak zawsze xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zaległości od lat siedemdziesiątych C:

      Usuń
  7. Ja tam oglądam 2 sezon Haikyuu! - bez emocji, ale seria ma fajną oryginalną kreskę i się przyjemnie ogląda, no i 2 sezon Noragami, który już od początku jest super dołujący. Resztę serii to raczej jako dodatek, oglądam Tytanów, bo śmiechowa parodia, OPM - w sumie mangi to bym nie kupiła, ale anime do oglądnięcia na raz całkiem spoko. I jeszcze Osomatsu-san, bo parodie w tym anime to złoto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze się zmusić, muszę, żeby jakąs sportówkę inną zobaczyć, bo będzie źle. Chciałabym czytać PoT, ale pewnie i tak skończę, czytając jakieś josei. Nawet jak mam okienko w planie i brak transferu, to lecę do komputerowego miejsca, żeby sobie poczytać.
      Kupię mangę OPM, wszystko kupię, muszę tylko założyć hodowlę grzybów jadalnych.

      Usuń
  8. Ja osobiście stwierdzam obfitość tytułów, które mnie zainteresowały :D Jedynie Kagewani i Fushigi na Somera-chan sobie odpuszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie krótkometrażówki to w sumie wchodzą tak mimochodem C:

      Usuń
  9. Ja tak w sumie to w tym sezonie przede wszystkim skupiłam się na moich kontynuacjach o ładnych chłopcach, bo jesień to chyba przede wszystkim te klimaty. xD Tytany w słodkim wydaniu prezentują się całkiem słodko. hah Szału, jeśli chodzi o humor nie ma, ale Armin jest przeuroczy i to mi generalnie wystarczy. One Punch-Man planuję obejrzeć jak już wyjdzie cała seria. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tam śmieszy przywoływanie Leviego złym segregowaniem śmieci C:

      Usuń
  10. Ja oglądam 8 anime w tym sezonie, jak najlepsze to dla mnie jest kolejna część mojej ukochanej serii: Owarimonogatari. Jestem zawiedziona tymi horrorami, coś słabo im to wyszło ;;.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam Bakemono zanim jeszcze było modne! HYYYPSTA MYSZA

      Usuń
  11. W tym sezonie najchętniej oglądam "One punch mana", "Young Black Jack" jaki dwie kontynuacje moich ulubionych bajek "Noragami"oraz "Soukyuu no Fafner: Dead Agressor - Exodus".

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tego co Ty mam w planach 5,6 i 7. DOKŁADNIE, ONE PUNCH MAN JEST HITEM SEZONU. Oprócz tego muszę obejrzeć 2 sezon mojego kochanego Haikyuu!! <33 i kilka innych kontynuacji. Na odmóżdżenie oczywiśćcie Diaboli Lovers, Moooore Blooood, hehe ciekawe czy wyssą z tej anemicznej głównej bohaterki całą krew. Polecam Osomatsu-San, zapowiada się na genialną parodię. I oprócz tego jeszcze kilka muszę "sprawdzić". Mimo że też uważam że sezon nie najlepszy jak większość to jestem zaskoczona że aż tyle mnie zainteresowało. Na jesień trzeba się pośmiać :P.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak w końcu pozbędę się tego gównianego interneta i będę miał stałe łącze to już wiem co będę ściągał C:
    Dla mnie ten spin-off z tytanami trochę był nielogiczny, to w ogóle taki trochę głupi pomysł, mogli lepiej robić drugi sezon bo na niego czekam, a nie. Ale jak mówisz, że może być zabawne to wcisnę na mala.

    Kagewani mnie tez bardzo zainteresowało, uwielbiam takie klimaty tajemnic i potworów, a szczególnie z legend. Od razu z plakatem skojarzyło mi się trochę Mononoke, ale nie wiem czemu. Może ściągnę.

    Kowabon ma naprawdę ładny plakat, naprawdę :c
    One Punch Man musze obejrzeć, już sam trailer pokazany u Animeholika mnie zachęcił, ściągnąłbym u Dzidziucha, ale tam nety wyłącza ciagle i słabe są :( ON WYGLĄDA JAK IKKAKU!
    Muszę się ogarnąć i wrócić do animowego życia, szantażuj mnie więcej jedzeniem <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi sezon jest uzalezniony od ilosci materialu z mangi.
      ON JEST LEPSZY OD IKKAKU

      Usuń
    2. Nie czytałem mangi :C A długi będzie drugi sezon?

      No jest xD
      Brakuje mi blicza tyż :c Kiedy te nety będą :___;

      Usuń