.

.

niedziela, 11 października 2015

Pierwsze wrażenie – Subete ga F ni Naru: The Perfect Insider

      Czasem podczas oglądania odcinka anime mam w głowie tak wiele refleksji i komentarzy, że nie wiem zupełnie, co z nimi zrobić, postanowiłam więc, wzorem innych otakusów, dzielić się wrażeniami z pierwszych odcinków niektórych serii na blogasiu. W tym sezonie zdecydowałam się śledzić aż sześć anime, co jest dla mnie wielkim wyczynem, ponieważ dopiero co wróciłam do oglądania po ponad rocznej przerwie. Komercha komerchą pogania, ale nadal udaje się wyłuskać z każdego sezonu jakiś smakowity orzeszek i mam nadzieję, że Subete ga F ni Naru będzie właśnie takim małym mózgiem zamkniętym w skorupce. Za złą jakość zrzutów przepraszam, dopiero w połowie oglądania zorientowałam się, że oglądam w źle ustawionej jakości.


Subete ga F ni Naru: The Perferct Insider



     Zaczynamy dość sztampowo, anonimowy pan pisze notatkę w dzienniku, trzymając w doprawdy dziwny sposób pióro. Dostajemy Poważne Refleksje o Życiu, ale w tle przygrywa naprawdę ładna muzyczna, czyżby skrzypeczki, więc się nie zniechęcam. 


     Młoda burżujka posiadająca własnego lokacja (to w końcu japoński wytwór, a skośnookie ludki mają jakiś przerażający fetysz służby) odjeżdża wypasioną furą. Jak na zgniłą burżuazję przystało, nosi się z amerykańska, zgniły Zachód, ble, myszy się to nie podoba.  Dziwi mnie, że przedstawicielka pluralistycznych imperialistów nie posiada szofera, ale widocznie jest na to zbyt wyzwolona i zblazowana. Ładna muzyczka nadal jest ładna.


     Burżujka odwiedza profesora Saikawę, który pali jak smok i popija nikotynę colą. Uwielbiam promowanie zdrowych nawyków. Postać z petem w dłoni dostaje +10 do zajebistości. Przedmiotem rozmowy bohaterów są oryginalne koszulki, w których poważny pan profesor najwyraźniej się lubuje. Potem młoda burżujka dostaje Ważną Życiową Poradę – nie wolno być z ludźmi całkowicie szczerym, która to Porada jest sprytną metodą poinformowania uczennicy, że było jakieś niefajne spotkanie, które ogromnie zmęczyło zblazowanego wykładowcę. Dostajemy między oczy dalszym filozofowaniem...


... a potem śmiałym podrywem młodej burżujki, którą najwyraźniej kręcą starsi zblazowani, więc zaprasza senseja do cukierni.


Profesor ma namiastki części w mózgu odpowiadających za przyzwoitość, więc w swój standardowy przefilozofowany sposób grzecznie odrzuca propozycję.


Retoryczne pytania z rana jak śmietana. Na szczęście wpada student i ożywia atmosferę: 


     Wszyscy heheszkują obgadując jakąś osobę, życiowo. Profesorek decyduje się okazać miłosierdzie studentowi, wychodzą, a pod ich nieobecność burżujka zasiada do komputera senseia i zaczyna się jakaś dziwna rozmowa z czarnowłosa kobietą, która przepytuje burżujskie nasienie. W międzyczasie:


OMG, oni postawili kropkę po skrócie ,,Dr" <3


      Hehe, burżujka ma na imię Moe, hehe, samospełniająca się przepowiednia? Nurzamy się w mainstreamie zachwycania się niezwykłością cyfry siedem, bo siódemka jest taka samotna. Alternatywna matematyka. Potem pada Niewygodne Pytanie:


     Na które doktor Magata bez większych emocji odpowiada twierdząco. Burżujka nie posłuchała dobrej rady profesora i szczerze mówi, że rozmawia z ekscentryczną kobietą wyłącznie z powodu swojej własnej ciekawości. Tym samym dziewczyna zdobyła u mnie coś na kształt sympatii, chociaż jest burżujką, bo doskonale rozumiem fascynację i ciekawość poznawczą. Potem doktor zadaje osobiste pytania, rozmowa zbacza na temat Saikawy.


Moe wyznaje, że zakochała się w profesorze, łał, cóż za zaskoczenie wysokokalibrowe. Pojawienie się randomowej kobiety gwałtownie przerywa konwersację.


     Nieznajoma ma coś do przekazania dla profesorka, coś czuję, że niedługo pojawi się klasyczny motyw zazdrości. Kobieta przedstawia się jako Gido Setsuko i nachalnie narusza przestrzeń osobistą burżujki, oglądając ją sobie ze wszystkich stron i komentując wygląd, po czym ucieka bez żadnych wyjaśnień, tłumacząc się czekającą taksówką. Burżujka jest ewidentnie ofochana na profesorka, który własnie wrócił. Saikawa okazuję się być wykolejeńcem, ponieważ NIE LUBI ARBUZÓW. Bluźnierstwo. Tacy ludzie nie zasługują, żeby chodzić po ziemi. W przesyłce znajduje się właśnie jedzonko, którego profesor nie lubi. Hihi, ależ podły dowcip!


     Odzyskuję wiarę w profesorka, ponieważ tyra burżujkę truizmem, ale fajnym truizmem. Wzniosłej rozmowy ciąg dalszy. Okazuje się, że rozmowa z czarnowłosą doktorką była retrospekcją. Kolejna osoba włazi i przeszkadza, obżerając profesorka z niedobrych słodyczy.


Profesor i burżujka w końcu idą coś zjeść, w przybytku jedzeniowym następuje wspaniała scena:


       Obgadywanie doktor Magaty, która nosi się cała na biało i jest niczym anioł nie z tego świata, ale czasem przypomina diabła. Kolejne truizmy, które pokazują, jak bardzo buntowniczy są bohaterowie i paradoksalnie jak bardzo wywalone mają na biologię. Wbija student od komputera i znowu przeszkadza! On też jest zafascynowany Magatą. Dowiadujemy się, że ojciec burżujki był rektorem uczelni. UGH.



     Uwielbiam wyobrażenie ludzi o osobach bardzo inteligentnych. Tak, system z reki doktor Magacie jadł. Wbija pożeraczka słodyczy i napomina o kryminalnej przeszłości wspaniałej pani naukowiec.


     Okazuje się, że doktor podczas rozmowy z burżujką naściemniała, że to lalka zabiła jej rodziców. Japończycy mają zdecydowanie fetysz lalek. Magata uciekła po tej sprawie na wyspę i tam prowadziła badania. Została uznana za niepoczytalną, więc dostała uniewinnienie. Wróćmy do rozmowy w miejscu jedzeniowym, pan Saikawa tez okazuje się geniuszem, co było raczej oczywiste, biorąc pod uwagę fakt, że wygląda niechlujnie i mówi filozoficzne rzeczy, to elementarne. 


     Wszyscy marzą o spotkaniu z legendarną panią doktor, więc burżujka rzuca propozycję pojechania do niej w ramach wycieczki seminaryjnej. Podoba mi się ta dziewczyna, ona się nie pierdoli z tematem. 


     Na zakończenie znów pan piszący dziennik opowiada nam o pewnej dziewczynie. Teraz wiemy już, że jest nią doktor Magata i mam wrażenie, że to właśnie ona będzie centralną postacią tego anime, niczym Aika Fuwa w Zetsuen no Tempest lub Homura Akemi w Madoce.

     Grafika jest utrzymana w specyficznych kolorach, głownie w odcieniach szarości, trochę rozmyta, przejaśniona. Niestety, perełka wizualna to to nie jest i wielu pięknych szczegółów nie uświadczymy. Zwykle pierwsze odcinki są najbardziej dopieszczone, a tutaj od samego początku nie ma rewelacji.

     Ogólnie spodziewałam się czegoś lepszego, ten odcinek nie należał do najciekawszych. Nie zrozumcie mnie źle, lubię spokojne serie, nie potrzebuję galopującej akcji, ale tutaj zabrakło w tych rozmowach i relacjach czegoś, co autentycznie by mnie zainteresowało. Zbyt wiele oklepanych zagadnień filozoficznych, truizmów. Widać, ze autorzy ze wszystkich sił chcieli pokazać, jak bardzo rzekomo inteligentne są ich postacie i jak munde jest animu. Oby to jednak faktycznie stało się mundre. 

18 komentarzy:

  1. Kiedy ogłoszono wersje anime ludzie na moim twitterze zareagowali "Już wersja live action to było cierpienie, ale i tak będę oglądać anime." - z tej reakcji wywnioskowałam, że to seria raczej dla masochistów, i to dla masochistów niekoniecznie mojego typu, dlatego sama nie będę sięgać po ten tytuł, ale patrząc po twoim opisie, zwłaszcza ostatnim akapicie, chyba wiem czemu ludzie reagowali w ten sposób XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czyli nie jestem osamotniona! Bałam się, że tylko ja jestem takim skrajnym prymitywem, który się nudzi na takich rzeczach. A z drugiej strony nadzieja dla fandomu, bo widzi przegadanie i miałkość tych niby błyskotliwych rozmów.
      Chyba jednak jestem masochistką (w końcu czytam złe yaoi), będę to oglądać dalej, ciekawi mnie mimo wszystko, w którą stronę to się rozwinie i co z tą doktorką.

      Usuń
  2. Powiem tak: fajnie skonstruowany post, uśmiałam się, bo wiedziałam o co chodzi i moje uwagi pokrywają się z twoimi XD Mam nadzieję, że te filozoficzne,,bzdury,, nie są na siłę wpychane do tego animca. Do tego, jestem ciekawa w jakim kierunku to wszystko się potoczy i o co tak dokładnie będzie chodziło - bo pierwszy odcinek zbił mnie z tropu >< Podzielam miłość do facetów palących papierosy :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało :D Na razie te bzdury są srogo wciskane na siłę, mam nadzieję, że to będzie jak w Zetsuen no Temopest, którego swoją drogą nie lubię, ale tam odniesienia do Szekspira miały osadzenie w fabule, bo konflikt z anime przypominał konflikt z ,,Burzy". Będziemy razem cierpieć w oglądaniu tego :D

      Usuń
  3. Robiłam wczoraj przegląd tego, co zaczyna się w jesiennym sezonie. I tak sobie wrzucałam do kolejnych zakładek poszczególne anime, które chcę obejrzeć. To akurat zignorowałam, bo uznałam, że nie chcę tego oglądać :P Może jeszcze to rozważę, ale na razie nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie znajduja sie na Twojej liscie do obejrzenia? :D Moze mamy jakies wspolne punkty.

      Usuń
  4. Warto wspomnieć, że bajka bazuje na książce. Nie Light Novel, a faktycznej książce.
    Byłem w sobotę na Japani na panelu znajomego o sezonówkach i mówił, że warto dać serii szansę bo czuć w niej właśnie ten książkowy sposób prowadzenia historii czy coś. Podobno potem też się ciekawiej rozwija. Może się zainteresuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie light novel to też faktyczne książki, tylko ze specyficzną grupą docelową. Czuć to na razie jedynie dużo gadania po próżnicy, w celu zachwycenia widza i przekonania go, że to, co ogląda, jest mundre. W wersji książkowej również by mi się to nie podobało.

      Usuń
  5. Wiem, że komentarz nie na temat, ale podobają mi się gwiazdki w tle. Fajna zmiana. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, każdy komentarz mile widziany :D

      Usuń
    2. Dziękuję, każdy komentarz mile widziany :D

      Usuń
  6. W sumie spodziewałam się po tym anime czegoś konkretniejszego, a jak na razie ani mnie nie zniechęca, ani jakoś szczególnie ciekawi. Zawsze pozostaje jednak nadzieja, że jeszcze się rozkręci. No i trzeba zobaczyć, jakie to kolejne oryginalne koszulki zaprezentuje nam profesor. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie będzie koszulki z myszonami, to będę głęboko rozczarowana.

      Usuń
  7. Może to tak jak z tymi opkowymi książkami jest? Jakbym miał neta to bym trochę obaczył to animu.

    OdpowiedzUsuń
  8. I tym sposobem przypomniałaś mi o tym, że miałam to oglądać. Ostatnio odkrywam, że niespodziewanie jestem też masochistką, więc może przeżyję. ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, masochiści są wśród nas.

      Usuń
  9. Nie brzmi to zbyt zachęcająco ^^''''. Pewnie pierwszy odcinek obejrzę bo już dałam do "want to watch" a najwyżej się porzuci, a co tam :V. Zresztą nic nie może być gorsze od Diabolika (którego 2 sezon też chcę obejrzeć, ta głupota jest przyciągająca XD).

    OdpowiedzUsuń