.

.

piątek, 10 lipca 2015

Magią i mieczem. Recenzja Witchcraft (hentai)

     Pamiętacie Bible Black? Jeśli należycie do miłośników hentai, to wstrząśniecie się z oburzeniem, bo niemożliwe, żeby nie znać żelaznej klasyki tego specyficznego gatunku. Jedna z części tego cyklu została nawet swego czasu wydana w Polsce, co wyraźnie świadczy o popularności. Teraz w naszym kraju ciężko o jakiekolwiek pozycje w tych tematach, czy to o mangę, czy anime. Pewne wydawnictwo postanowiło jednak wyjść z odważną propozycją i tak dostaliśmy ostrą jednotomówkę z magią w tle.





Tytuł: ,,Witchcraft"
Autor: Yamatogawa
Wydawca: Yumegari
Gatunek: hentai, komedia, harem, romans, nadprzyrodzone
Ilość tomów: 1
Ograniczenie wiekowe: 18+
Cena okładkowa: 29,99zł





Fabuła, bohaterowie i takie mądre rzeczy

     Młody Kaoru Michizuki ucieka przed drabami, które prześladują go od dłuższego czasu. Przerażony, biegnie ulicą, szuka schronienia, ale jak na złość wszystkie sklepy są pozamykane. O, a to co? Wróżka Kagami? Nieważne, liczy się, że otwarte! Czego chce ode mnie ta dziewczyna o różowych włosach? Hipnoza? No dobrze, nich będzie!


     Gdyby to był shounen, powyższe wydarzenia byłyby wstępem do historii o czarownicy i jej pomagierze, którzy muszą wspólnie uratować świat. Jeśli byłoby to josei, dostalibyśmy spokojną i nastrojową opowieść o rozwoju relacji i problemach dwojga bohaterów, których zetknęło ze sobą życie. Ale to jest hentai, moi drodzy państwo! Dobrze wiecie, co się będzie zaraz dziać i o co tu tak naprawdę chodzi. Mamy szczątkową fabułę, w której przewija się jakaś mafia, dawna mistrzyni czarownic, homunkulusy, rzekomo prawdziwa miłość, ale to nie dla takich walorów czyta się tego typu mangi, choć nie ukrywam, ta skromna manifestacja akcji nie wstępuje w każdej erotycznej mandze i miło, że jednak mamy jakieś tło dla łóżkowych ekscesów. 

     Czasem miewam różne dziwne spostrzeżenia, które nie zawsze spotykają się z powszechną aprobatą. Na początku recenzji nie wspomniałam o Bible Black bez powodu. Podczas czytania Witchcrafta miałam wrażenie, że to trochę mangowy spadkobierca tego kultowego hentajca, skupiło się w nim bowiem kilka charakterystycznych motywów. Po pierwsze i najważniejsze, magiczne tło wydarzeń, do tego charyzmatyczne wiedźmy stające się za sprawą dziwnych mocy futanari, odrobinę yuri, podniesienie potencji za sprawą czarów... Coś w tym jest. To tylko znak, że pewne hentajowe motywy utrwaliły się w popkulturze.

Tak prezentuje się grzbiet.

     Siłą Witchcrafta jest właśnie to, że dzieje się tu całkiem dużo, dzieje zwłaszcza na płaszczyźnie erotycznej. To pozycja bardzo wszechstronna. Znajdą tu coś dla siebie miłośnicy lolitek, dostaniemy też kobiety o bujnych kształtach, gwałty, ale także tak zwany ,,happy sexs", zobaczymy sceny seksu grupowego, blondynki o ciemnej karnacji, futanari, nawet trochę yuri*. Bohaterowie to typowe ludki, które można spotkać w tego rodzaju mangach. Wyniosła czarownica Kagami, jej nerwowa, ale urodziwa koleżanka po fachu, złośliwa i sadystyczna mistrzyni magii w ciele loli oraz do kompletu typowa dziewczyna z ławki obok, która wygląda na skromną i uroczą, ale nie dajcie się zwieść pozorom, bo to cwaniara pierwszej wody!!11oneone! Kaoru, męski protagonista, jest nieśmiały i nieogarnięty życiowo, co nie przeszkadza mu w zdobyciu wszystkich wymienionych powyżej przedstawicielek płci pięknej i rozkochaniu ich w sobie. Wiadomo, cicha woda brzegi rwie, a i magia swoje potrafi.


Wydanie, kreska i inne sprawy


Oto pierwsze strony.

     Jeśli chodzi o sprawy wizualne, to kreska jest całkiem przyjemna, anatomia zazwyczaj poprawna, wygląd postaci raczej stonowany, nie licząc męskich narządów płciowych, które zostały narysowane z charakterystyczną dla tego gatunku przesadą. Czasem nogi bohaterek są, mówiąc krótko, krzywe. Również stosunki przedstawione w mandze nie wypadają najnaturalniej, ale taka konwencja. Dziewczyny różnią się czymś więcej niż rozmiarem piersi, można je poznać po kształcie oczu, karnacji, a ich buźki są naprawdę ładnie, choć jest jedna bohaterka – zielonowłosa, dawna wiedźma-mentorka, której twarz straszy. Jest jakaś nieproporcjonalna, rzęsy zbyt wyraźnie zaznaczone, wręcz karykaturalne. Mimo iż bohaterki przez lwią część czasu paradują w stroju Ewy, kiedy zdarzy się, że jakimś cudem są ubrane, widać, że autor przyłożył się do wymyślania ich ciuszków i miło na nich zawiesić oko. Co mnie osobiście bardzo  się spodobało, to sposób, w jaki Yamatogawa rysuje żeńskie narządy płciowe.

     Tak się złożyło, że Witchcraft to moja pierwsza manga od Yumegari, nie miałam więc wcześniej styczności z ich wydaniami. Tomik ma całkiem spory format, minimalnie większy od dużych wydań Waneko, ale widocznie mniejszy od tych JPFu i Hanami. Okładka wystarczająco sztywna, by dobrze się czytało, lecz dla mnie okładka zawsze może być twardsza, człowiek mysza. Na okładce siedzi sobie obwoluta, niestety, we wielu przypadkach trochę źle zagięta. Pod nią mamy biel z czarnymi napisami, wygląda to elegancko. W środku dostajemy łącznie trzy kolorowe kartki, jedną na początku, a pozostałe w siódmym rozdziale, akurat w trakcie bardzo interesującej, ekhem, akcji. Papier w porządku, klejenie w porządku, druk w porządku, choć czernie i szarości mogłyby być minimalnie bardziej wyraziste. Co mnie boli, to to, że kadry zostały często solidnie poucinane i dużo fragmentów obrazków, wypowiedzi lub onomatopej zostało utraconych.




     Zawsze ciekawiło mnie, jak przedstawiałoby się polskie tłumaczenie oficjalnie wydanego hentai. O dziwo wypadło całkiem dobrze, nie zauważyłam jakichś błędów, brzmi też naturalnie. Wszystkie onomatopeje zostały przetłumaczone, hurra! Wydawnictwo popisało się świetną inwencją twórczą, oprócz klasycznego wsuw, na kartach komiksu znajdziemy również przyduś, łaps, rozchyl, pręż, miź i trochę innych cudeniek. Podczas lektury zauważyłam jedną literówkę, na stronie 194 zamiast sprawić jest sprawdzić. Zaskoczyła mnie trochę ilość różnych czcionek stosowanych w tomiku, ale było to zaskoczenie w pełni pozytywne, ponieważ uważam, że zostały dobrze dobrane do okoliczności i są czytelne. 

     Jeśli mowa o pozycjach, w których erotyka tańczy i śpiewa, nie można zapomnieć o kwestii cenzury. Z przyjemnością mogę powiedzieć, że w naszym wydaniu żadnej cenzury nie doświadczymy, wszystko jest pokazane wyraźnie i dobitnie. Wycięto kilka kadrów, ale to nie z powodu złej woli wydawnictwa, czy kogokolwiek innego, lecz z powodu polskiego prawa, przedstawiały one bowiem postacie w zbyt młodym wieku w kontekście erotycznym. Według mnie manga wiele na tym nie straciła, a wydawnictwo i fandom mogło stracić wiele na owych kadrów pozostawieniu. Nie potrzeba nam rozpraw i jeszcze gorszego PRu. 

Podsumowanie bardzo 

     Kiedyś w poszukiwaniu mangi z wątkiem nadprzyrodzonym trafiłam na pewien bardzo popularny tytuł, który bardzo eufemistycznie można określić jako erotyczny. Nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, że pewnego dnia będę trzymać w ręce jego polskie wydanie, bo mangi hentai w naszym kraju były po prostu nieobecne. Do tej pory jedyni przedstawiciele tego nurtu to Miłość krok po kroku, której dziesięć tomów wydało Waneko, oraz doujinshi Pani Willi, niezaliczające się do najlepszych. Wiadomość, że Yumegari zamierza wydać pełnokrwiste hentai, spotkała się z niedowierzaniem, swoją drogą, wypuszczenie newsa w Prima Aprilis było niezłym trollem. Po latach hentajowej posuchy otrzymaliśmy Witchcrafta, który, choć w wyższej cenie niż przeciętny tomik, osiągnął wysokie wyniki sprzedażowe.

     Może oznacza to, że eromangi na dobre zagnieżdżą się na polskiej ziemi? Jeszcze niedawno nikt nie uwierzyłby w taką możliwość, tymczasem na naszym rynku dzieją się cuda, wydawnictwa zapowiadają kolejne light novel, fani otrzymują wytęsknionego Berserka, zaczyna się coś dziać w kwestii girls love i dostajemy Witchcrafta – całkiem niezłego hentajca, który może nie jest wybitny, ale na pewno niepozbawiony zalet i dobrze znany w światowym fandomie.


Moja ocena: 7/10



*no dobrze, futa on female

54 komentarze:

  1. I to jest porządna, dojrzała recenzja, a nie pseudo teksty jakichś tam ałtoreczek!
    Bible Black było strasznę, naprawdę, nawet jak na hentaica ;_;

    Powiem, że okładka bez obwoluty fajnie wygląda, tak magicznie i fokle klimatycznie, co do magii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ta zmyślna cenzura C:
      Teraz widać, że to nie żelki :C

      Usuń
    2. A znasz Bible Black? :D
      W ogóle okładka taka klimatyczna, ta obwolutowa i spodnia.
      Nowy kolor zakładek, żeby było ładniej, dbam o każdy szczegół!

      Usuń
    3. Gdzieś kiedyś się natknąłem na Bible Black, mówiłem już, że jestem chory :D

      Cycki i tak obwisłe so ;_; Czemu oni tak lubio duże obwisłe cycki no
      Faktycznie nowe kolory xD

      Marja 1:0 Marcin

      Usuń
    4. Pewnie ja pokazałam, no. Mam z Bible Black te szalone gify gdzies chyba.
      W ogóle będe sobie na blogu naliczać punkty, ile wygrałam z życiem i ile życie wygrało ze mną.

      Usuń
    5. Nie, ja już miałem z tym styczność zanim się znaliśmy C:
      Giffów mi nie pokazywałaś D: Ino ten filmik wstępny co tam w gabinecie były

      Licz! Wierzę, że wygrasz :D

      Usuń
  2. A jeśli bylby to seinen, to wszystkie dziewczynki byłyby nieletnie i pokazywały majtki, ale pozostawały dziewicami :)
    Widać, że młoda jesteś, pominęłaś Chirality :) Ale ani dzieła Urushihary ani Futari Ecchi tak naprawdę nie były hentajami, tylko borderline seinenami :)
    Trochę się obawiam, że większość kupujących nabyła Witchcrafta bo pierwsze prawdziwe hentai na naszym rynku, nowinka, ciekawostka i to nadmuchało wyniki sprzedaży i zachęci wydawnictwo, a kolejne tytuły z tego gatunku mogą się nie sprzedać już tak dobrze. To znaczy mam nadzieję, że się sprzedało dobrze i chciałabym, żeby następne też. I żeby jakość wydania się poprawiła, bo drukarnia nmaprawdę momentami poleciała w kulki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, i dzieliłyby się na dwie kategorie – te, co by były jednak zepsute, mimo bycia dziewicami i uwodziły niecnie głównego bohatera, oraz na te naprawdę czyste lelije. Pod tym względem Homunculus był naprawdę obrzydliwy, gwałt, który nie był gwałtem, bo na początku sama chciała i w ogóle dobrze jej tak. Jezus Mokosz ladacznica mać.
      Ależ ja znam Chirality, nawet kiedyś chciałam kupić, ale stwierdziłam, że jednak szanuję swoje pieniądze. To żaden hentaj przecież. W Battle Royale też były sceny seksu, a to tyż seinen. W ogóle ja dostałam kiedyś kilka tomików w podstawówce, które były dla mnie taką pierwszą stycznością z mangą, a to był Locke, Sailor Moon i Cześć, Michael, więc pod względem wieku fandomowego jestem nieokreślona, bo zaczynałam od tego, od czego fandom zaczynał, choć lata inne :D
      Może to jednak też dlatego, że ludzie byli tak strasznie wyposzczeni i się rzucili. Ale tutaj jest szansa, że własnie kolejne też kupią, bo wreszcie coś i będą wspierać. Podobny problem jak z SAO – sprzedaje się super, ale ciężko to na ogólny sukces LN przełożyć, bo to specyficzny, bardzo popularny tytuł z wielkim fandomem. W ogóle czuję się podludziem, bo lubię SAO ;___; Nawet recenzowałam ;___;
      Nakład Witchcrafta w ogóle miał być mniejszy i ciekawi mnie, czy dużo musieli dodruków robić :D A jak drukarnia poleciała w kulki? Może masz jednostkowy gorszy tomik? Teraz mnie przestraszyłaś, że czegoś nie zauważyłam.

      Usuń
    2. No poleciała z tymi przyciętymi stronami przecież.
      Wiem, że nakład mniejszy i dystrybucja specjalna i eksperyment i fokle, dlatego jestem ciekawa jak pójdzie dalej. Tak samo z LNami, zwłaszcza Gekkou mnie ciekawi, bo nie miało anime, ale za to jest dużo mniej syfiaste od przeciętnej Lekkiej Książki, matko, jakie one są beznadziejne.
      Spoko, nie da się kontrolować swoich upodobań, Ty lubisz SAO a ja lub ktoś jakiś inny entry-level syf i nic nie poradzisz :D Nie podam przykładu, bo się dowartościowuję i z przodu stawiam same mądrze wyglądające rzeczy ;)
      Majkel dobre guwno, i Jeż też, ech, Waneko ;_;
      No ale o to mi chodzi, że Futari Ecchi to też zaden hentaj tylko erotyk, a i Pani Willi ma chyba ze dwie takie se sceny seksu i więcej ecchi, co mnie strasznie bawiło, bo autorka potrafi rysować porno, tylko serca do tego komiksu nie miała. No ale to były czasy gdy stanowczo za dużo polskich doujinów wychodziło.
      A tak, był taki chart na 4chanie że jak dostała/chce dostać penisa to slut, jak wie o istnieniu penisa to borderline, jak nie wie o istnieniu penisa to pure maiden, a jak nie wie nic o niczym to ideał :D

      Usuń
    3. Ach, to o strony chodzi, faktycznie, z tym to polecieli, to jedna z rzeczy, których najbardziej nie lubię. Ogólnie drukarnie czasem tak strasznie potrafią położyć wydanie... U Kotori właśnie to przycinanie jest takie dziwne, że strony są strasznie nierówne.
      Strasznie się na Gekkou nastawiam, bo jednotomówka, ładna okładka i do tego własnie zapowiada się na coś dobrego, w fajnych klimatach. Nie czytałam wielu LN, więc się raczej co do jakości nie wypowiem, ale znawca z forum mówi, że SAO jest ,,jak na LN nieprzyzwoicie dobrze napisane", a to już coś znaczy ;_; Przeraża mnie popularność takiego Re moster, popularność w zachodnich kręgach, bo to jest kpina z literatury, kpina ze wszystkiego. Nie mogłam uwierzyć, patrzę w tłumaczenie polskie, angielskie, nawet niemieckiego szukałam, i rany, jakie to jest... Masakryczne. A mnie baaaardzo subtelny foreshadowing kiedyś w Another Note dobijał XD Jaka ja wtedy głupiutka byłam.
      Pani Szsztefaniu, ale Pani czasem się ujawnia i pisze mile o bardzo niemądrze wyglądających rzeczach C:
      Locke dobry, panie. Kochałam to.
      Ale reklamowali Panią Willi jako coś hentajowego. A Carciphona to shoujo ai :3
      To smutne, jakie wymagania stawia się dziewczętom.

      Usuń
    4. Gekkou nie nazwałabym dobrą książką, ale jest na wyższym poziomie niż zazwyczaj LNki. W ogóle, gdy dostałam Kindla to pierwsze co zrobiłam to ściągnęłam angielską wersję pierwszego tomu Mayo Chiki, którego anime bardzo mocno mi się kiedyś podobało, przeczytałam i zaczęłam podziwiać twórców bajki, że zamienili nawiązanie do Jojo na Tytany (czyli dobrą rzecz na niedobrą), a mimo to zrobili tak bardzo lepszy produkt!
      Są rzeczy, które tylko niemądrze wyglądają, na przykład Comical Psychosomatic Medicine, a edukują i poprawiają jakość życia.
      Lockego miałam tylko jeden tom, niestety, nie porwał mnie.
      Tak, wiem, że Pani Willi była reklamowana jako hentaj, a to nawet nie był Pierwszy Polski Hentaj, bo pierwszym były bodaj Opowieści z Zielonej Polany: http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/opowiesci-z-zielonej-polany/1 O Carciphonie zapomniałam, jak widzę yuri/shoujo ai to powieki mi się same zamykazzzzzZZZZZZZZZZ

      Usuń
    5. Jak należysz do grona osób, które biegle władają ingliszem, to masz takie duże możliwości :D Duzo podziwu ode mnie. W ogóle zabrałabym się za Jojo, ale jest dziura w skanach, a anime to nie wiem, czy dam radę i czy dobre.
      No to akurat nie wygląda niemądrze C: W sumie ciekawiło mnie to anime, bo wiem, że poziom w psychiatrii w Japonii jest naprawdę zdumiewająco niski, niska jest tez świadomość społeczna na temat chorób psychicznych. Czytałam kiedyś książkę Japończyka, która była jednym wielkim wyrzutem na to, że mu syna zabili i aż mi zęby zgrzytały, bo autor ewidentnie nie pojmował wielu rzeczy i uważał, że ludzie chorzy psychicznie tak naprawdę chcą po prostu zabijać jego synów mu na złość i są w pełni świadomi tego, co robią. Do tego to, jak potraktował rodziców tego mordercy... Ja rozumiem, rozpacz, ja rozumiem, żałoba, ale to jest po prostu jakieś obumarcie neuronów w mózgu. I po dłuższym czasie nie przyszło żadne opamiętanie.
      Wyżaliłam się ;____;
      Bo może za stara na to jesteś, ja w podstawówce to kochałam, a miałam tylko dwa pierwsze tomy i jak w liceum kupiłam kolejne, to prawie ze szczęście nie wyskoczyłam. Człowiek mysza.
      Oja, ile tego wydają, wow wow.

      Usuń
    6. M8, ja dosłownie mam pracę tylko dlatego, że dobrze znam angielski i szybko się uczę :D Ale strasznie żałuję, ze nie znam więcej języków, kolega Francuz zna biegle angielski i dobrze hiszpański, a Irlandczyk - niemiecki i japoński, oczywiście słychać ich akcenty, ale łał, mad respect.
      >czołówka jest o cyckach
      >nie wygląda niemądrze
      czo xD
      No inna kultura no, co zrobisz, nic nie zrobisz.
      A może dlatego że ten tom Lockego był jakiś ze środka i nic nie rozumiałam, bo w mojej wiosze był taki niedobór mango, że brałam co jest xD

      Usuń
    7. Jestem upośledzona, jesli chodzi o języki obce. Ogarniam dzikie rzeczy biologiczne, ale tego po prostu niet. Z tego wynika, że nie będzie dla mnie pracy :c Matura taka niezdana.
      Cycki nie świadczą o tym, czy coś jest mądre, czy nie!!! >:C
      Srsly, nie lubię tłumaczenia czegoś tym, że to inna kultura, a ciągle mnie tym na blogasiach męczą. Tutaj facet ma jakieś bugi w rzeczywistości i leży dziedzina medycyny, nie powiedziałabym, że to powodowane jest inną kulturą.
      W sumie Locke składa się z pomieszanych chronologicznie historii, więc i tak ciężko ogarnąć. Do tego jest tak, że w jednym tomie jest np. połowa historii z poprzedniego, druga historia i połowa kolejnej, czyli mogłaś trafić wlasnie na kawałek historii.
      A u mnie praktycznie wcale nie było :c

      Usuń
    8. Przecież możesz zdawać podstawową, ona łatwa powinna być? Dam Ci protip, jeśli chcesz przygrindować język to go używaj, zmuś się do czytania książek (np. Paulo Coelho, bardzo łatwy język, czytałam w liceum Alchemika), ale też i do pisania, załóż tumblera, konto na jakimś forumku i pisz do ludzi i nie przejmuj się, że nie w 100% poprawnie, a w internetach to jeszcze masz szansę podejrzeć słownik czy coś.
      Ale cycki są głupie, tak się trzęsą i fokle, niepoważne takie xD
      Tylko że to JEST inna kultura, Japonia jest nastawiona na uniformizację i przydatność społeczeństwu, jak się nie dostosowujesz i wychylasz to zostaniesz pobity przez ludzi z klasy i tak dalej. No i edukacja też oczywiście leży, ale jak ma nie leżeć jak ciągle muszą się uczyć kanji, a jak chcą poczytać specjalistyczną literaturę to nie przeczytajo xD
      No u mnie też nie było, jedyny kiosk w ieście miał Dragon Balla i parę innych tytułów ale nie zawsze i na przykład ósmy tom Ality był moim pierwszym zamówieniem czegoś pocztą, po po siódmym się nagle dziewiąty pojawił~ To były czasy, żeby dostać animu na kasecie trzeba było wypełnić przekaz pocztowy xD

      Usuń
    9. Hehe, podstawowa i tak wymaga części ustnej, a ja mam problem z mówieniem, bo się strasznie gubię. Pisać to nawet daję radę i dłuższe wypowiedzi, ale mówienie to masakra. Byle zdać, eh.
      Smuci mnie Twoja opinia o cyckach, Pani Szsztefaniu :c Cycki to fajna rzecz! Jestem obrońcą cycków.
      No tak, ale wynika to po prostu też z tego, że ta część medycyny stoi tam na niskim poziomie i przez to bierze się złe, stereotypowe myślenie i ono powoduje, że utrwala się w społeczeństwie wizja osoby chorej umysłowo jako takiej, która sobie coś wymyśla i wymiguje się od roboty. I tutaj wkracza dopiero różnica kulturowa i nastawienie na prace – przez małą wiedzę o temacie samych lekarzy > niska świadomość społeczna > przekonanie, że osoby chore są z rozmysłem nieprzydatne > nieprzydatne osoby to tragedia, omg. Chce pokazać, że dla mnie problem się zaczyna u samej góry, czyli kadra medyczna w tym zakresie nie jest na odpowiednim poziomie. A jak nie ma specjalistów z prawdziwego zdarzenia... To już ciężko, bo nie ma kto prostować.
      >:C Ale mieliście mangi w kiosku, a u nas praktycznie nie było (i tak wtedy mnie jeszcze na świecie nie było, Pani Szsztefaniu, Pani jest stara).

      Usuń
    10. A tak, to znam, przez pewien czas wolałam pisać do kolegi z USA niż iść i mu coś powiedzieć xD Niestety, nie da się inaczej ćwiczyć wymowy niż jej ćwiczenie, pamiętam, że w szkole tak z tym kiepsko, że mnie nauczyciel raz ochrzanił bo po raz kolejny z rzędu się zgłaszałam do konwersacji, a on chciał kogoś innego poćwiczyć. Ale i w pojedynkę można trenować, ja robiłam tak, że szłam na TVTropes czy inną Wikię i czytałam na głos, nawet szeptem, jak się słyszysz to od razu inaczej.
      Cycki to tylko podrabiane pośladki, tyłki FTW!
      Wiem, że jestem stara, nie jesteś pierwszą osobą która mnie nazywa panią, nawet nie drugą ;_;

      Usuń
    11. Będę udawać, że moje szczury znają angielski. Biedaczki, się nasłuchają. Kiedy ja nawet wiem, jak wymawiać, ale formułowanie zdań z biegu mnie przerasta, bo wymyślam dziwne konstrukcje i w ogóle, rozmyślam się i tak dalej, a jak się zacznę denerwować, to mi wymowa się kładzie też i wszystko.
      Nope, nope, cycki so fajne.
      Widzisz, Pani Szsztefanio, takie życie. Choć w tym wieku to już nieżycie.

      Usuń
    12. Jak nie wiesz jak wymawiać to są syntezatory, możesz np. wpisać słowo w Google Translate i nacisnąć głośniczek i Ci wymówi :) Najlepszą opcją byłoby rozmawianie, jak nie twarzą w twarz z kimś to przez jakieś randomowe czaty czy skajpy, ale na tych pierwszych siedzi sporo zboczeńców a na to drugie tro trudno się umawiać bo różnice czasowe i fokle. No i gadanie do siebie jest najlepsze na początek, bo nikt poza Tobą samą Cię nie ocenia :)
      To mi przypomina jak kiedyś myślałam, ze sąsiadka co miała chyba 25 lat to już jest strasznie stara xD

      Usuń
    13. Tak, ale kiedy jestem w biegu i właśnie płynę z mówieniem o czymś i zaczynam się zagalopowywać, to ciężko sprawdzić XD Powiadasz, że zboczeńcy tak grasują? To pewnie nie udałoby mi się znaleźć kogoś do rozmowy, bo moja powierzchniowość odstrasza.
      Nie no, w moim odczuciu starośc się zaczyna raczej późno. Ja jestem stara, ale tak jesli chodzi o chęć do pracy i działania.
      Życie: 100
      Mysza: )

      Usuń
    14. Ale tu nie chodzi o to, że byś twarzą zboczeńca odstraszyła, oni są zdesperowani, bardziej o to, że zbyt koherentnego zdania by nie ułożyli i z takimi to żadna konwersacja xD
      Tak mi jeszcze przyszło w autobusie na konwent do głowy apropo tamtego faceta na którego narzekałaś, że może po prostu to on jest niedouczony i zaślepiony swoim żalem? I mean, teoretycznie mamy biologię, chemię i fizykę w szkołach, a patrz jak ludzie co je pokończyli nic nie kumają.
      Starość zaczyna się w różnym wieku, mój narzeczony jest stary od wielu lat i już się urodził z brodą :)

      Usuń
    15. A co w zasadzie oni chcą osiągnąć na tych czatach?
      ;_______________________________________________________;
      Mówisz do człowieka na bio-fiz-chemie, który ogarnia tylko biologię. Celny argument. O jak celny ;___; Faktycznie, mam piątkę z fizyki jakimś dziwnym trafem, ale nie ogarniam absolutnie nic, więc jak skończę to będę niedouczkiem w tej dziedzinie. O jakie to prawdziwe. Jak bardzo.

      Usuń
  3. Stało się! Myślałam, że już skomentowałam, a tu dupa!
    Boję się o siebie, zakręcona Ania.
    Zawsze bawiło mnie tłumaczenie onomatopejuf, wsuwy, maźie, pręże i inne cudactwa. Liznęłam kiedyś tłumaczenia mangi yaoi, więc też miałam zabawę z wymyślaniem, ale chyba nie poszło mi tak dobrze jak w Witchcraft.
    Conzura z papierków jest pierwszorzędna! ( Chciałam już napisać pierwszorzędowa, jezusie cytrusie...)
    Graficznie - czy tylko mnie się wydaje, że czarna okładka i biały napis pod obwolutą byłyby lepsze? Może tylko mi...

    Kolejna refleksja. powiedziałaś kiedyś, że moje recenzje nie są złe. I tak czytam twoje i myślę, jakim cudem mogły nie być? Ja bym nawet pewnie nie pomyślała by skomentować zagięcie obwoluty, one kuśtykały przy twoich biegnących jak Jesse Owens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakręcona Aniu, pewnie w pralce siedziałaś i tam bęben zawirował XD
      Bo trzeba mieć wprawę i obeznanie, jeśli o te onomatopeje chodzi, Ty jesteś zbyt świeża, niewinna, dziewicza i w ogóle zbyt na tłumaczenie yaoi. Ale mogłaś w sumie tłumaczyć nadal, bo yaoi zawsze za mało i każdego tłumaczenia brak.
      To sa zakładki magnetyczne! Pięknie dobrałam kolorystycznie :3
      Tylko Tobie C: Powiedziała wredna mysza. Przewaga bieli daje więcej do elegancji, wiesz.
      Omg, wiem, kto to Jesse Owens, on miał cztery medale, prawda? Jestem z siebie dumna. Wreszcie jakiś powód do dumy.
      Bo ja czytam wiele recenzji i uczę się, na co zwracać uwagę. I ogólnie staram się możliwie najdokładniej opisać otrzymany produkt. W ogóle to było tak dawno, że jestem smutna, że praktycznie nie pamiętam treści tych recenzji. Teraz pewnie napisałabyś lepsze. Otówrz bloga z recenzjami i rysunkami, komciaj ludziom i zdobywaj sławę. Breloczek zamówion niedługo będzie, fejm nadchodzi wielki.

      Usuń
    2. To mi przypomina te wszystkie koty w pralkach...
      O jezu, wytrzymałam ze 2 miesiące, porażka, jak ja się dałam w to wciągnąć!
      A mnie ta biel właśnie pozostawia wrażenie niedorobienia na takiej kartonowej okładce, coś bym dodała.

      Ja wiem tylko bo Kradziejka Książek, sport nie moja broszka bardzo. Bardziej małe niemce wysmarowane błotem.

      Co do bloga - juz doszłam do wniosku, że z recenzjami nie dam rady, po prostu :C okazjonalnie może kiedyś coś napiszę, ale regularnie to nie dla mnie.
      Chcę ten brelok zobaczyc mocno XD

      Usuń
    3. Należy się myszożerom.
      Dwa miesiące to i tak dużo. A jakieś rozdzialy wypuszczaliście? Może nieswiadomie czytam Twoje tłumaczenie!
      Ta biel to stylowy minimalizm. Kojarzy mi się z jakimś wystrojem w stardollu. Szczur mi własnie słuchawke z ucha wyjał łapami :C
      No własnie ja też wiem to z Kradziejki Książek, jak byłam mała to czytałam i zapamiętalam, więc i tak jakiś powód do dumy, że nadal to pamiętam. Wiele pamiętam urywków z tej książki. Okładka filmowa okropna, nie ma tej lekkości i groteski.
      Jak Yanek zrobi i wyśle.

      Usuń
    4. Właśnie nie wiem, ja zrobiłam tylko 3 rozdzialy xD przez ten czas. No i był jakiś problem z publikacją, a nawet nie pamiętam tytułu i o czym to było. Chcę zapomnieć o tym strasznym okresie.

      Mam wydanie w twardej oprawie, z małą Liesel i Śmiercią. Okładki filmowe prawie zawsze okropne >:C zło straszne.

      Usuń
    5. Ale jakie to rozdziały XD No weź. Aż tak źle? Nie może być aż tak źle. Pamiętaj, że skarżysz się pod recenzją hentajca.
      Łaaa, masz na własność D: Uwielbiam twarz Liesel na tym rysunku.
      Siedze sobie i pisze, a szczury przylazły, włażą na mnie i mi nie dają pisać ani trochę.

      Usuń
    6. BYŁO ŹLE, TEN PAN MU ROBIŁ BRZYDKIE RZECZY.
      Nakar je kiełbasą >:3

      Usuń
    7. Może jeszcze z pizzy?
      Jak ktoś mnie kiedyś spyta, co ja wciągam, to powiem, że szczury. Wącham je jak szalona, mają cudny zapach.

      Usuń
  4. Nominowałyśmy Cię do LBA :3, więcej informacji tutajj:
    http://sakurasenzen.blogspot.com/2015/07/lba.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam cię do LBA :D W mojej notce z MZO znajdziesz pytania itd.
    PS. Artykuł na temat vocaloidów w "Otaku" spodobał mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. "trzy kolorowe strony" - kolorowych stron jest sześć, kartek są trzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, już lecę poprawić. Cieszę się, że ktoś czyta na tyle dokładnie, żeby to wyłapać :D

      Usuń
  7. E tam Myszożer, nie widziałam Koty z żadną mychą póki co :>

    OdpowiedzUsuń
  8. O! Co do tłumaczeń! Ostatnio właśnie na zajęciach z tłumaczenia mieliśmy dyskusję o tym, że akurat w kwestii erotyki język polski jest bardzo ubogi, czy raczej mamy mnóstwo wyrazów, które ogólnie kwalifikuje się jako wulgarne, ale mało słownictwa, które można by wykorzystywać przy pisaniu/tłumaczeniach i faktycznie coś w tym niewątpliwie jest.
    Co do samych hentai to ogólnie niezbyt zaznajomiona jestem z tą tematyką, nieważne co zawsze będę wybierać dwóch pieprzących się facetów, czy coś w tym stylu. A jak już czytam hetero to niech jest miłe, słodkie i niewinne. xD Niemniej jednak sama inicjatywa wydawania hentai to ciekawy pomysł, osobiście nie wesprę, ale mam nadzieję, że znajdzie się na tyle dużo chętnych, że projekt nie upadnie po zaledwie jednym tytule. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To od dawna wiadomo, że o sprawach seksualności można w języku polskim mówić albo wulgarnie, albo medycznie. Jeszcze nie ma takich problemów z określeniem penisa, ale u kobiet zaczyna się problem, bo wagina to tylko część całości, tak jak i pochwa. Maria przez rozszerzoną biologię zna to od najbardziej męczącej strony ;__;
      Ja w zasadzie w dość dziwną stronę idę, bo lubię trochę shoty, femdom i futanari, różne takie yaoicowe też czasem. Zacna inicjatywa, zacna! Nie wolno projektowi upaść, w yaoi też nie wierzyli.

      Usuń
  9. No, gdybym teraz miała imprezę osiemnastkową, to zamiast yaoica w ramach zboczonego prezentu dostałabym to :D
    Świetnie, że w końcu wydali jakiegoś hentaia, który nie jest zły. Może yuri też jakoś ruszy ;)
    Recenzja świetnie napisana, czytało się z przyjemnością. No i widać obiektywizm i rzeczową ocenę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie jaki to był yaoiec? Dziury w pamięci DDD:
      Yuri w sumie już rusza, bo Kwiat i gwiazda oraz Girls Friends, i jeszcze Iono od Kotori, Sweet Guilty Love Bittes, Sunstone (choć komiks)... Serio się solidnie dzieje, Dango też zapowiada, że może pójdzie w girls love. Kupowałabym.
      http://static.comicvine.com/uploads/original/11111/111119363/3467518-happy-oh-stop-it-you-l.png

      Usuń
    2. Labirynt uczuć.
      Ohoho, to weź któreś yuri zrecenzuj :) *oczy kota ze Shreka*

      Usuń
    3. Kiedy ja praktycznie nie czytam yuri ;__;

      Usuń
  10. Łał twoje recenzje są zawsze takie przydługie, ale naprawdę bardzo lubię je czytać. Masz świetny styl, uważam że, recenzje mangi "Witchcraft" napisałaś naprawdę świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długa to dopiero była moja recenzja Atack on Titan XD Po prostu muszę dokładnie przeanalizować materiał. Cieszę się, że się podoba :D

      Usuń
  11. Kupić nie kupię, ale fajnie, że wreszcie znalazło się coś dla fanów tego gatunku na polskim rynku. :D
    Tylko ja cierpię, jak patrzę na ten okropny, pomarańczowy kolor na obwolucie? ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tak nie razi, jestem w stanie znieśc, bo jakoś pasuje wyjątkowo.

      Usuń
  12. Może na internecie przeczytam XD. Jeszcze tylko trochę więcej artbooków i mech by się przydało na naszym rynku, i mielibyśmy wszystko :D.
    Jestem po pierwszym odc. Triguna, to jest genialne XD. Muzyka mocna, główny bohater przezabawny. Tylko ta wyższa pani (ta z tej agencji ubezpieczeniowej) swoją posturą kuła mnie w oczy, ale myślę, że obejrzę do końca :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że jest za mało josei i gore. Zawsze jest za mało josei i gore, ale prawda, mecha nie ma wcale.
      Mówiłam, mówiłam, że genialne! Ta postura jest jak najbardziej celowo C:

      Usuń
  13. Przeglądając ostatnio blogosferę, zastanawiałam się kto będzie tym pierwszym odważnym, aby napisać recenzję tego hentaia. O ile w ogóle taki śmiałek by się znalazł. A tu proszę, na drogą Myszę można zawsze liczyć :D.
    Sama mangi raczej nie kupię, w końcu gatunkowo to całkowicie nie moja bajka, mimo to dobrze wiedzieć o czym dany tytuł jest :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam jedną recenzje, ale taką bardziej minirecenzję właściwie.
      Mysza recenzuje wszystko :D Zrecenzowanie hentaja w przyzwoity sposób było dla mnie takim prywatnym wyzwaniem i myślę, że udało mi się mu sprostać. Trochę pracy było.

      Usuń
    2. Zrecenzowałaś jednego hentaia, sporządziłaś topkę dziwnych yaoi... no cóż, najgorsze już za tobą, koleżanko!
      A recenzja sama w sobie jest naprawdę dobra. Więcej takich w dużym internecie :3

      Usuń
    3. Ta topka nadal powstaje, muhahaha, coraz więcej tytułów przybywa na listę!
      Muszę się zmobilizować i zrecenzować Gantza.

      Usuń