sobota, 4 lipca 2015

Love & peace! Trigun - recenzja

     Dookoła cisza, nawet wiatr umilkł. Słońca na idealnie błękitnym niebie prażą niemiłosiernie. Trwa spokojne popołudnie, ulice miasteczka opustoszały, ludzie relaksują się przy kuflach piwa. Powietrze jest ciężkie, wydaje się, że nawet zegary zaczynają chodzić do tyłu… Nagle nadchodzi wieść – Vash de Stampede, Ludzki Tajfun, człowiek, za którego głowę wyznaczono nagrodę 60 miliardów dolarów, przybywa do miasta! Szybko, nie ma czasu! Ratuj się kto może!

http://www.madman.com.au/series/view/77/trigun
     Meryl Stryfe, której wzrost jest odwrotnie proporcjonalny do zawziętości, oraz  jej współpracowniczka, obdarzona wysokim wzrostem niewiasta o gołębim sercu, Milly Thopson, mają nie lada problem. Firma ubezpieczeniowa, dla której pracują, uznała, że Vash the Stampede wszędzie, gdzie się pojawia, powoduje tak ogromne zniszczenia, że należy wypłacać ofiarom jego działań stosowane odszkodowania. Biedne dziewczęta muszą wyruszyć na poszukiwania Ludzkiego Tajfunu, by monitorować jego posunięcia. O dziwo, dość szybko udaje im się odnaleźć człowieka, którego zła sława obiegła całą planetę. Okazuje się jednak, że nie jest on taką osobą, jaką spodziewały się spotkać…

  

,,Trigun” należy do dość rzadko spotykanych w świecie mangi i anime westernów. Rewolwerowcy, ludzie – legendy, pustkowia, piach, słońca… Zaraz, słońca? W miarę oglądania anime, widz zaczyna zauważać coraz więcej szczegółów, które nie pasują mu do wizji Dzikiego Zachodu. Jak się okazuje, do tej serii równie mocno co western, pasuje określenie science-fiction, akcja dzieje się bowiem w pustynnym świecie, po którym porozrzucane są nieliczne ludzkie osady, między którymi kursują piaskowe parowce, a czasem uda się gdzieś odnaleźć pozostałości tak zwanej dawnej technologii. Czy anime w takich klimatach ma prawo być udane?


     Są serie, w których najważniejszą rolę odgrywa fabuła – zagłębianie się w charaktery postaci nie jest istotne, ważna jest akcja i złożona historia, są też serie, które w zasadzie skupiają się na jednej, dwóch postaciach, bez których dane anime nie istnieje. Do tej drugiej kategorii należy choćby ,,Steins;Gate”. Vash the Stampede na pierwszy rzut oka nie wygląda na osobę, która sieje zniszczenie. Na drugi też nie. Ani na żaden kolejny. Jest zwykle radosny, lubi bawić się z napotkanymi dziećmi, uwielbia pożerać pączki i deklaruje się jako zatwardziały pacyfista, za wszelką cenę unikający jakiejkolwiek przemocy. Dodajmy jeszcze do tego to, że sprawia wrażenie, jakby przejście kilku kroków, nie potykając się o własne nogi, było poza jego możliwościami. Jak to się stało, że za głowę takiej osoby wyznaczono rekordową nagrodę?

Mój ulubiony gifek ever.
      Okazuje się, że Vash ma w życiu ogromnego pecha – ciągle natyka się na różne dziwne i
niebezpieczne indywidua, które mają co do niego jakieś plany, do tego jest zmuszony nieustannie uciekać przed amatorami miliardowej nagrody. Na szczęście spotyka też na swojej drodze dość przyjaźnie nastawione jednostki – takie jak wspomniane wcześniej Meryl i Milly oraz pewien nietypowy kaznodzieja o imieniu Nicholas Wolfood. Wędrując (wraz z nimi lub osobo), bierze udział w wielu, często niewiarygodnych przygodach i często musi stawać do walki, lecz nigdy nie czyni nikomu krzywdy. Vash jest wspaniałą postacią komediową, a w duecie z Wolfoodem ma podwójny potencjał śmiechogenny. Ciężko się choćby nie uśmiechnąć, obserwując ich absurdalne perypetie.


     Wydawałoby się,  że ,,Trigun” jest zwariowaną komedią w niecodziennej scenerii, jednak mniej więcej  połowie w anime zaczynają wkraczać poważniejsze wątki, związane z przeszłością Vasha. Mogę niemal usłyszeć jęknięcia, które w tej chwili wyrywają się z ust czytelników – tak, to stara, dobra Mroczna PrzeszłośćTM znowu w natarciu! Nie zniechęcajcie się jednak zbyt szybko. W tym wypadku widz jest autentycznie zaciekawiony tym, kim naprawdę jest Vash, skąd pochodzi, co takiego zrobił w przeszłości, co zapoczątkowało jego życie jako Ludzkiego Tajfuna. Mroczna PrzeszłośćTM nie jest tutaj wciśniętym na siłę dodatkiem, mającym czynić bohatera fajniejszym. Choć wiele pomniejszych historii ma charakter komediowy, to sporo z nich ma także bardziej gorzki aspekt, związany z ogólnymi prawdami na temat ludzkiej natury jako takiej.

     Vash ma jedną cechę, która odróżnia go od większości postaci z podobnych anime – obiecał kiedyś, że nikogo nie zabije za wszelką cenę stara się wypełnić tę obietnicę, uznaje to bowiem za słuszne . Interesujące jest to, że należy on do nielicznej grupy osób, które naprawdę robią to, co mówią i faktycznie nie ucieka się do przemocy, choć czasami zostaje postawiony w  sytuacjach tak trudnych, że tylko dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom i sprytowi udaje mu się wyjść z nich obronną ręką. Przez całą serię widzowi towarzyszy pytanie, czy naprawdę da się żyć w takim świecie, nie zabijając nikogo? Czy wypełnienie obietnicy jest na jego miejscu możliwe? Czy w ogóle jest sens? Vash nie zniechęca się, nie zamyka oczu i nie strzela, uznając, że nie dało się inaczej, tylko uparcie podejmuje wysiłek życia zgodnie ze swoimi zasadami. Jako swoistą przeciwwagę dla tej postaci mamy Nicholasa Wolfooda, tajemniczego księdza. Podobnie jak Vash, Nicholas chce nieść pomoc innym, w podobny sposób ocenia też postawy ludzkie, jednak uważa, że Vash jest zbyt oderwany od rzeczywistości, a jego zasady niemożliwe do zastosowania w życiu. Uważa, że są sytuacje, w których morderstwo jest uzasadnione i nieuniknione. Czy któremuś z bohaterów uda się przekonać drugiego o słuszności swoich racji? Nieustanny konflikt  natury moralnej między tymi dwiema postaciami jest siłą napędową filozoficzno-refleksyjnej warstwy tego anime, nie jest on jednak prezentowany nachalnie i nie sprawia wrażenia wstawionego na sił po to, żeby seria udawała mądrzejszą niż jest w istocie.

http://www.zerochan.net/1221507

     ,,Trigun” to anime, którego grafika współczesnemu widzowi, który przywykł do obecnych standardów i CG, nie przypadłaby raczej do gustu, jednak jak na serię, która narodziła się w 1997r., prezentuje naprawdę wysoki poziom. Pod względem graficznym przypomina trochę w ogólnym zarysie takie anime jak Cowboy Bebop czy Wolf’s Rain. Postacie, nawet te w zamierzeniu groteskowe, prezentują się dobrze, otoczenie też wygląda przekonująco, pustynie i senne miasteczka w tej wersji zdecydowanie mają swój urok. Strona muzyczna też prezentuje się porządnie, utwory, które mamy okazję usłyszeć, doskonale pasują do klimatu tego anime. Zdecydowanie wybija się energiczna i oryginalna czołówka, która  jest dowodem na to, że dobry opening nie potrzebuje słów. Nieco gorzej sprawa wygląda z endingiem, ze względu na bardzo specyficzny głos wykonawcy. Podczas oglądania nasze uszy zostaną uraczone gitarowymi i elektrycznymi brzmieniami, można też będzie usłyszeć trochę jazzu. Muzyka nie powala na kolana, ale jest przyjemnym dopełnieniem całości. Wyjątkiem jest ,,Sound Life ~Lem”, delikatna piosenka, która mimo swej prostoty jest jednym z najładniejszych utworów, które słyszałam w anime, do tego wpada w ucho i jest wręcz stworzona do poważnych, ale nie sztywnych scen.  




     W dzisiejszych czasach pewna część fandomu prawie całkowicie zapomniała o seriach takich jak ,,Trigun”. Oczywiście, są osoby, które oglądają starsze serie, jednak zwykle stawiają na żelazną klasykę, taką jak ,,Neon Genesis Evangelion”, ,,Trigun” jest zaś bardzo specyficznym tytułem, który nie jest stworzony dla każdego, jednak namawiam do dania mu szansy – kto wie, może właśnie Tobie przypadnie do gustu? ,,Trigun” oferuje porządną rozrywkę doprawioną jednak szczyptą (no, kilkoma szczyptami) powagi, z interesującymi i dającymi się lubić postaciami, a wszystko to w pięknej oprawie muzycznej i graficznej. Western zmiksowany z postapokaliptycznym science-fiction, do tego z komedii wpadający prosto w objęcia dramatu. Czy takie połączenie może być udane? Ależ oczywiście! W końcu dla Ludzkiego Tajfunu nie ma rzeczy niemożliwych!

Tytuł: ,,Trigun"
Gatunek: science-fiction, dramat, komedia, przygodowe, western, postapokaliptyczne
Grupa docelowa: seinen
Ilość odcinków: 26
Autor mangi: Yasuhiro Nightow
Studio: Madhouse Studio

Moja ocena:
fabuła: 8/10
bohaterowie: 9/10
grafika: 8/10
muzyka: 8/10

ogólnie: 8,5/10

     Mysza by dała dziewiątkę, bo nawet płakała podczas seansu i w ogóle obejrzała to dawno temu, ale od tego czasu wracała do anime tak z dziesięć tazy ,,Trigun" zawładnął jej duszą, której nie ma, ale trzeba być obiektywnym, choć bywa to bolesne. Poleca też kinówkę Triguna, Badlands Rumble, bo ładne.

42 komentarze:

  1. >Mangowa Norka
    >pierwszy tekst o czymś jest o anime
    SASUGA MYSZA :D

    Trigun is a pretty cool guy, podobało mi się zwłaszcza jak w tym odcinku o zawodach strzelniczych nie dość, że sam nie zabijał, to jeszcze strzelał kamykami żeby inni nie zrobili sobie krzywdy :D Ogólnie stanęłam z oglądaniem po dziesiątym odcinku, bo za dobre było. Chociaż były rzeczy, które mi się nie podobały, jak ten neonowy bandyda z głosem Ishizuki najpierw z zimną krwią mordował, a potem uratował wszystkich i był tsundere. Podoba mi się też zróżnicowanie designów postaci, zwłaszcza nos Wolfwooda :D
    No i Twój tekst mi się podoba, bo warto pisać o takich świetnych, a zapomnianych bajkach, może młodzi ludzie się skuszą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mozna stanac na dziesiatym odcinku, przeciez omija sie wtedy tyle dobrego, smutek, takie dobre smierci, takie dobre dramaty. W ogole Trigun to moj rowiesnik, 1997 to dobry rok. Tez jestem w fanklubie nosa Wolfwooda, w ogole w fanklubie Wolfwooda, a jeszcze bardziej, jak mroczna prawda o nim wychodzi na jaw. Lubie mroczne prawdy.
      Bo moje zainteresowania w zakresie anime tez sa takie niszowe i koneserskie, niech zyje Level E.

      Usuń
    2. A ja tak mam że z randomu staję w miejscu i się nie ruszam. W prawdziwym życiu też, zdarzyło mi się czasem, że wolałam być głodna niż się ruszyć z krzesła i iść do kuchni :)
      A tak, pamiętam 1997 rok, przesiedziałam wtedy miesiąc w szpitalu, ale za to widziałam papieża z okna :D Do niedawna w ogóle było mi trudno uwierzyć, że dzieci wtedy urodzone już umieją czytać, a tymczasem to przecież ja jestem stara ;_;

      Usuń
    3. To ja tak mam, ze najlepiej, gdy siedze na plecach. Bo lezenie to to samo, co siedzenie, tylko na plecach.
      Tez na dlugo mnie w szpitalu zamykali, przybij piatke pognebionych ludzi. Prawdziwy papiez, oja. A papiez lata helikopterem i macha do grzecznych dzieci, tak u nas na wsi dzieci mowily. Teraz to gorsze czasy i tylko F-16 i zielone helikoptery, 25km od mojego domu jest lotnisko wojskowe ;_;
      Jestes stara i pogodz sie z tym >:) Taka prawda, a z prawda trzeba sie pogodzic, chocby byla okropna. Powiem Ci, ze juz od jakichs trzynastu lat umiem czytac, masz srogie zaleglosci :(

      Usuń
    4. Eno, tak w ogóle to fani Triguna istnieją, mój narzeczony jest jednym! Uważa, że dużo lepszy niż ten słynny Cowboy Bebop, czym niezmiennie wkurza ludzi :3
      *przybija piątkę~*
      >od jakichs trzynastu
      Co poradzisz, nie jestem zbyt bystra :3

      Usuń
    5. Ale wiesz, że Twój narzeczony ma rację? Już lubię gościa, powiedz mu, że pewna dziewczyna z wioski, która jest humanoidalnym gryzoniem, przyznaje mu rację. Na pewno bardzo się ucieszy. Iks de.

      Usuń
  2. Uwielbiam Triguna, niezmiernie się cieszę, że mi go pokazałaś :D
    Wiele razy już miałem ochotę powrócić do tego anime, ale nie ma niestety czasu i laptop się grzeje.
    Takich anime właśnie brakuje, coś oryginalnego i fajnego, nawet jak na nasze czasy starego. Nawet ksiądz w tej historii fajny był!
    Trigun genialna postać, pozostał przy swoich postanowieniach nawet podczas tylu trudnych chwil, tylko jego brat taki skubaniec. No cusz, nie można mieć wszystkiego.
    Cały czas mi niedosyt Triguna, chciałbym się więcej dowiedzieć o tej rasie i o całej podróży w ogóle. W ogóle to bym pooglądał więcej przygód Vasha the Stampede! Czemu takie piękne anime jest zawsze takie krótkie?
    Gif z piłką do koszykówki zabił <3

    Uwielbiam Twoje recenzje, no uwielbiam. Pisz więcej, będzie komci więcej i sprzedawaj się więcej to będzie suaffy więcej! 8D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mandze (w sensie tej właściwej wersji, Trigun Maximie) ponoć więcej tych pobocznych wątków jest, ale nie ma całej w skanach, więc się nie opłaca czytać, do tego o dziwo Trigun jako manga całkiem mi nie podchodzi, a przecież zwykle jest odwrotnie i nie mam siły na oglądanie. To tylko pokazuje, że to jeszcze dziwniejsze anime niż myśleliśmy.
      Jedyny fajny ksiądz <3

      Usuń
    2. ano miałem czytać, ale nie przetłumaczyli całej, szkoda. Fajnie jak można sobie porównać anime z mangą czy uzupełnić jedną z nich. Jak Tobie już nie podchodzi, to musi to być coś naprawdę kiepskiego pułkowniku! Film też był naprawdę fajny, grafika też trochę lepsza niż w anime. No czemu nie ma więcej odcinków? Szkoda, że brak netów na anime ogólnie, jeszcze półtora roku ;_; pomusz
      Czemu więcej takich ksiądzów nie ma?

      Usuń
    3. Film z lepszą grafiką, bo powstał znacznie później, tak parę lat temu, więc co się dziwić. Ale to nadal ten sam styl C: Nie wiem, co teraz robic, czytać książki, mangi, oglądać anime, pisać notki.

      Usuń
    4. Fabuła lepsza niż grafika C:
      Też nie wiem. Czytać Blicza, Harrego, robić origami, komciać, wyjść z domu, czytać Otakusa, obejrzeć jakieś anime czy co.

      NOTKI PISZ!
      Kiedy kajaki czy coś?

      Usuń
    5. A nie wiem, kiedy kajaki, myslalam o poniedzialku, ale wtedy rodzina ojca przyjezdza, nawet ciocia z Norwegii. Moze jakos w tym przyszlym tygodniu.

      Usuń
    6. Obgadamy jeszcze!
      Oby tylko nie w upały ;_;

      Jak oni w Trigunie takie upały przeżywali?

      Usuń
    7. W plaszczu w dodatku.

      Usuń
    8. Na pustyni!
      Ma przyjść ochłodzenie niby :D

      Usuń
  3. W sumie nie pamiętam już za dużo z Triguna, bo mam wrażenie, że jakieś 12-13 lat minęło odkąd go widziałam, ale dobrze wspominam jego oglądanie :D i całkiem mi się seria podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sobie odświeżyć :D Po latach pewnie się na zupełnie inne rzeczy zauważy.

      Usuń
  4. Ach, jeden z tych klasyków, którego nie oglądałam xD Znaczy zerkałam na jakiś odcinek z środka, jak go przy mnie oglądano i wiem, że serię mam wielbić i w ogóle, ale ja się w ogóle sto lat do animców zabieram...
    Bardzo fajny tekst :3 Długi, wyczerpujący i dobrze się go czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,wiem, że serię mam wielbić" No nie wiem, czy w fandomie takie podejście do Triguna przeważa...
      Mam to samo, do anime ciężko mnie kijem zagonić, ale w te wakacje mam nadzieję choć dwie serie obejrzeć, oby się udało.

      Usuń
  5. Widziałam dawno temu, strasznie mi się podobało i nawet sięgnęłam po mangę, z którą utknęłam gdzieś w połowie i już nawet nie pamiętam, czemu. Vash to świetna postać, zakochałam się w tym jego upartym pragnieniu dotrzymania danego sobie słowa, w ogóle to on taki zajebisty jest <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łiiiii, czyli jednak istnieja jacys fani Triguna i Vasha! Czuje sie taka spelniona. I Wolfwood tez byl zajebisty, jego nos byl zajebisty, jego krzyz tez byl zajebisty, omg.

      Usuń
  6. "Ludzkiego Tajfuna" w pewnym miejscu mnie trochę koli w oczka, ale mi już je zahartowałaś różnymi zboczeństwami, więc się nie czepiam!
    Jak to jest, że nawet serię z tak dalekich mi klimatów wyjętą ( western i sci-fi ) jesteś w stanie mi opchnąć? Może odnajdziesz się w marketingu? Ale do meritum, wiesz, że nie widziałam, bo wiem, że mną za to gardzisz ( ha! nie tłumacz się, ja to wiem i tyle! ), ale może gdy znów zacznę cokolwiek oglądać, to może właśnie za Triguna się zabiorę? Odcinków nie jest wiele, w moim przypadku to duży plus... Coraz bardziej się przekonuję. Strasznie tęskniłam za recenzjami, ta na szczęscie ( bo mówiłam ci już wtedy, że strasznie się rozkęciłaś xD ) nie jest tak obszerna jak ta SnK, nie czuję się zobowiązana. Już tak mam, długie rzeczy mnie przerażają. Upraszam się o wincyj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty jeszcze nie znasz moich umiejetnosci w dziedzinie marketingu. Przyjaciółka z realnego świata Bydgoszczy mówi, ze nawet lysemu bym szampon sprzedała. I ja bym to na pewno zrobiła!
      Nie gardze, tylko tak sie troche wsciekam ;_; Bo nigdy nikt nie chce tego obejrzec.
      Byndzie wincyj, hentaja recenzja juz gotowa, jest bardzo przyzwoita, wiec Twoje niewinne oczeta nie ucierpia.

      Usuń
    2. Oglądaj Triguna bulwo!
      Uwierz, że będziesz chciała więcej odcinków!

      Z tym szamponem to się kiedyś przekonamy :)

      Usuń
    3. Mój tata nie ma nawet brwi, możesz spróbować z nim.

      NIECH MNIE LUDZIE PRZESTANĄ NAZYWAĆ BULWĄ D: Czym ja zasłużyłam?
      Ja mówię, chętnei bym obejrzała, ale ja nic nie oglądam. A hentajca przeczytam. Recenzje znaczy. Bo kocham czytać twoje recenzje i bardzo mnie ciekawi taka hentaja, bo w sumie nie czytałam. Hentaja ani recenzji jego. Jezu ale ja dziś pieprzę jak potłuczona.

      Usuń
    4. Bo rośniesz pod ziemią, goddammit! A skoro nie tylko ja nazywam Cię bulwą, to oznacza, że coś jest na rzeczy, bulwo.
      A szkoda, czytaj hentaja, wspieraj Yumegari albo idź do skanów angielskich.

      Usuń
    5. Ale ja sobie nie przypominam bym rosła pod ziemią...
      OOOo nie, czytać hentaja to ja nie będę! NEVAH

      Usuń
  7. Opis Triguna skojarzył mi się z popularniejszym i (oczywiście) nieobejrzanym przeze mnie Cowboy Bepopem.
    Japończycy to jednak dziwny naród ( i tak ich ubóstwiam), aby mieszanka westernu z science-fiction była lekkostrawna i jeszcze smaczna! Chyba głodna jestem, bo takie porównania wymyślam -_- ''
    Oglądniecie serii z 26 odcinkami w moim obecnym stanie jest niewyobrażalnym wyczynem. Mimo tego z Twojej recenzji wnioskuję, że dla takiego Triguna warto ;)

    ps. Wystukałam klawiaturą odpowiedz na Twój komentarz do mojego komentarza pod Twoim wcześniejszym postem. Jeju, ale to zdanie wyszło chaotyczne O_o Sorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam Cowboy Bebop, mam też mangę z pobocznymi historyjkami. Faktycznie trochę podobne, ale dla mnie to Trigun wygrywa, po prostu bardziej mi się podoba. Cowboy jest trochę wtórne i ma straszne zakończenie, którego nawet dobrze nie pamiętam i Mroczna Przeszłość bohatera nie jest taka wyrazista.
      Takie mieszanki, które potencjalnie nie mają prawa się udać, to też na Zachodzie mamy :D Pewnie bym potrafiła kilka takich tytułow wymienić, chcesz, to mogę zapodać :D
      Też mam okres zawieszenia w oglądaniu, po prostu nie umiem się zmusić, rozumiem, co czujesz :___; Ale dla Triguna warto, choć początek nie zachwyca aż tak bardzo jak ciąg dalszy. Warto oglądać dla drugiej połowy anime.

      Nie wyszło wcale tak chaotycznie, jak Ci się wydaje :D

      Usuń
    2. Po takich pozytywnych opiniach, pozostaje mi tylko znaleźć wolny moment i rozpocząć długą przygodę z Trigunem ;).

      Usuń
    3. Koniecznie zdaj mi relacje :D

      Usuń
  8. To jednak z tych serii, które już od dobrych lat leżą u mnie w szufladzie "do obejrzenia", ale coś nie mogę z nimi ruszyć. Mimo wielu pochwał dla głównego bohatera, czuję że w ogólnym rozrachunku to nie mój typ postaci i jakoś tak nie widzę tam nikogo dla siebie, dlatego nie mam motywacji, żeby obejrzeć. Wiem, że w ten sposób wiele tracę, ale zawsze ciężko jest mi się przemóc przy oglądaniu anime "dla fabuły", o wiele łatwiej ogląda się "dla bohaterów" czy "dla seiyuu". xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki jest Twoj typ postaci? Dla mnie wlasnie Trigun jest spelnieniem marzen, bo mam Vasha i Wolfwooda (chyba jedyny ksiadz, ktorego darze sympatia).

      Usuń
  9. Mam to anime w planach. Raz nawet prawie zaczęłam oglądać, ale w końcu (nie pamiętam dlaczego) zostawiłam je na później. Trzeba to będzie nadrobić, bo bardzo ciekawi mnie główny bohater. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy mają w planach :c

      Usuń
    2. No to teraz się poprawię - zaczęłam oglądać. :3

      Usuń
  10. No w końcu wiem skąd ten pan jest, często wpadam na jego arty :D. Trafia na moją listę "animu do obejrzenia". Plus staram się wracać do starych serii bo mają jakiś taki fajny klimat XD. Western pomieszany z science- fiction brzmi naprawdę ciekawie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie lubię serie z tego jakiegoś specyficznego stylu, który tak 1995-2005. Koniecznie podziel się wrażeniami, nawet po pierwszych odcinkach, bo jestem ciekawa.

      Usuń
  11. Dzięki wielkie za tę recenzję, sama z siebie bym się pewnie w życiu za to anime nie zabrała i tyle straciła ^^ Co prawda nie do końca w moim stylu i do różnych rzeczy bym się przyczepiła, ale ogółem bardzo fajna seria, obejrzałam z przyjemnością, przy okazji pozbyłam się animcowej blokady, a pod koniec nawet mi się spociły oczka (i nawet teraz po spojrzeniu na ten gifek z Wolfwoodem troszku mi się ścisnęło gardło, bo to z takiej sceny :c). Uwielbiam całą czwókę głównych bohaterów (zwłaszcza Wolfwooda), aż by się chciało więcej o nich pooglądać :D

    Gwathgor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak dobrze, że komuś też spodobał się Trigun! Przeciągnęłam na ciemną stronę kolejną osobę. O tak, Wolfwood był naprawdę ciekawą postacią i też zdarzyło mi się uronić samotne, kryształowe łzy. Chyba nikt nie spodziewał się tego zwrotu akcji, że cały czas miał zabić Vasha, był podejrzany ten ksiądz, ale nie tak. Polecam film kinowy, jest naprawdę przyjemny, grafika piękna, no i bohaterowie rządzą, choć fabuła jest przewidywalna. Dobra rzecz.

      Usuń
    2. Czytałam wcześniej mangę - nie Maximum, tylko tę drugą, krótką - i przez to parę rzeczy miałam zaspoilerowane, między innymi właśnie to o Wolfwoodzie. Chociaż i tak po drodze oglądając doszłam do wniosku, że to musi być tutaj jakoś inaczej i wytwarzałam różne teorie, tak że ostatecznie rozwiązanie mnie zaskoczyło.
      Mniejsza tam z fabułą, całą serię oglądałam głównie dla bohaterów, skoro i film pod tym względem trzyma poziom, koniecznie trzeba będzie zobaczyć.

      Usuń