.

.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Naprawdę dziwne yaoice (3)

     Nachodzi kolejna porcja szalonych gejowych mang. Moi drodzy, będzie naprawdę nieźle, ale nie bójcie się, notka o dobrych pozycjach boys love właśnie się tworzy, chyba nawet wyjdzie z niej kilka postów. Wiecie, że mysza jest potworem i potrafi usiąść i napisać dziesięć notek naprzód? Serio, zrobiłam to i nie mogę uwierzyć. Do tego w Biedronce rzucili sobę i różne takie rzeczy niby z Azji, więc postanowiłam kupić sobie pałeczki i pierwszy raz w życiu poudawać, że jestem taka dżapaniz.


     Zrobiłam sobie danie, które łączy polskie żarcie z japońskim żarciem. Polskie żarcie reprezentowały warzywa na patelnię i wieprzowe mięcho, a japońskie soba oraz przyprawa. Makaron gryczany smakuje niemal tak samo jak zwyczajny. Pierwszy raz jadłam coś pałeczkami i o dziwo poszło mi w zasadzie bezproblemowo. Może nie jestem aż tak beznadziejną niezdarą. Zmieniają trochę smak jedzenia, bo czuć posmak drewna bambusowego.


  A to przykład idealnego połączenia polskości z dżapanizem. Soczek herbaciany inspirowany Japonią wyprodukowany w Polsce! Naprawdę dobry.

A teraz do rzeczy...


1. Boku no Chopin
Kotori Momoyuki

So kawaii Chopin uke!
      Japończycy mają dość duży dystans do odległej historii*, co można wywnioskować po ilości frywolnych anime z poprzerabianymi postaciami z dawnych epok, często zamienionych w ponętne dziewczęta. W Kraju Wschodzącego Słońca dużą popularnością cieszą się też utwory bliskiego naszym sercom Fryderyka Szopena. Biorąc pod uwagę te dwa fakty, nie powinno dziwić, że ktoś postanowił stworzyć mangę z wielkim kompozytorem w roli głównej. Nie powinno, ale gdy przyjrzymy się jej bliżej, nie damy rady powstrzymać opadu szczęki. Tak, moi drodzy państwo, to jest boys love. Tak, z Szopenem turboukesiem i Lisztem w rolach głównych. Co prawda nie jest to yaoi, tylko shounen-ai, ale jego koncept jest tak szkolny, że na tej liście znaleźć się musiało. Od patrzenia na super uke Fryderyka (klik, jeśli masz mocne nerwy) człowiekowi robi się tak jakoś gorzej, niby się uśmiecha pod czas czytania, ale jednak w środku jest martwy (klik, jeśli masz naprawdę, naprawdę mocne nerwy. Intrygujący jest też proces starzenia, który w tej mandze po prostu najwyraźniej nie zachodzi, biorąc pod uwagę dobiegającego czterdziestki Liszta, który wygląda jak młody, zwiewny bishounen. Po zapoznaniu się z tym tytułem na usta ciśnie się tylko jeden komentarz – ideał sięgnął bruku.



2. Oshioki Gakuen
Guren Naomi

     Pierwsza historia w tej mandze jest bardzo, bardzo zła. Jest okropnie zła. Tak zła, że nawet wasabi dodane do lodów miętowych nie może jej pokonać. Witajcie w szkole kary, gdzie przetrwanie lekcji wychowania fizycznego to prawdziwe wyzwanie, ale ćwiczenia są nieco inne od tych, które odbywają się w zwyczajnych placówkach.Tak, moi drodzy, zboczony nauczyciel i jego uczniowie, a wśród nich jeden szczególnie umęczony. Różne są perwersje, policjantki, żołnierze, lekarki, a Oshioki Gakuen to porno w sportowej scenerii. Gwałty na chłopaczku przywiązanym do skrzyni, którą zazwyczaj trzeba przeskakiwać, pływanie z wibratorem w odwłoku i inne ładne rzeczy. Dlaczego coś, co jest jednoznacznie erotyczne i niczego nie udaje, znalazło się na tej liście? Z tego powodu, że ta historia w mandze jest trochę ZBYT absurdalna, a zwłaszcza jedna scena, która spowodowała, że spadłam z krzesła i nakryłam się kopytami.


3. Mazu wa Hitokuchi
Moto Haruhira

     Czas na porcję zdrowego, zamierzonego absurdu. Manga opowiada o przyjaźni dwójki chłopaków, która z biegiem czasu ewoluuje w coś więcej. Na razie jest sztampowo, prawda? Jeden z bohaterów pochodzi z rolniczej rodziny, która specjalizuje się w hodowli... latających świń. W dodatku sama rodzina jest równie ekscentryczna co fruwająca trzoda chlewna, do tego w niezwykłych zdolnościach owej trzody nic dziwnego nie dostrzega. Nic dziwnego, że nierolnicza część yaoistycznej pary musi ciągle dokładać starań, żeby sekret latających świń pozostał sekretem. W przeciwieństwie do większości tytułów boys love na tej liście, Mazu wa Hitokuchi to naprawdę nie jest zła pozycja, a świnki są taaakie urocze! Trzeba dziękować ewolucji, że prawdziwe udomowione dziki nie latają, bo czekałby nas deszcze gnojówki. #przyziemna.mysza




*No do historii najnowszej dystansu całkowity brak, zwłaszcza do spraw związanych z drugą wojną światową, ale machnąć cycki i seksowną zbroję dla Nobunagi Ody to co innego.

38 komentarzy:

  1. Też kupiłam w Biedronce sobę i soczek herbaciany (chociaż o smaku wiśniowym i wydawał mi się trochę za bardzo aromatyzowany), pałeczki miałam już wcześniej.
    BL z Chopinem? No cóż... Myślę, że ta jedna strona z Oshioki Gakuen wystarczy mi za całą mangę. Latające świnki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jedna strona jest po prostu czymś cudownym, kocham, wielbię, miłuję.

      Usuń
  2. Tak jak obiecałam, nie przeczytałam, i aż muszę się tym pochwalić :P

    No tak, jak w Biedronce rzucą coś interesującego, trzeba się za to koniecznie wziąć. Ostatnio widziałam tam nawet ośmiornice, ale podejrzewam, że są za mało japońskie, żebyś wzięła się za ich gotowanie? :D
    Akurat soczek herbaciany może spróbuję, brzmi interesująco, pytanie tylko, w której Biedrze go znajdę, mendy nie zawsze mają taki sam asortyment...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to... przecież SZOPEN.
      Też widziałam ośmiornicę, są zbyt drogie dla mnie.

      Usuń
  3. Pomysłowość Azjatów nie przestaje zadziwiać, latające świnie? srlsy? xD
    Lol ;D nie martw się, nazwa nie urodziła się z nienawiści do myszek ;) li i jedynie inspirację zaczerpnęła z moich kotów które namiętnie męczą swoje pluszowe myszaki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tylko pluszowe.

      Usuń
  4. O latających świniach sama kiedyś pisałam... w sumie to notka się nazywała podobnie, bo "BL na wariackich papierach" XDD. Znalazło się tam też "Kigurumi Planet", które też uwielbiam za ten absurd albinosów nie z tej ziemi ukrywających się w Kigurumi. (w sumie może by pasowało do twoich notek, skoro latające świnie pasują XD?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spojrzałam na tę notkę, śmiesznie, śmiesznie.
      Pasowałoby, ale na razie muszę ochłonąć po Sex Pistols, to jest złe.

      Usuń
  5. BOKU NO CHOPIN! 8DDDD
    Ta manga jest genialna, dlaczegóż skanlatorzy porzucili ją po pierwszym tomie??!! Serio, nie pamiętam kiedy ostatnio tak się śmiałam przy jakieś serii xDDD Polecam wszystkim i marzę o wydaniu jej w Polsce!

    Co do innych mang - weeeeell. W japońszczyznach chyba nic mnie już nie zdziwi xD

    Ps. Ja jem pałeczkami praktycznie wszystko xD Sałatki, jajecznicę, pierogi, zupki kuksu.. Po jakimś czasie człowiek zastanawia się jak niektórzy potrafią do tego używać widelca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo najlepsze rzeczy są zawsze porzucone ;___; Smutna prawda.
      Omg, co za hipster, pałeczki!

      Usuń
    2. A juz, już miałam nadzieję, że ta manga o Szopenie to gender-bender i facet (George Sand) okaże się kobietą i będzie WIEEELKA MIŁOŚĆ. :<

      Usuń
  6. Uwielbiam sobę :) Zdecydowanie lepszy niż pszenny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jako uczennica szkoły muzycznej i "pianistka" jaojec z Chopinem mogę skomentować tylko jeden sposób: D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * w jeden sposób. Patrzcie, co zgorszenie robi z człowiekiem!

      Usuń
    2. Szopenek jest przecież taki uroczy! Jak możesz go nie wielbić. Nawet harem zebrał.

      Usuń
  8. O mój boże uke Szopen, boże muszę to przeczytać! haha Chociaż kreska aż tak nie w moich klimatach, no ale trudno, nie można zaprzeczyć, że jest słodki. >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ile cudownych rzeczy mozna u mnie znaleźc XD

      Usuń
    2. Szkoda, że nie udało mi się znaleźć drugiego tomu, marne na to szanse, ale może gdzieś w rawach będzie, poszukam. T.T

      Usuń
    3. Najlepsze rzeczy niezeskanowane ;<

      Usuń
  9. Boku no Chopin jest fajny! D: *Naravi woli ,,słabe" boys love od tych ,,lepszych", ale właściwie to ich nie rozróżnia :3*

    OdpowiedzUsuń
  10. Umarłem ze śmiechu widząc tę scenę w Oshioki Gakuen! Muszę mieć tę mangę w mojej kolekcji :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta manga jest tak absurdalna, że zawsze poprawia mi humor. :D Trafiłam na nią jakieś dwa lata temu, gdy ktoś na fejsie lał z TEJ właśnie sceny. :D

      Usuń
    2. MUSISZ XD Tylko pewnie dostać ciężko.

      Usuń
  11. Żarcie pałeczkami, dżapanizzzz! Tyle dobroci.
    Bardzo Cie podziwiam, że udaje Ci się przetrwać te mangi. *ciuch ciuch*
    Będzie to yaoi o papieżu? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, jakie yaoi o papieżu?

      Usuń
    2. No o tym co papieżem miał zostać i miał harem, a w nim własnego brata xD

      Usuń
    3. Aaaa, ale to nie yaoi.

      Usuń
    4. Aaaa, ale to nie yaoi.

      Usuń
  12. Ja tam jadłam zupkę chińską tymi pałeczkami z biedry XD. Nie spodziewałam się, że nawet z Chopina można zrobić boys love ;-;. Ta scena z drugiego tytułu, po prostu nie wierzę XDDD. Muszę to przeczytać. Trójka też może być niezła :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszysykie sa super miazdzace mozg!

      Usuń
  13. Przetrwałabym uke Fryderyka. Z uśmiechem przeczytałabym Mazu wa Hitokuchi, zwracając uwagę oczywiście tylko na świnki. No bo czego potrzeba więcej do szczęścia, niż prosiaki i to jeszcze latające? Odpowiedz jest oczywiście, że nic. Z kolei jeśli chodzi o Oshioki Gakuen... to wystarczy mi tylko kadr z ich tańcem. Moje oczka nie chcą nic więcej. Moja dusza fujoshi stoczyłaby się definitywnie po tym tytule.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten taniec się podoba, oglądałabym na żywo XD Mimika postaci!

      Usuń
    2. Muszę przyznać, ze mangaka umie niezwykle trafnie odwzorowywać mimikę towarzyszącą w trakcie...mhm... tańca xDD. (tak tak, Sasa kliknęła ponownie w ten link i zobaczyła o wiele więcej szczegółów).

      Usuń
    3. Do zrobienia wersji live tej mangi to chyba gejow z calej ich Japonii by nie starczylo XD

      Usuń
  14. Ostatnio byłam na sushi ze znajomymi i uczyłam ich jedzenia pałeczkami :D Niestety samo sushi niestety mi średnio smakowało, ale dawali jeszcze zupę krewetkową, która była, o, mamo, ale dobra! :O

    Nie wiem, dlaczego ale Liszt odrobinę skojarzył mi się z Sebastianem z Czarnego Lokaja xD A może to tylko takie ujęcia? No, ale tak czy siak dla mnie ta manga w dzisiejszym zestawieniu zdecydowanie wygrała pod względem "czego ci mangacy nie wymyślą?".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, nigdy nie jadlam sushi, a krewetki byly dla mnie takie bez smaku. Moja mama nie umie jesc paleczkami za grosz, choc ja uczylam, za to tata radzil sobie zdumiewajaco dobrze.
      W sumie trochr podobni, glownie przez te wlosy :D

      Usuń