.

.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Naprawdę dziwne yaoice (2)

     Myśleliście, że to już koniec yaoiców, które powodują drgawki pajęczynówki? Myliliście się! Pomysłowość autorek mang z gatunku boys love nie zna granic i jestem pewna, że ta lista tak naprawdę mogłaby się ciągnąć w nieskończoność. Głęboko żałuję, że nigdy nie uda mi się dotrzeć do wszystkich tytułów z wątkami miłości męsko-męskiej, które wywołują osłupienie powiązane z fascynacją na twarzach czytelników, ale obiecuję, że zrobię, co mogę, aby dostarczyć Wam źródła lolcontentu pierwszej jakości. Jestem wdzięczna za wszelkie szalone yaoice, które polecaliście w komentarzach, mam nadzieję, że podeślecie mi jeszcze sporo mózgotrzepów! Waham się, czy zacząć wciągać na listę tytuły czysto hentajowe i doujiny...  Myślę, że oryginalne projekty, które udają, że tu nie chodzi tylko o jedno, są lepsze do załamywania się nad nimi. Jak myślicie?



1. Kudan no Kuroneko
Mizukami Shin

    Tak jak poprzednim razem, zestawienie również otwiera manga Mizukami Shin. Szczerze mówiąc, pozycjami jej autorstwa mogłabym bez najmniejszego problemu zapełnić całą listę. Ach te fetysze, wyniośli i zimni wojskowi*... Tutaj jednak ich nie uświadczymy, bo to Mizukami w wydaniu bardziej komediowym niż zwykle, ale za to równie mózgotrzepnym. Gwałt za pomocą szczurzych ogonów, cudowne dziecko dwóch pedałów zrodzone z czystej miłości, które nawet jeść nie potrzebuje, nie defekuje... Wygodne, prawda? W ogóle coś dużo tu tych cudownych dzieci. Jestem srodze zagniewana, ponieważ manga robi strasznie zły PR szczurom, na szczęście jest też siedliskiem najwspanialszej postaci ever, dla której warto to przeczytać. Ukłońcie się przed wielkim, lisim bóstwem o imieniu Konosuke!




2. Zion no Koeda
Inariya Fusanosuke

     Yaoiców o tematyce wojennej powstaje zdecydowanie zbyt wiele. Nie tylko nasza ukochana Mizukami Shin się w nich lubuje... Niestety. Zamysł Zion no Koeda jest prosty – mamy niemieckiego, nazistowskiego oficera, którego po wojnie torturuje Żyd. Nienawiść to jednak nie jedyne łączące ich uczucie. Relacje bohaterów są nawet ciekawie przedstawione, ale wszystko niszczą komediowe rozdziały, w których możemy sobie popatrzeć na Niemca-kota i Żyda-psa. Nie ma to jak zwierzęce uszka i ogonki, nic tak skutecznie nie rujnuje w zamierzeniu poważnej mangi! Gdyby nie to, ta historia mogłaby się nawet próbować bronić, a tak... Nie można nawet zastanawiać się nad wartością fabuły, szukać wad i zalet, bo po prostu nie da się tego traktować poważnie. Odnoszę wrażenie, że w ogóle tego typu komediowe rozdzialiki są w przypadku tej dokładnie tematyki po prostu nie na miejscu. 


3. Equus
Est Em

      Zaraz, zaraz, jak to, co tu się dzieje, przecież Est Em tworzy całkiem fajne mangi, dlaczego pozycja jej autorstwa znalazła się na tej liście? Też mnie to zastanawia, ale po prostu nie mogłam nie umieścić tutaj zbioru oneshotów z centaurami w roli głównej. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest naprawdę złe yaoi... Ale jest na swój sposób naprawdę straszne, więc doskonale pasuje do tematyki notki! Pół biedy, gdyby to były zwykłe oneshoty z centaurami w roli głównej, ale koło takich całkiem dobrych dostaniemy rozdziały, które robią czytelnikowi lobotomię przez wzrok. Do tego ta pozycja to yaoi, a nie shounen-ai... Tak, właśnie. Nie ma to jak centaurowe seksy! Trójkąty! A ja mimo to nadal nie wiem, jak właściwie wygląda owych konioludzi anatomia, a bardzo mnie to ciekawi. Zamieszczony na początku rysunek szkieletu wcale mi nie pomaga. Ostatnie rozdziały przypominają mi niebezpiecznie mangę, w której były krowy wyglądające całkiem jak ludzie i mieliśmy tam problemy moralne związane z ich zabijaniem i późniejszym jedzeniem przez prawdziwych ludzi. Pamięta ktoś może ten tytuł? Byłabym wdzięczna, gdyby ktoś pomógł mi go odnaleźć, bo chętnie bym sobie znowu potrzepała umysł trzepaczką. Ale wracając do meritum, mam wrażenie, że Equus to takie guilty pleasure autorki, która po prostu chciała odpowiedzieć sobie na pytanie ,,a co by było, gdyby..." i sposób na uzewnętrznienie swojej miłości do koni. W każdym razie, centaury są naprawdę ładnie narysowane, możecie się zachwycać, wielka mysza pozwala i poleca inne tytuły Est Em. Za podesłanie informacji o mandze dziękuję Kirimie, moje życie stało się dzięki niej na swój sposób autentycznie bogatsze. Tak w ogóle, to czekam na wydanie tej mangi w Polsce. I Hatarake, Kentauros!, tak ładnie proszę. Nie wstawię zdjęcia ilustrującego to, jak ładnie proszę, bo kiedyś wstawiłam swoją fotkę na bloga i dostałam komentarze, że mam oczy mordercy, a w nich zwiastun niechybnej Apokalipsy, a także pytanie, kogo mam na sumieniu. Co prawda teraz wyglądam nieco inaczej, ale wolę nie ryzykować.



Czekajcie na kolejne notki z tej serii i pamiętajcie, że rzeka dziwnych yaoiców nigdy nie ustaje!



*Tak, jestem hipokrytką, sama uwielbiam mundury.

57 komentarzy:

  1. Ja akurat wojskowe yaoi lubię, zwłaszcza w wykonaniu pani Fusanosuke. Fakt faktem, gdyby wyciąć z Zion no Koeda watki komediowe, zostałby całkiem niezły dramat. Ba, gdyby te kocio-psie perypetie zamienić na dodatkowe rozdziały głównej historii i trochę ją rozwinąć, byłaby to naprawdę świetna manga BL. Cóż, a tak jest tylko niezła :/
    Do Kudan no Kuroneko czasem wracam, ale tylko do rozdziału o *SPOILER* brato-ojcu głównego bohatera i jego kochanku *KONIEC SPOILERA*. O reszcie tomu wolę nie pamiętać...
    Centaurową mangę też znam (est em my love) i niestety, ale za nią nie przepadam pomimo mojego uwielbienia do mangaczki. Sceny miłosne między ludźmi a pół ludźmi pół koniami są ostatnimi na które chcę patrzeć.
    Czekam na inne zestawienia. Przynajmniej wiem, że nie tylko ja czytuję takie dziwne mangi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z Zion mam taką zagwozdkę, bo bez tych elementów to by mogło być nawet fajne, bo na pewno lepiej podjęta tematyka niż u nieszczęsnej Mizukami Shin (wiem, że ciągle ją przywołuję, ale ona jest niepodrabialna i jedyna w swoim rodzaju <3).
      Ja wracam do ostatniego rozdziału, który po prostu ostro ryje beret. Konosuke świeci w nim niczym gwiazda. ,,Możesz mi mówić drogi ojcze" <3
      Zestawienia yaoicowe czy o innej tematyce?

      Usuń
    2. No ba, że yaoiców :D

      Usuń
    3. Muehehe, część trzecią mam już prawie całą.
      W ogóle takie pytanie – Twój blogaś mi nie działa, on istnieje? :<

      Usuń
    4. Kiedyś założyłam, ale w końcu nie chciało mi się nic pisać i tak już zostało.

      Usuń
  2. Cóż... Im więcej widzę takich zestawień, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że słusznie robię nie sięgając po yaoi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale yaoice bywają też naprawdę fajne!

      Usuń
    2. Dlatego radzę zrobić też zestawienia z fajnymi yaoicami. Dla równowagi, żeby pokazać, że ten gatunek ma kilka dobrych tytułów.

      Usuń
    3. No właśnie od dawna mam coś takiego w planach.

      Usuń
  3. Obiecuję, jak napiszesz trzecią notkę na ten temat, postaram się nie przeczytać :P Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że dla niektórych ludzkich umysłów nie ma żadnych granic D:
    Ja bym się ucieszyła z twojego zdjęcia, jeżeli to prawda z tym "kimś na sumieniu" to wolę wiedzieć, kogo unikać w Bydgoszczy po zmroku ^^
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Przykro mi- świat jest okrutny i nie każdy lubi gryzonie. A ja nawet nie umiem ich rysować :P

      Usuń
    2. No nie, chyba będę miała kryzys tożsamości, zawsze słyszałam że jestem biednym wieśniakiem, a teraz jeszcze że burżuazją :P
      Niet niet niet, jeżeli trzecia notka ma mieć taką moc rażenie, to mój mózg już ucieka, nie chce być tak zniszczony jak Shift na Twojej klawiaturze...

      Usuń
  4. Z jakiejś sportówki był chyba taki zły doujin, że byli... kozami do połowy? Nawet nie wiem o co chodziło? Wydaje mi się, że to był Kurobas, ale chyba kompletnie wyrzuciłam to z pamięci X;;D

    OdpowiedzUsuń
  5. C-c-c-co?! Centaury i yaoi?!
    Nie jestem zwolenniczkom, ani przeciwniczkom yaoi, ale te tytuły bardzo - BARDZO - mnie przerażają. Potwierdzam konieczność zrobienia posta o dobrych yaoi, dla równowagi :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się, że zostanę zjechana, bo mało mundre yaoice czytam :<

      Usuń
    2. Recipe no Oujisama jest świetnym przykładem dobrego yaoi :)

      Usuń
    3. Bo Junko. Natsume Isaku. Basso. Est Em. Yoneda. Kano Miyamoto. Fujitani Youko. Kanda Neko. Shoowa. To te dobre autorki, które tak z marszu pamiętam.

      Usuń
  6. No dobra, Kudan trochę skrzywdził mi mózg, ale Equus mnie znowu zachwycił D: (ale może to dlatego, że najpierw zetknęłam się z Kudanem, który mnie skrzywdził). Wszystko od Est Em zjadam i jej centaury tak samo.
    Nie mam pojęcia co to za manga z tymi krowami, ale to mi przypomniało o innej, w której był właśnie chłopiec chodzący w stroju krowy... a może on rzeczywiście był po części krową? I on wyglądał na 7 lat... powiedzmy że w mangowych realiach 12, ale i tak... ._. ała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omg, aż tak bardzo Est Em nie wielbię. W ogóle nawet w przypadku autorów, których wielbię, pozostaję krytyczna. Equus miało zoofilskie sceny i do tego bardzo wtfną ostatnią historię, dosłownie jak krowy z oneshotu z X-Day, powiedzieli mi i wiem muahahaha.

      Usuń
  7. Ostatnio czytałam fika, gdzie do jednego z bohaterów przyssał się pasożyt, który ssał jego energię życiową i ogólnie był obrzydliwy, i wszyscy chcieli się go jakoś pozbyć, po czym zrobiło się z tej "larwy?" dziecko. xD Najlepsze było to, że w opisie nic nie było na ten temat, więc trochę mi było smutno, że bez ostrzeżenia dostałam coś takiego. Nie lubię jak twórcy w fanfikach nie podpisują od razu na początku, że będzie z tego mpreg, na to się przecież trzeba przygotować psychicznie! To tak odnośnie pierwszej pozycji. Ogólnie ja dziwności więcej znam z fanfików, bo jak już powtarzam chyba po raz setny, mang za bardzo w necie nie czytam (przepraszam, że ciągle o tym pisze, to nie tak, że myślę, że nie pamiętasz T.T). No ale umysły Europejczyków i ludów z zachodu nie są chyba aż tak "twórcze" jak japońskie, bo znowu aż na takie dziwności nie wpadam. Może instynktownie wybieram tylko te lepsze pozycje. ^^" Jak mogą być dziewczyny potwory to czemu nie centaury, chociaż tak szczerze to nie mam pojęcia na jakiej zasadzie te dziewczyny potwory funkcjonują, bo anime nie oglądam. ^^"
    Przez to, że wspomniałaś o zdjęciu to pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zobaczyć prawdziwe twarze wszystkich bloggerów. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiesznie, jak w polecanym mi djnie z Gintamy, gdzie mackowy potwór gwałcił Gintokiego i potem był poród małej ośmiorniczki. So kawaii! Łykam mpregi bez przygotowania, nawet z radością! Gdyby dawali od razu ostrzeżenie, że mpreg, to by łatwiej było mi je znaleźć :<
      Fanfiki znam głownie przez te analizowane na przykład na Niezatapialnej Armadzie Kolonasa Waazona i Przyczajonej Logice, Ukrytym Słowniku i wierz mi – europejskie nastolatki są równie poryte co yaoicowe mangaczki, a czasem nawet bardziej. Malik z One Direction jako prawa ręka Hitler <3 Uwielbiam. Artur Weasley uprawiający dziką miłość z gumową kaczką. Czarna Walkiria XDDD No, to już prawdziwy hardkor.
      Oja, żałuj, Monster Musume świetne <3 Centorea <3
      Muahaha, moja twarz jest w zakładce ,,O myszy", musiałam zamieścić, bo wreszcie jakieś zdjęcie mi normalnie wyszło.

      Usuń
    2. Jak już przy doujinach jesteśmy to czytałam kiedyś Ściana x Gokudera i Krzesło x Hibari. ^^
      O! Mój błąd polega na tym, że mam takie 4 fandomy, z których fanfiki czytam i niczego innego nawet kijem nie tykam. (się zrymowało) W moich fandomach niestety aż takie skrajności się nie zdarzają, chociaż możliwe, że wyrzuciłam te traumatyczne przeżycia z pamięci. xD
      Właśnie po napisaniu tego komentarza zajrzałam i zobaczyłam. Dziękuję. <3 To zaspokoiło moją ciekawość, ale smuteczek bo nie masz na nim morderczego spojrzenia. T.T

      Usuń
    3. Powiadasz, że ściana? Czytałabym, podeślij, proszę :>
      W każdym fandomie trafiają się takie opka, uwierz, kiedyś trafiłam na szalony fanfik do ,,Przedwiośnia", to już całkiem nowy poziom... Baryka zaliczający wszystko, co się rusza. Why not.
      Nie mam i właśnie dlatego je wstawiłam C:

      Usuń
  8. Co do mangi o krowach to nie przypadkiem "The Last Supper" Setony Mizushiro? Dodatek do "X-Day" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Welesie, to właśnie było to! Dziękuję :D

      Usuń
  9. Ja kiedyś rozsmakowywałam się w yaoi, teraz już nie znajduję czasu na tę przyjemność, ale może przed sesją poprawkową sięgnę po jakiś tytuł na rozweselenie :> Te centaury wydaje mi się, że skradły cały post, wzbudziły we mnie niezdrowe zaciekawienie, centaurowe seksy, jakoś nie mogę tego sobie wyobrazić, a jednocześnie mnie to dziwnie intryguje xD Chyba muszę poszukać tego yaoica w internetach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo po prostu musiałam o nich trochę więcej napisać. Gdybym miała rozpisywać się o takich cudach jak Kudan no Kuroneko, to nie dałabym rady, zresztą nie ma tam wiele do analizowania. PRZECZYTAJ. Muehehe.

      Usuń
    2. Przeczytałam od razu po napisaniu komentarza. Mój mózg może dzisiaj umrzeć. Ale ładne obrazki to to miało, ładna kreska, dwie klatki piersiowe (swoją drogą zawsze mnie to frapowało u centaurów). Moje yaoicowe horyzonty zostały poszerzone, thank u.

      Usuń
    3. Ale nadal nie wiem, czy mieli dwa penisy, czy jeden. Serio, frapuje mnie to. Bo z niektórych scen wynika, że dwa, ale z przodu są gładcy. Huh. Anatomia powiadam.

      Usuń
    4. Może w zależności od sytuacji wędrował do odpowiedniej części ciała.

      Usuń
    5. Huh, wyobraziłam sobie specjalne kanały i mięśnie odpowiadające za ten transport. Ale byłby to penis ludzki czy koński? W ogóle dwie klatki piersiowe bezsęsu. Co to, te drugie płuca wlot mają gdzieś na brzuchu? W innym wypadku to raczej by dziwne było. Może na górze same płuca, a w części końskiej żołądki i jelitka.

      Usuń
    6. Może pół ludzkiego pół końskiego? Też uważam, że to nie jest jakieś światłe rozwiązanie, a może centaury jak krowy u nich cztery żołądki, u centaurów cztery płaty płuc, bo kto bogatemu zabroni :>

      Usuń
    7. ;__; Co te ludzie w głowach mieli, że centaury wymyślili.

      Usuń
    8. Konosuke :D Zapomniałaś wspomnieć, że jego wcielenia pojawiają się w innych mangach czasem.
      Chyba w Bułgarii poczytam Centaury. Może jakąś drinking game zaproponujesz?

      Usuń
    9. Yaoice pasują do kraju, który uznał Azisa za obywatela wszechczasów.

      Usuń
  10. Sięgając po pierwszą mangę próbowałam chronić swój mózg od zagłady :D Teraz już wiem, że to nie takie proste, wręcz niemożliwe! Autorzy mang powalają! Trudno orzec zwycięzcę biegu "kto bardziej pomysłowe, kto bardziej zwariowane i szalone" :D Nad gatunkami mang długo nie rozmyślam, więc nie wiem jak co się zwie, ale jeżeli jeszcze nie czytałaś to polecam "Loveless". Historia dotyczy właśnie miłości mężczyzna-mężczyzna, a nawet mi się spodobała fabuła :) To nic, że dostałam tą mangę od ukochanego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Loveless, ale jakoś nie czuję priorytetu, żeby przeczytać, zupełnie nie mój klimat. No i piniondze cinszo zarobione. Muhahaha, ukochany sieje deprawację.

      Usuń
  11. Jak widać wyobraźnia niektórych autorów nie zna granic. Wydaje mi się, że na tego typu dziwne yaoi jeszcze nie miałam okazji trafić... I nie jestem pewna, czy chcę to zmieniać. Ale, tak czy inaczej, bardzo ciekawie się czyta te notki. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie tych notek też jest bardzo ciekawe.

      Usuń
  12. Zion no koeda mogło być takie dobre... szkoda.
    Pamiętam, że czytając Equus byłam zniesmaczona (to chyba najlepsze slowo), ten trójkąt pomiędzy centaurami i człowiekiem, brrr... Chcę o tym zapomnieć.
    Niecierpliwie czekam nakolejne zestawienia najdziwniejszych, najfajniejszych, najjakichśtam yaoi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam Equusem niezdrowo zafascynowana :D
      Kolejne zestawienia się tworzą.

      Usuń
  13. Nie ustaje, co nie zmienia faktu, że mam do nich dziwną słabość ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach, tyle złych yaoiców <3 Czekam z niecierpliwością na część trzecią.
    A ja na tumblrach widziałam kiedyś jaoja o puszkach. Takich od napojów. Nie, to nie były ludzkie wersje ani nic z tych rzeczy. Po prostu puszki. No i uroczy one-shot o chłopaku, który jest głównym bohaterem haremówki, ale jest gejem, więc każdy dzień to piekło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yaoi o puszkach powiadasz. Chcę to. Bierę. Pragnę.

      Usuń
  15. Centaurowe trójkąty? Wow, zazdroszczę autorom wyobraźni :D

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurczę, zostałam wymieniona w notce! Miłe to ;D
    Podobają mi się takie posty, ale ktoś gdzieś tu w chyba komentarzach pisał o notce o dobrych yaoi dla równowagi i się do tego podłączam, bo chętnie bym coś poczytała z polecenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta notka o dobrych yaoi byłaby u mnie dłuuuga :D Ale się tworzy.

      Usuń
  17. Jedynka mnie odstrasza z okładki, podziękuję. A za dwójkę i trójkę pewnie się zabiorę, tak z czystej ciekawości. Czasu trochę brak, ale zapiszę sobie i kiedyś to przeczytam. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mnie odstraszały okładki, to byłabym daleko z tyłu :D
      Oj zapisz sobie, zapisz...

      Usuń
  18. 1 i 2 zupełnie mnie nie zainteresowały (szczury, szczury ?!). Za to ostatni, hyhyhy muszę przeczytać :DD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczur to najlepsze zwierzę ever, właśnie mi dwa po biurku biegają.

      Usuń
  19. Dziwnie się czuję, czytając nazwisko Est Em w tej topce. Może jest to spowodowane tym, że tytuły z tej listy miały dla mnie oddźwięk negatywny. Sama mange oczywiscie w swoim czasie przeczytam. Na razie mój mózg odpoczywa po zboczonych okruchach życia w wydaniu centaura i innych mitycznych stworzeń. Mowa oczywiście o Centaur no Nayami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to dziwi, że Est Em popełniła taką mangę, ostatnio przeczytałam polecane przez Ciebie Udon no Hito i naprawdę mi się spodobało, dziękuję :D Szczere, proste, ładne.
      O, nie znałam tej mangi, musze przeczytać!

      Usuń
    2. Może po prostu dala się ponieść swoim wewnętrznym fetyszom? Jak np. Kaoru Mori w oneshotach z pokojówkami.
      Bardzo się cieszę, ze Udon no Hito Ci się spodobało! :D Ja ostatnio zaczęłam czytać Golondrinę tej samej autorki. Uważam, że w tej mandze autorka pokazała nam się z nowej strony. Niby są podobieństwa jak np. kreska, Hiszpania czy Korrida. Jednakże jest równocześnie coś innego.

      Usuń