.

.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Historia pewnych zwłok. K no Souretsu – recenzja

    Sąsiad to dziwny zwierz. Prawdopodobnie nigdy nie sypia, hałasuje o najróżniejszych porach, zawsze chce coś pożyczyć, ale oddać to już niekoniecznie. Jesteś pod jego czujną obserwacją dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Na domiar złego często wygląda podejrzanie, prawdopodobnie trzyma w piwnicy zakonserwowane ciała ofiar mafii. Choć sąsiedzi fizycznie są stale blisko nas, to tak naprawdę często nie mamy pojęcia, kto właściwie mieszka za ścianą lub płotem. Co lubi robić, jakie zwierzęta mu się podobają, co robił w przeszłości, jakie są jego marzenia, czy ma dużą rodzinę, jakie ma poglądy... To wszystko często skryte jest za zasłoną tajemnicy, którą to zasłonę Maki Kusumoto w swojej mandze K no Souretsu stara się uchylić.

 





Tytuł: ,,K no Souretsu"/,,The Funereal Procession of K" 
Autor: Maki Kusumoto
Wydawca: Shueisha
Gatunek: dramat, tajemnica, psychologiczny, 
Grupa docelowa: josei
Ilość tomów: 2






     Gdzieś, może daleko, może blisko, stoi sobie budynek wielomieszkaniowy. Życie toczy się w nim mniej więcej stałym rytmem, który pewnego dnia zakłóca śmierć jednego z mieszkańców, tytułowego K. Lokatorzy, jako dobrzy sąsiedzi, organizują pogrzeb. Zwyczajna obrazek, prawda? A jednak gdy przyjrzymy się uważniej, ujrzymy, że trumna jest pusta. Okazuje się, że ciała K nigdy nie znaleziono, ale z jakiegoś powodu wszyscy mieszkańcy przekonani są, że mężczyzna nie żyje. Zagadkowa sprawa, prawda? Ten dziwny pogrzeb przerywa pojawienie się brata zmarłego, który postawił sobie za cel odnalezienie ciała ukochanego członka rodziny. Brzmi to jak wstęp do opowieści kryminalnej, prawda? Nie całkiem. Rzeczywiście, manga wypełniona jest zagadkami jak ecchi cyckami, ale najważniejsze dzieje się tutaj na płaszczyźnie psychologicznej.


     Dom, który stanowi tło wydarzeń, zapełniają indywidua tak przedziwne, że nawet stałym bywalcom konwentów mogłyby się wydać ekscentryczne. Mamy mężczyznę, który ciągle przesiaduje w wannie, zafascynowaną rozkładem dziewczynę z elektronicznym kotem, rzeźnika, który swoją pracę zabiera do domu, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Zbyt dziwne, żeby mogło być prawdziwe. Czytelnik szybko orientuje się, że blok mieszkalny 67, którego korytarze codziennie przemierza chłopak zbierający bliżej nieokreślone morkwalle, nie jest zwyczajnym miejscem. Świat mangi jest przesycony absurdem, jednak nie jest to absurd rodem z shounena z super mocami czy zakręconej komedii. Stopniowo zanurzamy się w subtelnej psychodelii, by w pewnym momencie zdać sobie sprawę, że tak naprawdę bezimienne postacie niepokojąco przypominają osoby z naszego otoczenia, bo odrobina tego szaleństwa tkwi w każdym człowieku.

     Właśnie bohaterowie, z których każdy skrywa jakiś sekret, są największą siłą mangi. Paradoksalnie okazuje się, że najbardziej intrygującą postacią jest nieżyjący K.W rzeczywistości poszukiwanie jego ciała jest motorem do poznania człowieka, jakim był za życia. Autorka ze zręcznością sztukmistrza przedstawia nam go co rusz z całkiem innej strony, pozwalając wypowiedzieć się każdej z postaci, pokazując czytelnikowi, jak fragmentarycznie ludzie widzą innych i jak bardzo odmienny obraz można dostrzec patrząc z perspektywy różnych osób. Do tego Maki Kusumoto często zagłębia się w tematy, o których często wolelibyśmy zapomnieć i wyprzeć istnienie pewnych zachowań z naszej zbiorowej, ludzkiej pamięci.


     Warstwa graficzna mangi również prezentuje się nietypowo. Pewnie gdyby przeciętny polski mangowiec zajrzał kiedyś do któregoś z tych tomików, przeżyłby mały szok. Niecodzienny układ kadrów, wplecione czerwone elementy dodające smaku, no i postacie... Są wychudzone, ale widać, że to raczej celowy zabieg artystyczny, ich twarze są specyficzne, z wyraźnie zaznaczonymi ustami. Nie mogę nazwać ich ładnymi, ale mają swój osobliwy urok. Panuje minimalizm, teł jest niewiele, ale czytelnik raczej nie odczuwa ich braku, podobnie jak w wydanych u nas DOGSach, gdzie wywołują one interesujące wrażenie pustki. Jeśli miałabym porównać do czegoś kreskę autorki, to najbardziej przypominają mi ją niektóre manhwy i prace Nakamury Asumiko. Trzeba też pamiętać, że Kondukt pogrzebowy K nie jest nową mangą i został wydany jeszcze w starym tysiącleciu, co jeszcze bardziej oddala go od tytułów, do których czytania większość z nas przywykła. Porusza kwestie, które do dziś są kontrowersyjne, zarówno w krajach takich jak Polska, jak i Japonia, nie robi tego jednak w sposób ,,patrzcie, patrzcie, jakie to dziwne", tylko podchodzi do tego nieco dojrzalej.

    Są pozycje, zarówno wschodnie jak i zachodnie, do których autorzy dodają tony absurdu, nietypową grafikę i udają, że są one mądrzejsze niż w rzeczywistości są. Jestem na nie ciężko uczulona i przeżywam wstrząs anafilaktyczny, kiedy ludzie zachwycają się nimi, bo na pewno musi być tu coś więcej. Opowieść o mieszkańcach bloku 67 z pewnością do nich nie należy. Nie ma tu sztucznego epatowania szaleństwem, czytelnik nie odnosi wrażenia, że autorka wręcz napawa się tym, co rysuje i tonie w oceanie zadowolenia, wirując w prądach własnego ego. Znajdziemy tu trochę wciśniętych motywów chrześcijańskich i gotyckich, które nie wypadają zbyt zgrabnie, ale ta krótka, dwutomowa manga nadal pozostaje jednym z lepszych tytułów, jakie przeczytałam, a było ich całkiem sporo. Uniknęła przesolenia psychodelią i jest nią z wyczuciem doprawiona. To spójna opowieść o relacjach między ludźmi i specyfice życia w społeczeństwie, ale pokazana z nieco innej strony. Nie sposób opisać jej wyjątkowego klimatu, dlatego polecam ją każdemu, kto akurat ma ochotę na coś, co nie jest kolejną niewymagającą rozrywką. Smuci mnie, że pozycje tak dobre są często tak mało znane.* Niech kondukt pogrzebowy wyruszy!



Moja ocena:
fabuła: 9/10
bohaterowie: 8/10
grafika: 7/10
ogólnie: 9/10



*Aż mnie zdziwiło, że są do tego polskie skany.


35 komentarzy:

  1. Właśnie pierwsze co mi się rzuciło w oczy to n ietypowa kreska ;) ale prezentuje się całkiem ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmm, to coś dla mnie. Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się naprawdę błyskawicznie :D Koniecznie napisz mi o swoich wrażeniach!

      Usuń
    2. Dobra, wzięłam kawę i czytam.
      Wow, kreska jest creepy, ale podoba mi się. Jakoś tak wprowadza klimat. Ciekawy (wyjątkowo, bo w niektórych tytułach było to wkurzające) zabieg z nierysowaniem np. oka. Nadaje to klimat grozy(?), a na pewno jakiejś tajemniczości. W każdym razie fajnie wygląda. Sylwetki trochę jak od Yazawy :D
      Domyśliłam się jak będzie przebiegać historia, zbytnio się też nie pomyliłam. Cały czas towarzyszy mi uczucie jakiegoś starego, czarno białego filmu z detektywem i jego małym notatniczkiem o.O toć popłynęłam! Zgrabnie i płynnie przechodzi śledztwo, moment z wytypowaniem sprawcy jest chyba moim ulubionym (znów uczucie czarno białego filmu).
      Manga zaskakująca, nieco dziwna i bardzo nietypowa (jak i zakończenie). Dobrze się czyta, (za)szybko. Mam trochę niedosyt, chcę więcej.
      I co to w końcu te morkwalle? Ślimaki? :D

      Ale napisałam niezgrabny komentarz :<

      Usuń
    3. O nie, kawa jest niezdrowa. Wcale nie jest taki niezgrabny :D
      No właśnie, to taki odrealniony świat, czarno biały film, te klimaty. Zupełnie nie z tego naszego, współczesnego świata.
      Nikt nie wie, czym są morkwalle. Myślę, że są po prostu morkwallami.

      Usuń
  3. Jak patrze na kadry, to wygląda jak coś naprawdę fajnego, z drugiej strony pustka w DOGSach nie robiła na mnie pozytywnego wrażenia (w niektórych robi, ale akurat nie w DOGSach), więc jeśli tu jest podobnie to sama nie wiem... Ale może, kto wie? Jak nie będę wiedziała co czytać, to sobie przypomnę o tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się nie czyta dla kreski, naprawdę. Polecałabym czytać od razu :< To zbyt dobra rzecz, by tak czekać w kolejce na nudne dni.

      Usuń
    2. Czytanie na siłę tylko obrzydza mi tytuły, więc jednak poczekam ;D

      Usuń
  4. Byłam już przekonana do tytułu po.słowie "josei" :p Ale muszę powiedzieć, że koncept brzmi mocno obiecująco. Postaram się zapamiętać tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam już przekonana do tytułu po.słowie "josei" :p Ale muszę powiedzieć, że koncept brzmi mocno obiecująco. Postaram się zapamiętać tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam już przekonana do tytułu po.słowie "josei" :p Ale muszę powiedzieć, że koncept brzmi mocno obiecująco. Postaram się zapamiętać tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi interesująco! Może kiedyś skuszę się na przeczytanie tej mangi, choć kreska mnie nie przekonuje. Ważniejsza jest jednak fabuła, dlatego liczę, że uda mi się na to przymknąć oko i przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła rzeczą nadrzędną :) Przywykniesz do tej kreski, naprawdę. Gdzie te czasy, gdy dziwiła mnie kreska w Shiki...

      Usuń
  8. Ja grafikę z tych krótkich kadrów i twojego opisu oceniłabym na więcej. Kreska faktycznie nie cieszy oka w ten prosty, łopatologiczny sposób, ale widok robi wrażenie. A ja często patrząc na mangi mam bardzo mało jakiegokolwiek wrażenia o grafice. Mam wrażenie, że mogłaby być nieczytelna w pewnych momentach ( dowiem się jak przeczytam), ale wstępnie dałabym ten jeden malutki punkcik więcej. Jest dla mnie ogromna różnica między 7 i 8. Nie wiem czemu tak ogromna, dużo większa niż między 6 i 7. No ale nieważne, mangę przeczytam, bo jest krótka i chyba w interesujących mnie klimatach. Dziel się większą ilością psychologicznych mango, proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, bulwo, sama nie wiem, dlaczego oceniłam grafikę na siódemkę, chyba przez wstawki z kiczowatymi motywami, róże, czaszki, sznury, krzyże... Dla mnie właśnie między 7 a 8 nie ma takiej różnicy, jak między 6 i 7.
      5-6 - raczej przeciętniak, przy 6 to taki lepszy
      7-8 - coś dobrego, przy 8 coś super
      Mogę się dzielić w komciach, bo nie dam rady tak wiele recenzować, ale pisze się recka Kwiatów grzechu, czekam na wydanie ostatniego tomu, żeby ją zakończyć.

      Usuń
  9. Sam opis który zaserwowałaś, zachęcił mnie do poczytania. Jeśli mogę spytać na jakiej polskiej stronie znajdę tłumaczenie tej mangi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Centrum Mangi, jest tam niemal wszystko.

      Usuń
  10. Szkoda, że nie mogę kupić i przeczytać trzymając w dłoniach, bo w internetach to poświęcam się tylko dla takich cudownych doznań jak uke Szopen. haha A tak poważnie, to na pewno przeczytam, ale w nieco późniejszym terminie.
    Bardzo zgrabnie i zachęcająco napisana recenzja. ^^
    Swoją drogą, znam jedną autorkę doujinów, która też używa/używała czerwieni w swoich pracach. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można to dostać na japońskim amazonie, ale nie umiem tego kupić :< Moje marzenie.
      O, a jaka to autorka?

      Usuń
  11. Brzmi nietypowo i interesująco. Na pewno przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kreska jak i historia wygląda bardzo nietypowo, trzeba będzie kiedyś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sasy nie było kilka dni w internecie a Mysza znów szaleje z ilością postów. Czy Twoja klawiatura jest jeszcze w jednym kawałku? :P
      Teraz na poważnie, bardzo się cieszę z Twojej recenzji. Wiele razy polecałaś mi ten tytuł, ale dopiero ten post mnie definitywnie zachęcił do lektury :). Bardzo zainteresował mnie watek kryminalny i charakteryzacja psychologiczna bohaterów. Grafika rzeczywiście jest nietypowa i specyficzna. Niemniej kadry z mang Asumiko ściągam nałogowo :P.

      ps. Zaczęłam oglądać Triguna! Vash sprawił, że moje ambitne plany pisania recenzji odeszły w zapomnienie. No bo jak można pisać recenzje jakieś mangusi, jak w anime taka akcja jest? :(

      Usuń
    2. Kilka dni, szczyt eufemizmu :D W ogóle strasznie się cieszę, że mam taką czytelniczkę, która dokładnie śledzi notki i wnikliwie je czyta, czuję się zawsze taka szczęśliwa, gdy widzę Twój komentarz :D
      Mnie niestety nie podoba się za bardzo kreska Asumiko, ale za to K no Souretsu wielbię. Jak dziwni są ludzie.
      HA! Mówiłam, że Trigun ma moc.

      Usuń
    3. Kilka dni, szczyt eufemizmu :D W ogóle strasznie się cieszę, że mam taką czytelniczkę, która dokładnie śledzi notki i wnikliwie je czyta, czuję się zawsze taka szczęśliwa, gdy widzę Twój komentarz :D
      Mnie niestety nie podoba się za bardzo kreska Asumiko, ale za to K no Souretsu wielbię. Jak dziwni są ludzie.
      HA! Mówiłam, że Trigun ma moc.

      Usuń
    4. Oj tam oj tam, aby tak już od razu do eufemizmu porównywać xD. Przyznaję, ze troszkę mi zajęło naładowanie ponownie baterii. Niemniej powstałam z popiołów jak nikt wcześniej! (oj, schlebiam sobie schlebiam)
      To samo mogę powiedzieć o Tobie. Często wchodzę na bloga tylko, aby zobaczyć czy Mysza naskrobała swoje trzy grosze do mojego wpisu x). Naprawdę bardzo się cieszę, ze wróciłaś do blogosfery! :D
      Ja do kreski Asumiko przekonałam się dopiero w Copernicus no Kokyuu. Lubię symbolikę, a ta wykonana przez Asumiko jest naprawdę mistrzowska. Niemniej rozszyfrować która z postaci mówi w danym dymku, czasami należy do mission impossible.
      Trigun naprawdę przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Teraz go tylko skończyć przed rozpoczęciem szkoły!

      Usuń
  14. A ja nadal nie wiem po co są moskwale :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojesu, ale ja głupi. Internetu od trzech tygodni prawie nie dotykałem i zobacz

      Usuń
  15. Zainteresowało mnie, coś wymagającego i nie typowego raz na jakiś czas nie zaszkodzi. Kreska rzeczywiście jest dość osobliwa (idealna do tej tematyki !), trochę nie podoba mi się narysowany profil na drugim obrazku XD. Pewnie niedługo się za to wezmę, czasami mam straszną wenę na czytanie skanów ( o i przeczytałam już Oshioki Gakuen, mój mózg umarł XD) :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, zniszczyłam Cię Oshioki :<

      Usuń
  16. Rany, rany, jedna z najlepszych mang, jakie czytałam, a na pewno najlepsza z tych krótkich <3 Klimat, bohaterowie, intryga... Nieco smutny przekaz, niezrozumiany K, że tak aspoilerowo ujmę-przyczyna zniknięcia ciała na tak długo, a na koniec miażdżące zakończenie. Nie sądziłam, że 2 tomowa manga wywrze na nie aż takie wrażenie. Z resztą ty też zachwycałaś się nią podczas czytania i do żadnej aż tak mnie nie nakłaniałaś.

    HOMO SAPIENS SAPIENS! CZYTAJCIE TĘ MANGĘ!

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoj entuzjazm jest taki sam jak moj <3 Mam jeszcze kilka takich pozycji, ktore MUSISZ przeczytac!

    OdpowiedzUsuń