.

.

sobota, 1 kwietnia 2017

Mangowe zdobycze! Marzec 2017

     Bycie mangowcem to poważna choroba, wiecie? W zasadzie każda pasja jest trochę chorobą, ale nie mieć pasji jeszcze gorzej... Tym oto bredzeniem rozpoczynam prezentację swoich zakupów mangowych i książkowych. Zawsze się zastanawiałam, co siedzi w głowach osób, które kupują tak ogromne ilości tomików, teraz sama przeszłam na ciemną stronę mocy, ale nadal tego nie wiem.  


Anatomia obcości (pożyczyłam przyjaciółce)
Marsjanin
Chuć czyli zwyczajne rozmowy o perwersyjnym seksie
Szara mysz z chaty na skraju wspomnień
Przewodnik po sadze Zmierzch
Ukojenie
Grzesznik
Mówiąc inaczej
Data ważności
Solaris
Lesbos
Kłopot z kobietami
Eros w kimonie
Granica twojej miłości
Berserk #11
Atak Tytanów #12
Wind Breaker #1-2
Gdy zapłaczą cykady. Księga uświadomienia cz.2
Zerowa Maria i puste pudełko #6-7
No Game No Life #4
Drrr!! #5
Sword Art Online #13
Overlord #2
Log Horizon #3
Slow Starter
Kawaii Scotland #1
Kuroko's Basket #17
Księga Vanitasa #1-2
ReLIFE #3
Blame! #3
Otaku #61

MANGI



     Kawaii Scotland okazało się naprawdę wspaniałą mangą, kulałam się po swojej norce ze śmiechu podczas czytania. Trzeba być uważnym czytelnikiem obeznanym w mangowych klimatach, żeby wyłapać wszystkie nawiązania i parodiowane elementy. Bohaterowie są uroczy, a kreska wspaniała, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w Polsce nie wyszło jeszcze równie dobrze narysowane mangopolo. Dranka bije Kotlet na głowę, co ja mówię, wkopuje w ziemię, w sam płaszcz jądra wkopuje. Mam nadzieję, że doczekamy się kontynuacji, w przeciwnym wypadku Ilonę Myszkowską zjedzą... myszy. 

     Księga Vanitasa zapowiada się wspaniale, Jun Mochizuki, ufam tobie. Niewielu jest autorów, którzy w połowie pierwszego tomu potrafią zdradzić, że jeden z głównych bohaterów zabije drugiego, w ten sposób, że tylko szalenie zaciekawiają czytelnika. Waneko zastosowało lakier wybrany na obwolucie, no wreszcie! Pandorka też na to zasługiwała. 

     Hi, hi, a Wind Breaker ma literówkę na grzbietach obu tomików, hi, hi! To wydanie przypomina mi trochę mangi Hanami pod względem formatu, materiału okładki, papieru i klejenia, a tutaj jeszcze jedno podobieństwo! *mrug mrug* Muzyka Maire *mrug mrug*

Recenzję Granicy twojej miłości możecie przeczytać TUTAJ

LIGHT NOVEL



     Oba tomiki Zerowej Marii połknęłam w jeden wieczór, choć byłam przekonana, że nie będę w stanie w ogóle zabrać się za lekturę. W jakie przygnębienie może wprowadzić ta książka, jakie poczucie bezsilności pokazać! Nie miałam najlepszego zdania o tej serii, ale ostatnie tomy spowodowały, że trochę zmieniłam zdanie, zwłaszcza zakończenie przypadło mi do gustu – było bardzo realistyczne, oczywiście, w końcu udało się wyszarpać happy end, ale szczęście zostało okupione naprawdę dużym kosztem i nie wszystko stało się różowe i miłe. 

     Nie wiem, po prostu nie wiem, co myśleć o No Game No Life, z jednej strony faktycznie mamy złożoną fabułę, ciekawe rozgrywki, czasem niezłe opisy, ale z drugiej żenujący humor, głupotki i niekończące się peany na cześć wspaniałych bohaterek i ich nieskończonej urody. Jestem świadoma, że w dużej mierze to parodia typowych schematów i światka otaku, ale w pewnym momencie człowiek staje się po prostu zmęczony kolejnymi opisami dla fetyszystow i określaniem Sory mianem osiemnastoletniego prawiczka, tak, nie przestanę się na to skarżyć. Czwarty tomik miał być z założenia luźniejszy od poprzedniego, wypełnionego akcją, więc siłą rzeczy opisów boskiej urody niewiast dostaliśmy jeszcze więcej... 

     Nie umiem stwierdzić, czy drugi tomik Overlorda rozczarował mnie, czy wręcz przeciwnie. Wyszliśmy w końcu z grobowca do świata ludzi, wydarzyło się wiele, pojawił się wspaniały chomik, to znaczy Mądry Władca Lasu, kolorowe grafiki były piękne i radowały oczy żywymi barwami, no nic, tylko się napawać... Może i bym trwała w zachwycie, ale niestety, zaraz po Overlordzie przeczytałam nowy tomik SAO i z całą mocą uderzył mnie kontrast między tymi seriami. Fascynujące jest, że niby sporo wychodzi u nas light novel opartych na motywie przeniesienia do świata gry, o co burzą się czytelnicy, ale tak naprawdę jedynie SAO opowiada o przejściu do wirtualnej rzeczywistości sensu stricte. Log Horizon i Overlord, o No Game No Life nawet nie wspominając, traktują grę jedynie jako pretekst, są w znacznej mierze fantasy, a nie sci-fi jak SAO, gdzie nadal wszystko opiera się o czystą naukę i racjonalizm. Z przedziwnego powodu jestem bezradna, jeśli chodzi o SAO, doskonale widzę, że często mamy do czynienia z kiczem i coś zgrzyta w fabule i kreacjach postaci, ale mimo tego nie umiem negatywnie oceniać tej serii, ma zbyt wiele dobrych stron. W życiu nie myślałam, że pewnego dnia będę zachwycać się SAO i czekać z niecierpliwością na każdy kolejny tomik, jakaż dziwna jest planeta Ziemia i mysia egzystencja. 


KSIĄŻKI



      A wiecie, że seria o wilkołakach z Mercy Falls jest wspaniała i powinniście ją przeczytać? Nie? To już wiecie, pozdrawiam cieplutko. 

     Wreszcie mam swój własny egzemplarz Solaris, czekałam na tę chwilę około sześciu lat. Takim właśnie jestem typem człowieka, to znaczy gryzonia. Przez wiele lat nie miałam ani jednej książki mojego ulubionego autora na własność, po prostu zapamiętywałam najlepsze fragmenty. Twierdziłam, że za wiele Lem napisał, żeby to wszystko kupić, ale w końcu nie wytrzymałam. Trochę niepokoi mnie to nowe wydanie Solaris, jest zdecydowanie zbyt ładne, a literki za czytelne, przywykłam, że książki Lema rozpadają mi się w rękach. Teraz trzeba jeszcze zdobyć Dzienniki gwiazdowe, Śledztwo, potem Maskę, Fiasko (tak, zamierzam kupić książkę jedynie dla ostatniego zdania), Eden, no i Wielkość urojoną, a, no i Kongres futurologiczny, jak mogłam zapomnieć, może uda się dostać Powtórkę... 

     Dobrze widzicie, kupiłam Przewodnik po sadze Zmierzch, co mam robić, jak mi dają po siedem złotych to biorę. Bardzo boli mnie lektura tej książki, bo wyraźnie pokazuje, że Zmierzch mógł być naprawdę świetną serią, tylko Stefa nie umie przelać na papier tego, co jej się w głowie tłucze. To takie zabawne, jak narzeka, że Edward kocha się sam zadręczać i jest zbyt pesymistyczny, dla tego tekstu i świetnych opisów przeszłości Victorii i innych bohaterów, na które zabrakło miejsca w serii z powodu opisów klaty Edzia, warto kupić ten przewodnik. 

      Kłopot z kobietami jest bardzo ironiczną książeczką o wielowiekowej dyskryminacji, Mówiąc inaczej pomaga w radzeniu sobie z różnymi popularnymi błędami językowymi i faktycznie może sprawić dużo dobrego, Data ważności jest o robotach, no, nie chce mi się więcej pisać, bo już północ, ale to nieprofesjonalne z mojej strony, jeszcze ludzie się dowiedzą, że jestem paskudnym i niefajnym myszem. 

     Trochę książek na tematy erotyczne wpadło ostatnimi czasy, może założę półeczkę rozpusty :/ Widzę to tak, z jednej strony yaoice, hentaje i Czarna Walkiria niczym perła w koronie, z drugiej literatura erotyczna, a pośrodku obowiązkowo Święta Teresa z Avila, żeby tradycji stało się  zadość. A potem wchodzę ja, cała na biało, na głowie mam kraśny wianek, w ręku zielony badylek, przede mną bieży baranek, nade mną leci motylek. Serdecznie polecam Erosa w kimonie, można się pośmiać z tych wspaniałych rysunków i drzeworytów, bo raczej nikogo to nie podnieci, prędzej wywoła napad gwałtownej odrazy do wszelakich czynności seksualnych, nie wiem, nie znam się, zootechnikiem jestem.

KOSZULKI


     Takie ładne koszulki okołojapońskie dorwałam w sieciówce, proszę o brawa. Dobry ziomek z Forum Waneko pomógł mi w odcyfrowaniu diabelskich czerwonych krzewów zagłady i teraz wiem, że nad cyborgiem napisane jest ,,be connected to", bardzo dobrze, mogę spokojnie nosić, nie ma nic o mordowaniu policjantów maczetą czy gwałceniu lolitek z mysimi uszkami. Koszulinki są męskie, ale to wręcz lepiej, bo na mnie męskie ubrania leżą lepiej niż damskie, to z powodu szerokich ramion i niezwykłej ilości podskórnej warstwy tłuszczowej. Dlaczego męskie koszulki w sieciówkach młodzieżowych zazwyczaj są wykonane z lepszego materiału i mają ciekawsze nadruki? Odpowiedź brzmi nie wiem, ale się domyślam. 



A wiecie, że dostałam dwie piątki z biochemii? 8D

20 komentarzy:

  1. > Zawsze się zastanawiałam, co siedzi w głowach osób, które kupują tak ogromne ilości tomików, teraz sama przeszłam na ciemną stronę mocy, ale nadal tego nie wiem.
    Good, good, wkrótce będziesz takim buyfagiem jak my wszyscy :^)

    Sam muszę Maridełko nadrobić, ale nie nastąpi to raczej szybko, biorąc pod uwagę że po ostatnim WonFesie moja lista życzeń figurkowych pokaźnie się rozrosła, a olbrzymi boom na KemoFure powodujący wysyp nowych figurek z uroczymi "zwierzynkami" też wcale nie pomaga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz od pewnego czasu nim jestem :< Tylko mam jeszcze na tyle rozumu i godnosci czlowieka, zeby nie kupowac figurek xD Widzisz, Maridelka przez plastiki nie kupisz! A sa chociaz jakies mysie dziewczynki?

      Usuń
    2. Akurat w Kemomo Friends nie było z tego co pamiętam (Oglądam wspólnie z szanownym kolega Gogiem)
      ALE są inne osoby które mają zacny gust i rysują Myszo-dziewczyny
      http://lazurkowasztuka.blogspot.com/2017/04/mysza-z-serem.html

      Usuń
  2. Sporo tego :D Koszulki mi się podobają, też czasem wolę męskie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O dwie mangi/light novel więcej ode mnie... Moje serce krwawi....

    Tak na serio : sprawa z koszulkami to kolejna wielka tajemnica wszechświata...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty kupujesz stosy mang, a mi ledwo co wleci do podsumowania w tym miesiącu! O książkach nic nie powiem...
    (Jestem z siebie dumna, bo ostatnio skończyłam książkę, którą męczyłam i za którą nie mogłam się zabrać przez dobre 2 miesiące... Teraz jeszcze tylko 5 innych. XD)
    No ale sama się ściągnęłam na złą stronę, ciągle zamawiam jakieś pierdołki na Suru i kupuję figurki zamiast uzbierać trochę hajsu na nadrobienie serii. ;_;
    Kawaii Scotland, aaaa, muszę to w końcu kupić!
    O, właśnie zastanawiałam się, czy kupować ostatnie tomy Zerowej Marii, ale po Twojej opinii chyba dam im jeszcze szansę. :D
    Swoją drogą, ile Ty kupujesz LNek! Ja jakoś z przymrużeniem oka patrzę na ten gatunek; może kiedyś coś przypadnie mi do gustu i po lekturze będę miała inny wyraz twarzy niż '...ok'. XD
    A pod wnioskiem z męskimi koszulkami podpisuję się rękami i nogami, męskie naprawdę mają fajniejsze dizajny. :<

    OdpowiedzUsuń
  5. "Kawaii Scotland" to zdecydowanie moje ulubione mangopolo. Cieszę się, że Tobie również się spodobało, bo widziałam, że zbiera raczej mieszane recenzje. Dla mnie jest idealnym lekarstwem na dołek, kiedy człowiekowi jest smutno i nawet nie uświadamia sobie, że potrzeba mu owiec, ciastek ze smalcem i kotów-Szkotów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tam, oj taaam. XD Głównie w głowie siedzi taki cichy głosik, który mówi: "Kupisz teraz to nie będziesz musiała płacić później milionów na nadganianie serii". :P
    Chyba skusze się na Kawaii Scotland, bowiem już się dużo dobrego nasłuchałam a jak ty jeszcze to potwierdzasz to MUSI być dobre. :D Poza tym kolejny powód do tego by zacząć zbierać Księgę Vanitasa... A co do Wind BrAkera to kiedyś u mnie zagości, bom jestem ciekawa co to za nowy twór w Polszy się pojawił. :D
    Półka rozpusty brzmi całkiem całkiem. X"D Jednak u mnie to raczej byłyby same książki historyczno-sztuczne (akty etc.) i jałojce. A na drzeworyty tego rodzaju mówię "obrazki z różowej ściany", gdyż kiedyś byłam na wystawie poświęconej Utamaro i tam wszystkie (wystawione) z tego cyklu wisiały na oczojebnej różowej ścianie. XD "Ten pan ma DUŻY problem" jak stwierdziła moja koleżanka uważnie badając dzieło. XD

    OdpowiedzUsuń
  7. ,,Zawsze się zastanawiałam, co siedzi w głowach osób, które kupują tak ogromne ilości tomików, teraz sama przeszłam na ciemną stronę mocy, ale nadal tego nie wiem."

    Ja się zastanawiam skąd te osoby mają na to pieniądze i czas, by to wszystko przeczytać D=
    Miałam chyba już dawno temu zaopatrzyć się w Kawaii Scotland, ale chyba nie miałam humoru i wyrzuciłam tę pozycję z koszyka.
    Vanitasa przeczytałam pierwszy tomik, jakoś nie mam ochoty na drugi, ostatnio tylko książki Gaimana skupuję i szukam dobrej okazji na zakup ,,TO" Stephena Kinga, bo film we wrześniu ma być, a ja lubię horrory (mam nadzieję, że nie będzie tak niestraszny i rozczarowujący jak większość horrorów).
    Nigdy nie rozumiałam, czemu blogerzy mają tyle książek i komiksów, a potem sama zaczęłam prowadzić blog i dalej nie rozumiem = /
    Swoją drogą ładne koszulki, gratuluję zdobycia i biję brawa.
    Koniec napawania się czyimś stosikiem, czas przetrwonić pieniądze na kolejny seans w kinie i posiedzieć przed wystawami księgarni. Ostatecznie może wrócić do internetów i robić notki, bo znowu ludzie przyjdą i będą wypytywać w komentarzach przy użyciu capslocka, czy jeszcze żyję = /

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "i czas, by to wszystko przeczytać" oj tam, po co czas na czytanie, to ma stać i oczy cieszyć ^^

      Usuń
  8. Obalasz mit biednego studenta xD
    Kawaii Scotland chyba ostatnio widziałam w Yattcie, ale że nawet nie wiedziałam, o czym to jest, nie ruszałam. Teraz z wielką chęcią sięgnę xD Oczywiście, jeśli będę mieć pieniądze, bo nie jestem taką myszą, co kupuje Bóg wie ile książek i mang i potem chce, żeby ludzie jej zazdrościli, więc mam ograniczony budżet. Ale i tak pewnie kupię, może kosztem Kuro? Nie wiem, zobaczy się.
    Ja w tym miesiącu nabyłam (pochwałę się tutaj, bo bloga nie mam xD) dwa tomy Opowieści Panny Młodej, osiem tomów Mushishi, drugi Vanitasa, dziesiąty Horimiyi i Spice&Wolf, chociaż to już bardziej z przyzwyczajenia niż chęci. O, i czekam na Psycho Pass <33
    Jak ktoś tam wyżej wspomniał, zadziwia mnie ilość kupowanych przeć ciebie nowelek. O Maridełku dobrych rzeczy nie słyszałam, o No Game No Life też nie i z twojego stosu sięgnęłaby, tylko po SAO lub Durarararę.
    Ja chcę zdjęcie tej półeczki, dawaj, będzie fajnie wyglądało, hehehe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałaś nową zapowiedź Kotori? CZEKAM NA RECENZJĘ XD

      Usuń
  9. Lem w nowym wydaniu jest przecudowny, nie mogę się napatrzyć na te okładki! Sama mam na razie tylko Cyberiadę, ale jeszcze nie przeczytaną. Solaris mam w innym wydaniu, ale znając moje skrzywienie, kupię drugi egzemplarz, no bo one takie piękne :D
    A Marsjanin ponoć ma beznadziejne tłumaczenie, więc choć bym chciała, to się waham.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurde, jak teraz sobie przypominam to nic z Polskich Mang nie kupiłem od ROKU... Całą kasę wydaje na głupoty zamiast rodzimy rynek wspierać.
    Co więcej sądzisz o serii LOG Horizon?? Jest kilka fajnych (ale kosztownych)figurek z tej serii anime widziałem tylko jeden odcinek, wole kolekcjonować stuff z serii które lubię a bez "wsparcia moralnego" kogoś kto zna tą serie moze być trudno

    OdpowiedzUsuń
  11. Kawaii Scotland <3 Moje pierwsze mangopolo i tak bardzo nie żałuję zakupu :D Do Kotleta to nawet nie ma co porównywać.
    Księga Vanitasa jest czuuudna, na razie mam tylko pierwszy tom i jeszcze nie przeczytałam, ale pod względem bycia śliczną kompletnie przebija Pandorkę.
    Kurczę, ile tych LN-ek u nas wychodzi, niby wiem, widuję na półkach, ale jakoś nie zauważam, dopiero jak u kogoś cały taki zestaw.
    O, Solaris, kiedyś wreszcie muszę odświeżyć. Czytałam dawno, dawno temu, w podstawówce jeszcze, pamiętam, jakie na mnie zrobiło wrażenie i mniej więcej o co tam szło, ale niewiele więcej.

    OdpowiedzUsuń
  12. "Kawaii Scotland" doceniam i widzę, że to naprawdę dobra parodia, jednak taki typ humoru nie do końca do mnie trafia. Z "Vanitasem" jeszcze poczekam, najpierw chciałabym dokończyć "Pandorę". O! Czyli jednak "Zerowa Maria" się polepszyła? Nie wiem, czy to mi wystarczy żeby po nią sięgnąć, ale może...
    "Drżenie" czytałam dawno, dawno temu, ale na kolejne książki z serii jakoś później nie trafiłam. Teraz pewnie musiałabym znów zacząć od początku, bo już prawie nic z tego nie pamiętam.
    Interesujący pomysł z tą półeczką rozpusty.
    Brawa za dorwanie koszulek rzeczywiście się należą. Aż sama nabrałam ochoty na poszukanie czegoś ciekawego, najprawdopodobniej w dziale męskim. Jeden, jedyny raz udało mi się znaleźć w Croppie damską koszulkę z japońskimi krzaczkami i to nie do końca w moim stylu, bo miała dużo neonowej zieleni. Ale zawsze coś.

    OdpowiedzUsuń
  13. O jacie! Wspaniały stosik Ci się uzbierał! *^*
    Chętnie przeczytałam bym recenzję "Kawaii Scotland", może kiedyś gdy będziesz mieć chwilkę czasu to napiszesz co sądzisz o tym tytule? ;) Te koszulki są świetne mają prześliczne grafiki. Gorąco Pozdrawiam Fejwsi! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Półeczka rozpusty to super pomysł XDDDDDDDDDDD albo albo jak te nastolatki z filmów, co chowają pornole pod łóżkiem, tak zrób xD
    Masz jak się poruszać w swoim mieszkaniu, czy jest już wszystko zasypane książkami/mangami XD? Bo wydaje mi się, że to drugie XD
    Gratsy za piąteczki, widać ładnie się uczysz /nie to co ja/ <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja czekam na swoje tomiki Wind Breakera, bo to jednak o rowerach komiks, a ja lubię komiksy o rowerach *^*

    Na "Kawaii Scottland" 2 trochę sobie poczekamy, ale w końcu rysowanie 1 tomiku też zabrało dużo czasu naprawdę, tylko my tego nie odczuliśmy.

    OdpowiedzUsuń