piątek, 14 października 2016

Himouto! Umaru-chan VS Ore no Imouto (Mangowe Pojedynki 2)

     Im więcej znasz danych serii, tym częściej zaczynasz dostrzegać podobieństwa między nimi. Działa to w przypadku książek, filmów, seriali, gier, no i oczywiście mang oraz anime. Wszędzie istnieją schematy popkulturalne, które powodują na przykład, że shouneny mają często podobne założenia, a matki skazane na rychłą śmierć czeszą się w określony sposób. Zazwyczaj takie podobieństwa nie są nachalne i mamy po prostu wrażenie, że gdzieś to już widzieliśmy, ale bywa i tak, że pewne serie mają zbyt wiele wspólnych cech, żeby przejść koło tego obojętnie. W cyklu Mangowe Pojedynki będę zestawiać ze sobą różne anime i mangi, które przypominają siebie trochę za bardzo. Pierwsza notka z cyklu TU



1. ZAŁOŻENIE FABULARNE

     Młodsze siostry mają coś w sobie, prawda? Młodym Japończykom mięknie serduszko, kiedy urocza dziewczyna spojrzy na nich swoimi wielkimi oczkami i wyszepcze ,,onii-san". Zdarza się jednak, że młodsze siostrzyczki za nic nie chcą być miłe dla swoich braci i zdecydowanie odstają od ideału imouto. Takie właśnie dziewczyny są bohaterkami dwóch serii, o których dzisiaj będzie mowa. Zarówno Umaru, jak i Kirino, wydają się idealnymi japońskimi nastolatkami. Obie mają świetne stopnie w szkole, dobre wyniki w sporcie, do tego onieśmielają niezwykłą urodą i zachwycają miłym charakterem. Pod tą warstwą wspaniałości kryją się jednak całkiem inne osoby, idealnych ludzi po prostu nie ma. Dziewczyny tak naprawdę są otaku i to w pełnym tego słowa znaczeniu, do tego prywatnie zachowują się jak rozkapryszone dzieci, przez co ich starsi bracia mają z nimi trzy światy i pół Ameryki. Jak widzimy, omawiane serie mają wręcz identyczne założenia fabularne.


2. GŁÓWNE BOHATERKI

Jak już wiemy, obie dziewczyny są z pozoru idealnymi nastolatkami, podziwianymi przez otoczenie, które jednak prowadzą drugie, tajemnicze życie.


Podobieństwa:

(♥͡  ͜  ͡   ) Z pozoru idealne dziewczyny, dobre w nauce oraz sporcie, jednak prowadzą drugie życie.
(♥͡  ͜  ͡   ) Obie są otaku.
 (♥͡  ͜  ͡   ) Są powszechnie uważane są bardzo urodziwe panny.
 (♥͡  ͜  ͡   ) Mają podobne fryzury.
(♥͡  ͜  ͡   ) Ich drugie ja są samolubne, dziecinne i uparte.
(♥͡  ͜  ͡   ) Mają starszych braci, których wykorzystują do spełniania swoich zachcianek.
(♥͡  ͜  ͡   ) Nie są szczere ze swoimi przyjaciółmi.
(♥͡  ͜  ͡   ) Całkowicie oddają się swoich pasjom, są prawdziwymi maniakami.
(♥͡  ͜  ͡   ) W rzeczywistości troszczą się o swoich braci i zależy im na nich.
(♥͡  ͜  ͡   ) Umaru ma item mocy w postaci chomiczej bluzy, a Kirino kapci w kształcie humbaków. 




Różnice:

(♥͡  ͜  ͡   ) Umaru ulega transformacji w chibi.
(♥͡  ͜  ͡   ) Umaru jest o wiele bardziej dziecinna.
(♥͡  ͜  ͡   ) Kirino ma powody, żeby trzymac brata na dystans, Umaru po prostu ma taki charakter.
(♥͡  ͜  ͡   ) Kirino jest bardziej samodzielna – płaci za swoje otakusowe wydatki dzięki pracy dorywczej, do tego sama tworzyła internetowe opowiadanie.
(♥͡  ͜  ͡   ) Umaru jest typowym nerdem – pasjonuje się grami, mangą i anime w ogóle, a Kirino ma bardzo wąskie preferencje, skupia się bowiem na seriach z uroczymi dziećmi, które ją rozczulają.
(♥͡  ͜  ͡   ) Ich relacje z braćmi mają nieco inną formę, Umaru traktuje brata przede wszystkim jak opiekuna, a Kirino jak kogoś równego sobie i hmmmm, kogoś więcej
(♥͡  ͜  ͡   ) Prawda o Kirino w końcu wychodzi na jaw, do tego szuka ona znajomych z podobnymi zainteresowaniami. 



3. BRACISZEK


     Jeśli jest młodsza siostrzyczka, to i musi być starszy braciszek! Główne bohaterki były do siebie całkiem podobne, jednak jeśli chodzi o ich braci, to sprawa wygląda całkiem inaczej. Kyousuke jest swego rodzaju narratorem OreImo i z jego perspektywy śledzimy wydarzenia, początkowo nie wydaje się zbyt interesujący, jednak stopniowo zdobywa coraz większą sympatię widza i okazuje się, że jest ciekawszy od swojej nieszczęsnej siostrzyczki. Trzeba to przyznać – brat Umaru, Taihei, nie jest nawet w połowie tak barwną i żywą postacią jak Kyousuke, małe stworzonko w chomiczej bluzie kradnie dla siebie całe show. 

4. INNI BOHATEROWIE

     OreImo jest komedią psychologiczną o nastolatkach, Himouto! Umaru-chan komedią samą w sobie, co widać bardzo wyraźnie, kiedy skupimy się na bohaterach. W przypadku pierwszej serii o każdej z postaci możemy powiedzieć całkiem dużo, nie jest ich wiele, ale wszystkie są zarysowani wyraźnie, mają swoją przeszłość, problemy, plany. To było zróżnicowane grono, dialogi i złożone relacje między bohaterami dostarczały rozrywki. Jeśli chodzi o Himouto, to cóż... Wiecie, ile postaci przewija się przez całą serię, nie licząc epizodycznych mobków? Siedem. Czy znaczy to, że skoro jest ich tak niewiele, to poznamy ich dokładnie? A gdzie tam. Jest kolega z pracy braciszka, koleżanka z tej samej pracy oraz trzy tomodachi Umaru. Znajomi Taichiego z pracy to takie klasyczne NPC, które się pojawią, coś ponarzekają, poudawają, że nie są z kartonu i w sumie tyle. Znajome Umaru też nie porażają głębią charakterów, można je opisać w zasadzie paroma hasłami. 


Co ciekawe, w obu seriach występują postacie, które mają kilka wspólnych cech, a są to Sylphin i Kuroneko.

(♥͡  ͜  ͡   ) Obie paradują w wyróżniających się strojach.
(♥͡  ͜  ͡   ) Obie rywalizują z głównymi bohaterkami.
(♥͡  ͜  ͡   ) Obie mają takie same hobby jak główne bohaterki.




     Różnice są jednak znaczne i dotyczą głownie roli, jaką bohaterki pełnią w fabule. Sylphin pojawia się epizodycznie i pełni funkcję czysto humorystyczną, jest barwna, głośna, zabawna. Kuroneko zdaniem wielu całkowicie przesłania główną bohaterkę i to ona powinna wygrać wyścig o pana haremu. Czarny kotek odgrywa kluczową rolę w OreImo, zwłaszcza w drugim sezonie anime, i raczej ciężko się z tym kłócić. 



5. KOMEDIA, ALE JAKA?

     Jak wspominałam to już wcześniej, najważniejszą różnicą między tymi seriami jest to, że zostały one stworzone w całkiem innych celach. Himouto! Umaru-chan jest zwariowaną komedią pełną smaczków dla mangowców, ma nas rozbawić, zapewnić dobrą rozrywkę. Poważniejsze wątki jak problemy z nieśmiałością jednej z przyjaciółek Umaru czy samotność kierowniczki z pracy braciszka, zostają ledwie zarysowane w subtelny sposób. Umaru w swojej chomiczej formie jest urocza i ciężko brać ją na poważnie.

     OreImo również jest komedią, ale przechodzi w poważniejszą historię o skomplikowanych relacjach między młodymi ludźmi. Od samego początku anime było pozycją w dużej mierze psychologiczną, największym plusem tej serii jak dla mnie były świetne dialogi i ewolucja postaci. Niestety, o ile między Umaru i jej braciszkiem nie ma nic oprócz normalnej miłości rodzeństwa, to autor OreImo postanowił, że najlepiej pójść w kontrowersję i dostajemy incestowe zakończenie, które zdenerwowało wielu fanów. Fajna bohaterka została na lodzie, smuteczek. 



(♥͡  ͜  ͡   )  PODSUMOWANIE  (♥͡  ͜  ͡   ) 

     Choć obie serie, o których była dzisiaj mowa, mają sporo podobnych cech, ostatecznie różnią się one dość wyraźnie. Jeśli miałabym ocenić, która jest lepsza, to, mimo niesatysfakcjonującego zakończenia, postawiłabym na OreImo, ponieważ moim zdaniem jest bogatsze i ciekawsze, jednak Umaru w swojej chomiczej bluzie jest urocza i powoduje, że na zmęczonej twarzy widza pojawia się uśmiech. 


27 komentarzy:

  1. Kiedyś zazdrościłam wszystkim dziewczyno, które miały starszych braci - teraz okazuje się, że młodsi też są sensowni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal zazdroszczę dziewczynom, które mają siostry w ich wieku. Przy czym w ich wieku = mniej niż 4 lata różnicy.

      Usuń
  2. Umieram pod natłokiem kreskówek, a jakoś te anime z opisu zupełnie do mnie nie trafiają. Za to wiem, że kuzyn oglądał Himouto!, więc podeślę mu też tytuł Orelmo, może akurat go zainteresuje =D
    W ogóle czekam na więcej mangowych pojedynków. Może się jaki shounen trafi, albo coś co oglądałam (albo coś co znam z tytułu i o czym słyszałam tyle rzeczy, że czuję się jakbym to już znała, ach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się wszystkimi łapkami pod drugim akapitem :D

      Usuń
    2. Mam problem z mangowymi pojedynkami, bo w tej chwili jedyne, co przychodzi mi na myśl, to jakaś wojna gigantów w stylu CG vs DN, a nie wiem, jak ludzie by to przyjęli...

      Usuń
    3. (nie przejmuj się i zrób to, najwyżej znowu ktoś cofnie lajka na twoim fanpage'u)

      Usuń
    4. Ja bardzo chętnie przeczytam. I może w końcu drugi sezon CD obejrzę...

      Usuń
    5. A dopsze, zrobię. I może jeszcze Boku no Hero Academia VS OP-M XD

      Usuń
    6. To ja czekam grzecznie no kolejne nocie.

      Usuń
    7. Właśnie, zrób, zrób! :D

      (...będę miała większą motywację, żeby brać się za którąś z tych rzeczy).

      Usuń
  3. Luknę na Orelmo :D Chociaż od czasów Kiss x sis boje się wszelakiego rodzaju anime, gdzie relacja z między rodzeństwem jest jednym z głównych punktów fabuły... X"D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, tutaj raczej nie ma perfidnego wchodzenia do łóżka, dopiero w połowie drugiej serii wychodzi ten wątek na poważnie i nadal nie jest to AŻ TAK dzikie.

      Usuń
    2. Uf. Trochę mi ulżyło xDDDDD

      Usuń
  4. Oglądałam tylko pierwszy sezon Orelmo i, szczerze mówiąc, tyle mi wystarczy. Nie uważam tej serii za szczególnie tragiczną, jednak od połowy sezonu anime zwyczajnie mi się nudziło, a moja cierpliwość do heroiny zaczęła się kończyć, chociaż jej brata nawet polubiłam. Ale najbardziej zapadła mi w pamięć scena, gdy Kirino grała w jedną ze swoich gier i wściekała na główną bohaterkę/postać z tej właśnie gry. Do głowy mi wtedy tylko przychodziło: Kurde, dziewczyno, ty naprawdę nie widzisz, że zachowujesz się dokładnie tak samo jak ona?! Kuroneko w sumie jakoś bardzo mi nie podpadła. Była dosyć ciekawą i, co ważniejsze, nieirytującą postacią. W dodatku w pełni rozumiałam jej frustrację, gdy "powieść" Kirino została wydana i jeszcze miała dostać anime. Więc podsumowując: według mnie Orelmo nie było bardzo złe; miało dobrych bohaterów (bez heroiny, oczywiście) i jako tako sprawdziło się jako wypełniacz czasu (chociaż teraz sobie myślę, że mogłam wtedy obejrzeć tyle innych serii... ;__;).
    Na Himouto! trafiłam jakiś czas temu, jednak tytuł kojarzyłam jako dobrą "zapchajdziurę", no i coś tam wiedziałam o fabule (już wtedy z Orelmo mi się kojarzyło, ale postanowiłam się nie zrażać). Czytając twoje porównanie stwierdziłam, że jak dobrze, że się do tego nie zabrałam (moje lenistwo xD), bo nie wiem, czy bym to psychicznie przetrzymała. xD

    A tak btw, jak się zakończył drugi sezon Orelmo? Bo chciałabym wiedzieć, ale nie mam ochoty oglądać.

    I jeszcze do tego dorzucę, że na twojego bloga natknęłam się ok. tydzień temu przez bloga Aypy (na który trafiłam dzięki Waneko XD) i przeczytałam wszystkie recenzje, przy niektórych (np. Czarna Walkiria) mając ogromny ubaw. (To było straszne, jak mama pytała się, z czego się śmieję, a ja musiałam coś wymyślać, bo przecież nie odpowiem: bo Harry Potter właśnie zaciążył że Snape'm) XDD Naprawdę podobają mi się twoje recenzje i mogę oznajmić, że będę tu wpadać regularnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od tego, że strasznie miło dostać taki komentarz, aż człowiek czuje, że te godziny włożone w pisanie miały jakiś cel i znaczenie :D Cieszę się, że podobają Ci się moje recenzje i mam nadzieję, że będziesz zostawiać komentarze! Czarna Walkiria była... Specyficzna. Powiem w sekrecie, że naprawdę częśc tej recenzji pisałam w stanie upojenia alkoholowego.
      Ta scena z Kirino grającą w grę była chyba jedną z najlepszych w pierwszym sezonie, piękna ironia od twórców <3 W drugim sezonie wiele się zmienia, Kuroneko zalicza rozwój i przez pewien czas chodzi z głównym bohaterem, nastawienie Kirino trochę się zmienia i staje się mniej nieznośna. Anime kończy się na tym, że Kirino i jej brat dostrzegają, że łączy ich coś więcej, ale ustalają, że od tej pory będą zachowywać się jak zwyczajne rodzeństwo i będą razem w związku dopiero po tym jak dorosną. Huh.
      Himouto nie jest złe, trzeba mieć tylko odpowiednie nastawienie psychiczne!

      Usuń
    2. Jak dorosną, mówisz? Ja mam siostrę bliźniaczkę i starszego brata... I ZA NIC SOBIE TEGO NIE WYOBRAŻAM XD (To w ogóle jest legalne?)
      Walkiria była świetna! Chcę więcej! xD
      A co do ironii - tak, to jedna z najlepszych scen. Ja do Himouto chyba nie miałabym cierpliwości. Szczególnie, że przez całe wakacje się obijałam i teraz mam milion (czyt. 18) serii do nadrobienia...

      Usuń
    3. To nijak nie jest legalne, ani w Polsce, ani w Japonii, ale raczej nikt im nie będzie zaglądał do łóżka i sprawdzał dokumentów na każdym kroku, więc mogą tak niezauważeni funkcjonować przez pewien czas. Ba, nawet to, że jako rodzeństwo mają to samo nazwisko może ułatwić im życie – ludzie mogą myśleć, że są już małżeństwem i dlatego nazywają się tak samo.
      Od pewnego czasu planuję recenzję Antologii mang doujinshi od TCD, ale po prostu nie mogę się zabrać, bo nie czuję się na siłach, do pastwienia się nad złem trzeba mieć dużo, dużo siły.
      Wiesz, ja obecnie czytam około 100 mang, a mniej więcej 300 mam w planach...

      Usuń
    4. W sumie to racja... Nawet na weselu by zaoszczędzili, heh.
      Mi chodziło o anime, ale kurna, na serio setkę?! Chcę mieć tyle półek... (i pieniędzy na kupno xD).

      Usuń
    5. Czytam skany XD Więc nie zbieram 100 mang, nie dałabym rady, no i większość tego, co czytam, nie wychodzi u nas. W domu mam jedynie 283 mangi.

      Usuń
  5. Fajna notka! Ja ostatnio mam ochotę napisać o patternach z anime idolowych w porównaniu do tego, co dzieje się naprawdę u japońskich idoli, ale nie wiem czy będę na siłach XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz na siłach, bo lubię notki o realiach idolowego świata C:

      Usuń
  6. Bardzo fajny pomysł na serię, czekam na więcej :) Żadnego z tych anime nie widziałam, ale jakoś mnie nie ciągnie :p Tematyka mi jakoś nie leży.

    OdpowiedzUsuń
  7. Umaru jeszcze nie oglądałem, ale Oreimo to jedna z najgorszych chińskich bajek, z jakimi miałem kiedykolwiek styczność. I to nawet już nie przez beznadziejne zakończenie, czy protaga idiotę, który okazuje się być skończonym dupkiem. Głównie przez Kirino, która jest tak okropną postacią, że ciężko o gorszą. Jest śliczna, a i owszem, ale charakter ma tak paskudny, że za nic nie dałem rady jej polubić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie OreImo podobalo sie mimo Kirino, bo bylo widac, ze ona z pelna swiadomoscia jest kreowana na taka denrwujaca dziewuche, potem jej charakter sie troche zmienia, no i to miala byc taka szpileczka wbita otakusom. Jako swiadomy zabieg kupuje irytujaca Kirino, gorzej, gdy tworcy tworza denerwuja postac i wmawiaja odbiorcom, ze to taka fajna dziewczyna, ideal!

      Usuń
  8. Ciekawe porównanie. ^^ Oglądałam obie serie i śmiało mogę powiedzieć, że "Himouto" nie było takie złe jak "Oreimo". Kirino strasznie mnie wkurzała swoim zachowaniem jak i sposobem bycia. :v Główny bohater był strasznym dupkiem a w parze z swoją siostrzyczką chyba najbardziej wkurzał.
    Gorąco Pozdrawiam Fejwsi. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. OreImo jak na razie nie oglądałam, ale może to jeszcze nadrobię, a Himouto była dla mnie takim lekkim przerywnikiem (i tak naprawdę z początku trochę trudno było mi się do niej przekonać, przynajmniej do czasu aż nieco zmieniłam podejście). ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie to już nie to. Absolutnie nie anime dla koneserów. Wole o wiele lepsze,stonowane serie,które na tanuki.pl uzyskują noty 10/10, a i tak mało ludzi je ogląda. Chciałabym tu kiedyś znaleźć recenzję lub ciekawy opis Seirei no moribito chociażby, lub Balsamisty, czy Shaman kinga, te anime do mnie totalnie nie przemawiaja. Jak piszesz na początku, "czujesz że już to gdzies widziałaś", ja wlasnie tak mam ogladając nowe serie. Wszystko sie powtarza i nie ma absolutnie nic ciekawego.

    pzdr.
    www.japonskiwachlarz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń