.

.

wtorek, 22 grudnia 2015

Jak zbudować bombę. Recenzja X-Day


Pewnego dnia na szkolnym czacie spotkały się cztery osoby...


      Rika Saginuma vel 11 jest nastolatką, która z powodu kontuzji musiała opuścić drużynę lekkoatletyczną i nie potrafi już z powrotem wrócić do skakania wzwyż. Dziewczyna nie radzi sobie z nawałem zajęć, męczących uczniów najstarszego rocznika, do tego niedawno rzucił ją chłopak. Jej życie zupełnie się posypało i nie ma pojęcia, co ze sobą zrobić, pogrąża się w niechęci do całego otoczenia, skrywanej pod maską obojętności.

     Shimada Nanaka, znana w Internecie jako Polaris, to wrażliwa dziewczyna, która po lekcjach ubiera się w spektakularne gotyckie ubrania. Choć pozornie jest pewna siebie, cierpi na lęki społeczne, a w domu często kłóci się z ojcem. Fantazyjne stroje pomagają jej radzić sobie z problemami.

     Tsukumura Yumihiko piszący pod nickiem Mr.Money jest miłym i sympatycznym chłopakiem o rok młodszym od koleżanek z czatu. Choć wydaje się beztroski, on także ma powody, żeby przynależeć do grupy.

     Katano Reichi, kryjący się pod mianem Jangalian, to sfrustrowany i aspołeczny nauczyciel biologii, który szczerze nienawidzi swojej pracy, a zwłaszcza różnych powiązań  między ciałem pedagogicznym. Nie dajcie się zwieść pozorom, nauczyciele również mogą mieć ciężko i wielu z nich serdecznie nie znosi szkoły! Katano lubi tylko słodkie rzeczy, a jego uczniowie nie są uroczy, więc ich nie lubi. Proste. 

Tych zupełnie różnych ludzi połączył wspólny cel.
Jest nim... wysadzenie szkoły w powietrze.


Spróbujcie to sobie wyobrazić. Pewnego dnia, kiedy wszyscy pójdą do szkoły... Zamiast niej będzie kupa gruzów. Całkowicie zniszczona...

     Każdy z nas musi przejść przez etap męczenia się w przybytku, w którym panuje moc powszechnej edukacji. Większość ludzi ma ze szkołą same negatywne skojarzenia. Paskudni nauczyciele każący się uczyć jakichś niestworzonych rzeczy, rodzice pieklący się o każde niepowodzenie, ciągły stres, męczące, nudne lekcje, skomplikowana sieć relacji międzyuczniowskich... Dla każdego coś miłego. Jest rada na kłopoty, szkołę trzeba po prostu wysadzić! Na dobrą sprawę założenie fabularne brzmi dość idiotycznie i pewnie wielu potencjalnych czytelników zniechęci. Czwórka wyrzutków, która będzie próbowała zmieść placówkę oświaty z powierzchni ziemi. W rzeczywistości chodzi tu jednak o coś trochę innego. Mizushiro Setona specjalizuje się w mangach psychologicznych i właśnie do takich zalicza się również X-Day

      Bohaterowie mangi z tej okropnej szkoły uczynili wręcz prawdziwy Mordor, źródło wszelkiego zła i występku. W ich głowach lokalna placówka oświatowa stała się uosobieniem problemów i  skupili na niej wszystkie swoje negatywne emocje. Jedynym logicznym rozwiązaniem, które nasuwa się samo, jest zniszczenie tego paskudnego budynku i zarazem wszystkiego złego, co z nim związane. Nie trudno zauważyć naiwność takiego rozumowania i mnóstwo luk w logice. Zachowanie postaci jest bardzo nierozsądne i dziecinne, ale jednocześnie do bólu ludzkie. Wydaje się, że podświadomie dostrzegają oni wady swojego planu, lecz jednak brną dalej w swoich szalonych marzeniach, kierowani poczuciem bezsilności.  Dzień X, w którym szkoła ma zostać wysadzona, ciągle odsuwa się w czasie, a my poznajemy motywacje postaci i obserwujemy, jak spotkanie pozostałych wyrzutków zmienia ich samych. X-Day jest zaledwie dwutomówką, więc wszystko jest przedstawione dość skrótowo, czasem aż nazbyt, ale dzięki temu rozterki bohaterów nie mają czasu nas znudzić. Historia jest podana zwięźle i nawet otwarte zakończenie, stwora tak znienawidzona przez mangowców, nie irytuje i jest wręcz na miejscu. Setona Mizushiro stoi nad wagą i odmierza. Ma doskonałe wyczucie, dlatego dostajemy tyle odpowiedzi, ile ich dać należało.

     Postacie są zwykle najważniejsze w mandze, której celem jest właśnie babranie się w ich głowach. Nasze kółko spiskowców nie składa się z bohaterów o osobowości tak skomplikowanej jak rokokowy dekor, ale wypada przekonująco i całkiem wiarygodnie. Jak w każdym gronie, i tutaj znalazły się postacie lepiej i gorzej wykreowane. Najmniej interesujący jest dla mnie jasnowłosy Tsukumura, który na tle pozostałych terrorystów wypada dość blado. Miłą niespodzianką natomiast okazał się szanowny pan nauczyciel biologii, który stanowi ładny portret socjopaty, nie będąc przy tym zamkniętym w pokoju NEETem ani morderczym psychopatą, jakich zwykle spotykamy w mangach.


     Nasi obrażeni na świat zamachowcy graficznie nie prezentują się specjalnie oryginalnie. Setona Mizushiro wyraźnie zaznacza ich usta, w specyficzny sposób rysuje twarze i mimikę, przez co postacie wyglądają czasem dość dziwnie. Dzisiaj kreska w tej mandze może nam się wydać dość archaiczna. Stroje nie są specjalnie interesujące, mundurki szkolne, proste ubrania, a;e na gotyckich wdziankach Polaris można zawiesić oko. Nie dane będzie ujrzeć naszym oczom wielu ładnych teł, jakieś budynki, jakieś wyrastrowane przestrzenie, za to zobaczymy naprawdę uroczego chomika. Wspaniałe stworzenie!

     Żeby wszystko było dobrze, wystarczy tylko pozbyć się szkoły. Wysadzić ją, zmieść na proch, niech stanie się tylko stertą kamieni, pod którymi pogrzebane zostaną wszystkie trudne uczucia. X-Day to pozycja nieco absurdalna, jednak uroczo szczerze i w rzeczywistości do bólu prawdziwa. Jest wiele psychologicznych mang shoujo, większość jednak po przeczytaniu kieruje się do miejsca zapomnienia, w którym znajdują się zagubione skarpetki, pieniądze z Komunii i ostatni kawałek pizzy z pudełka. Dzień X dzielnie stawia opór nieubłaganemu przemijaniu pamięci i historia o czwórce wyrzutków, która chciała wysadzić szkołę, pozostaje gdzieś między neuronami w umyśle.



Tytuł: X-Day/Kanojotachi no X-Day/The Last Supper 
Autor: Setona Mizushiro
Wydawca: Akita Shoten
Gatunek: dramat, psychologiczny, romans, szkoła
Grupa docelowa: shoujo
Ilość tomów: 2

Moja ocena:
fabuła: 7/10
bohaterowie: 7/10
grafika: 6/10

ogólnie: 7/10


Nie ujęłam w recenzji oneshotu o krowach, ponieważ po prostu nie potrafiłam. Są rzeczy, które mnie przerastają.

21 komentarzy:

  1. Hm, wydaję mi się, że słyszałam o czymś podobnym. Ale może tylko mi się wydaję. Trochę nie moje klimaty, ale sam pomysł z wysadzeniem szkoły mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie człowiek czyta opis tej mangi, spoko, jakaś dziewczyna, rzucił ją chłopak, miała kontuzje, zieew, wysadzenie szkoły... WAIT, co?
      Xd

      Usuń
  2. Hem, ja przeczytałam opis pierwszej dziewczyny, pomyślałam sobie, że z nią najbardziej bym się utożsamiała. Ale gdy doczytałam, że czwartym bohaterem jest nauczyciel, zrozumiałam że w tej mandze "coś" musi być. Dla mnie to logiczne, że nauczyciele są najbardziej sfrustrowani swoimi szkołami i mają najwięcej powodów, by je wysadzić! To przecież oni zmagają się z dyrektorem, tymi wszystkimi debilami w ławkach, wrednymi nauczycielami z przerostem opiekuńczości, a za to wszystko odpowiadają dosłownie głową. Każdy w końcu zacznie kombinować z ładunkami wybuchowymi... Podoba mi się taki pomysł na akcję, ja zawsze chciałam tylko podpalić :D Chyba jedna z nielicznych mang, którą bym przeczytała, musze poszukać, czy któraś z moich znajomych jej nie ma na składzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nauczyciele mają najgorzej. Moja mama uczy polskiego w gimnazjum i czasem naprawdę nie ma siły na to wszystko, ale wysadzać szkoły chyba jeszcze nie próbowała... Raczej żadnej znajomy nie będzie miał na składzie X-Day, ponieważ ta manga nie wyszła w Polsce.

      Usuń
  3. To dobry moment, żeby znów wspomnieć jak bardzo chcę "After School Nightmare" tej autorki na polskim rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dzieło tej samej autorki, to tym bardziej muszę przeczytać! After School było jedną z naprawdę nielicznych mang, którą nie dosyć, że przeczytałam w internetach od deski do deski, to jeszcze zarwałam dla niej nockę.

      Usuń
    2. Na razie przeczytałam dwa pierwsze rozdziały After School Nightmare i nie jestem pewna, czy czytać dalej...

      Usuń
  4. Cześć, na chwilę się wyłaniam z mroku, jako żem ninja.
    Ostatnio mam nawet ochotę i jakiś wolny czas, a przede wszystkim brak wyrzutów sumienia, że się nie uczę, choć powinnam, także akurat jakąś drobnicę bym pochłonęła. Wysadzenie szkoły + postać sfrustrowanego senseia brzmi wystarczająco zachęcająco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninja do mnie zawitał :D
      U mnie wyrzuty sumienia to codzienność, nie wiem, chyba powinanm zacząć się uczyć czy coś.
      I chomik! Nie wolno zapominać o chomiku.

      Usuń
  5. Chcę to przeczytać *o*. Brzmi może i absurdalnie ale baardzo intrygująco. Jak ktoś kiedyś się zdecyduje to u nas wydać to na pewno się u mnie znajdzie :P.
    Wesołych świąt ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Edit. Już jestem po i muszę przyznać, że daje do myślenia. Spodziewałam się naprawdę wielkiego dramatu, a tu wszystko było bardzo ludzkie co miło mnie zaskoczyło :). Niektóre sceny były świetne, np ta kiedy Polaris i Jangalian chcieli skoczyć :OOOO. Kreska może trochę i jest archaiczna ale daje też trochę klimatu :P. Obyś polecała więcej takich dobrych mang biednemu człowieczkowi, który w internatach czyta tylko szkolne romansidła :D.

      Usuń
    3. Cieszę się, że udało mi się kogoś skutecznie zachęcić do przeczytania :D Jeszcze bardziej cieszy mnie to, że się podobało!
      Dokładnie, X-Day jest ludzkie do bólu, to chyba największa zaleta tej mangi.
      Zamierzam polecić jeszcze więcej ciekawych tytułów :D

      Usuń
  6. Czytałam już co nieco od tej autorki, jednak z tą mangą nie miałam jeszcze okazji się zapoznać. Co prawda pomysł z wysadzeniem szkoły rzeczywiście brzmi dość naiwnie, jednak pod względem psychologicznym spodziewam się czegoś naprawdę dobrego. Już ląduje na liście do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie opowiedz mi o swich wrażeniach po przeczytaniu :Do

      Usuń
  7. To ta fajna manga, z którą ciągle zwlekam :( Btw, mem z chomikiem musiał być! Ten chomik naprawdę jest przesłodki, czemu Albertyna nie może taka być? No czemu, no?

    Fajnie byłoby tak wysadzić szkołę, sam bym z tego skorzystał gdybym mógł, ale to tylko chwilowa ucieczka od problemów. Kiedyś trzeba będzie do niej wrócić, no chyba, że chce się zamieszkiwać ulice, o ile się jakąś znajdzie, bo też są przepełnione. Tyle zaległości w szkole mam i będę musiał to nadrabiać, ehh. Umrę.

    Przypomniało mi się, jak kiedyś w podstawówce na przerwie kazali nam wyjść ze szkoły nagle i ewakuacja naprędce, bo ktoś zadzwonił, że w szkole jest bomba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najsmutniej, że ten chomiczek umarł :C
      Nie wolno wysadzać szkoły, szkoła ważna!
      Nie było mnie wtedy w szkole, móiwli mi, że plecak Gracjana brali do kontroli XD

      Usuń
  8. "Każdy z nas musi przejść przez etap męczenia się w przybytku, w którym panuje moc powszechnej edukacji. Większość ludzi ma ze szkołą same negatywne skojarzenia." - heh, nie wiesz jak bardzo chciałabym wrócić do tych cudownych lat, gdy jedynym obowiązkiem była nauka w szkole ;).

    "X-Day" jest pięknym przykładem, jak pozory mogą mylić. Opis wręcz odstrasza. Garstka gówniarzy wymyśliła sobie, że wysadzą szkołę w powietrze? Co to ma być? "Nie lubię szkoły, fajnie by było jakby się spaliła/wyleciała w powietrze" - tak mówiło się w gimnazjum. Pomysł jest dziecinny, a jego realizacja przywołuje na twarz uśmiech politowania. Tymczasem okazuje się, że to piękna opowieść o przyjaźni, otwieraniu się na nowych ludzi, wzajemnej pomocy, radzeniu sobie z problemami i odpędzaniu samotności. Moim zdaniem bohaterowie wcale nie chcą wysadzić szkoły. widać to choćby po tym, jak się za to zabierają i że jakoś specjalnie im się nie spieszy. Szukają jakiegoś celu w życiu i osób, u których znajdą zrozumienie.

    A jeśli chodzi o ulubionych bohaterów, to ja z kolei mam zupełnie odwrotnie :). Największe wrażenie zrobił na mnie Mr. Money, a najmniej spodobał mi się Jangalian. W innych okolicznościach może przekonałby mnie do siebie ale jako nauczyciel jest niewiarygodny. Jako dorosły powinien być dojrzalszy od reszty postaci.

    Wspaniała manga. Jak tylko przeczytałam skany, od razu kupiłam amerykańskie wydanie :D.

    A historia o krowach jest... niewątpliwie oryginalna :P. Ale w sumie przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miała być celowa hiperbolizacja, też nie uważam, że szkoła to najgorsze, co może spotkać człowieka :D
      Dokładnie, oni nawet nie mają pomysłu na konkretne działanie, kupowanie fajerwerków to sposób na zagłuszenie własnej niepewności, nadanie pozorów podjęcia jakichś kroków.
      Jangalian własnie jest tutaj rzadkim przykładem dobrze wykreowanego nauczyciela moim zdaniem – zakłada się, że nauczyciel powinien być dojrzalszy i wiedzieć lepiej, ale nie zawsze tak jest, czasem to właśnie osoby po drugiej stronie burka bywają najbardziej zagubione, jak dla mnie Jangalian jest spójną i interesująca postacią :D
      Oo, przyniosłabyś w któryś czwartek do biblioteki, może drugi styczniowy, oglądałabym i zachwycałabym się :D

      Usuń
    2. Jeszcze nie wiem, kiedy dokładnie przyjadę do biblioteki ale u mnie w grę wchodzą tylko piątki... Najwyżej jakbyśmy się minęły to zostawię dla ciebie w bibliotece. Odezwę się jak będę jechała :).

      Usuń
    3. To przyjadę może w piątek :)

      Usuń