.

.

środa, 14 września 2016

Usłyszeć ciepło słońca – recenzja

– Widziałaś tego chłopaka? Całkowicie w moim typie, ciekawe, co studiuje...
– Lepiej sobie odpuść, on jest jakiś dziwny i podobno nie słyszy.
     Każdy z nas ma nieco inne potrzeby i preferencje, jedni lubią lody czekoladowe, inni śmietankowe. Podobnie jest z zapotrzebowaniem na kontakty z ludźmi, są wśród nas zarówno osoby, które najlepiej bawią się w otoczeniu znajomych, jak i takie, które wolą spędzić wieczór sam na sam z łóżeczkiem i książką lub komputerem. Wszystko jest w porządku, jeśli dobrze się z tym czujemy, co jednak wtedy, gdy nawiązywanie kontaktów z innymi po prostu całkowicie nam nie wychodzi? W końcu nawet skrajny introwertyk potrzebuje czasem porozmawiać z drugim przedstawicielem gatunku Homo sapiens.






Tytuł: ,,Usłyszeć ciepło słońca"
Tytuł oryginalny: ,,Hidamari ga Kikoeru"
Autor: Yuki Fumina
Wydawca polski: Dango
Wydawca oryginalny: France Shoin
Gatunek: shounen ai, dramat, romans, okruchy życia, szkolne życie
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 21,90zł





      Takim typem człowieka jest właśnie Kouhei Sugihara. Choć studiuje prawo, nie chwali się tym na prawo i na lewo, jest bowiem bardzo wycofany i prowadzi tryb życia miejskiego pustelnika. Przez to, że ma problemy ze słuchem, nie potrafi odnaleźć się wśród rówieśników i przyjął taktykę ślimaczka – chowamy się i unikamy kontaktów. Trwałby sobie tak nadal, ale wtedy manga byłaby nieciekawa, Imperatyw Mangowy postawił więc na drodze Sugihary pewnego chłopaka, który dosłownie spadł na niego z nieba. Był to Taichi Sagawa, który właśnie dostał kolejną odmowę od potencjalnego pracodawcy. Nieszczęsny bezrobotny postanowił zawrzeć z  niedosłyszącym Sugiharą układ – śniadanie w zamian za notatki z wykładów. Wiadomo, że kiedy w grę wchodzi jedzenie, sytuacja staje się poważna, czerwona nić przeznaczenia i te sprawy. Znajomość naszych bohaterów nie kończy się jedynie na wymienianie notatek i jedzenia, pomimo krążących po uczelni plotek, Taichi konsekwentnie stara się zaznajomić z Sugiharą, który, o dziwo, wcale nie jest w stosunku do niego aż tak oziębły.


     Nie zdziwicie się pewnie, kiedy powiem, że w tej mandze nie spotkamy wielu bohaterów, autorka skupiła się całkowicie na ukazaniu charakterów głównej pary i rozwoju łączącej ich relacji. Gdzieś w tle przewijają się jakieś koleżanki, koledzy, rodzice, ale nie dostają wiele czasu mangowego, wychodzi to jednak mandze na dobre. Ludzie powiadają, że przeciwieństwa się przyciągają, a mangaczka wzięła sobie to hasło do serca. Nasi bohaterowie różnią się od siebie praktycznie w każdym możliwym aspekcie. Sagawa jest żywiołowy i dość porywczy, przez co ma problemy ze znalezieniem sobie pracy, bo jest na czarnej liście wszystkich pracodawców w okolicy, jeszcze trochę, a zaczną zawieszać tabliczki z jego zdjęciem i podpisem ,,tego pana nie zatrudniamy". To bardzo prostolinijny chłopak, który nie boi się mówić tego, co myśli i stanąć w obronie innych. Sugihara z kolei jest bardzo cichy i wyalienowany, nie podoba mu się to, jak inni ludzie podchodzą do jego niepełnosprawności. Utwierdził się w przekonaniu, że nie może normalnie egzystować w społeczeństwie i zaufać innym osobom. Nie odnajduje się ani w grupie ludzi zdrowych, ani niesłyszących. Sagawa i Sugihara nawet wyglądają całkowicie inaczej, kolory ich włosów i oczu kontrastują ze sobą, ale te dwie całkiem odmienne jednostki odnalazły wspólny język. Sagawa traktuje niesłyszącego kolegę po prostu jak zwyczajnego człowieka, a to wbrew pozorom wcale nie tak mała rzecz.


     Sagwa raczej łatwo zdobywa sympatię czytelnika, ciężko nie polubić chłopaka z liściem na głowie, który spada z nieba i z uśmiechem mówi, że skoro ktoś go nakarmił, to nie może być przecież złą osobą. Z Sugiharą sprawa nie jest już tak prosta, przynajmniej nie było tak w moim przypadku. Na początku niezbyt spodobał mi się ten bohater, denerwowało mnie, że jest taki przewrażliwiony i ze swoich problemów ze słuchem zrobił dosłownie wielki mur, który oddziela go od innych ludzi. Gdyby wszyscy mieli tak przejmować się swoimi chorobami i różnymi defektami, to byłoby z tym światem krucho. W miarę czytania zaczęło jednak docierać do mnie, że ta manga wcale nie jest o niepełnosprawności, jak to zwykło się powszechnie przyjmować. Niedosłuch głównego bohatera nie jest wcale najważniejszą rzeczą w tej historii i równie dobrze mógłby zostać zastąpiony przez jakikolwiek inny poważny problem. Usłyszeć ciepło słońca jest moim zdaniem przede wszystkim opowieścią o wychodzeniu ze swojej skorupy i otwieraniu się na świat i innych ludzi, o ponownym zdobywaniu wiary w ludzkość i własne możliwości. Sugihara jest ogromnie wrażliwy i przez to przejmuje się każdym nieopatrznie rzuconym słowem, wpadł w pułapkę samotności – znam ten temat po części z własnego doświadczenia, dlatego muszę przyznać, że autorka bardzo dobrze i realistycznie pokazała sposób myślenia takiej odrzuconej osoby. Wyjść z domu i odezwać się do kogoś – to tylko z pozoru proste zadanie. Z biegiem czasu okazuje się, że Sugihara też może śmiać się i rozmawiać jak zwyczajny młody człowiek, trzeba tylko dać mu szansę, a Sagawa również ma swoje problemy, które kiedyś odbierały mu radość z życia. Choć historia zawiera się w zaledwie jednym tomiku, akcja toczy się dość powoli, naszych bohaterów nie od razu połączy obopólne zrozumienie i zaufanie, życie nie jest przecież tak proste, udało się jednak uniknąć zbyt dużej ilości dramatu i angstu.

Mysza jest nieogarem i ma dwa tomy, bo zapomniała, że ma recenzencki i zamówiła, ale teraz ma też gadżety i może zrobić jeden obrazek z dwóch tomików. HA!

     Skupmy się jednak na technicznych kwestiach dotyczących niepełnosprawności – czy autorka zrobiła rozeznanie i nie wypisywała w swojej mandze głupot dotyczących problemów ze słuchem? Na szczęście mogę Was uspokoić, wszystko trzyma się kupy i nie utoniemy pod natłokiem bzdur. Podczas czytania zdziwiło mnie, że Sugihara nie posługuje się językiem migowym, tylko preferuje czytanie z ust. Osoby zajmujące się ludźmi niesłyszącymi już od dłuższego czasu głoszą konieczność uczenia dzieci języka migowego, ponieważ czytanie z ust opiera się na poznawaniu języka, którego osoba głucha nie zna i nie jest to dla niej naturalny sposób porozumiewania się, nie jest w stanie zrozumieć istoty tej metody komunikacji. Sugihara jednak jest w stanie słyszeć dostatecznie głośne dźwięki, więc na upartego mógłby korzystać z czytania z ruchu warg, choć na dłuższa metę nie byłaby to najlepsza metoda. Autorka na szczęście odrobiła zadanie domowe i odpowiednio uzasadniła preferencje głównego bohatera, dzięki czemu wszystkie elementy historii łączą się w jedną całość i nic nie zgrzyta. Interesuję się kulturą Japonii i wiem, że w tym kraju ludzie niepełnosprawni mają dość ciężko, społeczeństwo jest stosunkowo mało uświadomione i nie wie, jak postępować z osobami, które są trochę inne od nich, jeszcze gorzej Japończycy radzą sobie z chorymi psychicznie. Yuki Fumino potrafiła przedstawić to zagadnienie naprawdę zgrabnie i realistycznie, otaczający Sugiharę ludzie najczęściej działają w dobrej wierze i po prostu nie wiedzą, jak odpowiednio się zachować w kontakcie z niedosłyszącym.

W opisie z tyłu okładki widnieje zdanie ,,Więcej niż przyjaźń, nie do końca miłość" i niezwykle trafnie opisuje ono naturę związku między głównymi bohaterami. Z posłowia od autorki można się dowiedzieć, że pierwotnie Usłyszeć ciepło słońca nie miało zawierać wątków boys love, ale zostały one dodane, ponieważ publikacją mangi miał zająć się magazyn BL. Dzięki temu romans między postaciami jest zarysowany bardzo delikatnie i po mangę mogą sięgnąć osoby, które za tytułami z miłością męsko-męską nie przepadają. Oszczędzono nam też wielu schematycznych zagrań i haseł  w rodzaju ,,ależ on jest uroczy". Mangi tego rodzaju przypominają, że podwalinami dobrego, trwałego związku przede wszystkim powinno być porozumienie charakterów i przyjaźń, a nie jedynie czyste pożądanie. Usłyszeć ciepło słońca wnosi do gatunku delikatny powiew świeżości

     Usłyszeć ciepło słońca od razu zwraca uwagę swoją śliczną okładką, na której znaleźli się głowni bohaterowie wkomponowani w zielone otoczenie. Wspaniale użyta gra świateł i ładnie narysowani chłopcy zapowiadają, że w środku również będzie pięknie. Czy jest tak faktycznie? Biorąc pod uwagę to, że mamy do czynienia z pierwszą mangą autorki, w dodatku mangą z gatunki boys love, kreska jest świetna. Nie uświadczymy wielkich łap czy nienaturalnie wydłużonych kończyn u bohaterów, anatomia jest zazwyczaj poprawna. Na pierwszy rzut oka kreska wydaje się trochę niestaranna i szkicowa, ale po dokładniejszych przyjrzeniu się można dostrzec, że wbrew pozorom tomik nie był rysowany na odczepkę. Konsekwentnie pojawiają się zróżnicowane tła, co w mangach obyczajowych i romansach wcale nie jest częste. Autorka prezentuje całkiem dużą wprawę warsztatową, dzięki czemu mangę czyta się bardzo przyjemnie. Nie zobaczymy oszałamiających, dynamicznych scen walk, pięknych pejzaży czy innych graficznych fajerwerków, ale czy w mandze tego typu naprawdę byłyby one potrzebne? 

     Chyba nikt w naszym fandomie nie spodziewał się, że całkiem nowe wydawnictwo Dango, które do tej pory miało tylko jeden tomik na koncie, dostanie licencję na tak stosunkowo popularną i wysoko ocenianą mangę. Widać, że jak się dobrze kombinuje, to widocznie można zaczynać od całkiem dobrych tytułów, może jakaś czarna magia wchodzi tam w grę, któż to może wiedzieć. Dostajemy tomik w formacie zbliżonym do tego Kotori, który chyba będzie standardowym Dango. Tym razem również nie ma obwoluty, tylko sztywna okładka ze skrzydełkami, to już kwestia subiektywna, czy jest to plus, czy minus wydania, mnie zawsze czytało się takie mangi wygodniej i wolę fruwające tomiki od takich z podwójną skórką. Tytuł mangi jest napisany dość specyficzną czcionką, ale nie razi ona po oczach i jest czytelna dzięki temu, że nie dodano do niej tysiąca efektów. Podoba mi się to, że w miejscach, w których na rysunku pada światło, czcionka jest rozjaśniona, przez co wydaje się, jakby promienie słońca naprawdę oświetlały okładkę. Nie lubię, kiedy imię i nazwisko autora zapisywane jest małą literą, ale w tym przypadku w oryginale było tak samo, więc łaskawie wielka mysza zezwala. Tekst z tyłu tomiku jest wydrukowany w podobnej czcionce, co tytuł, przez co może się wydawać trochę nieczytelny. Uwaga, uwaga, pragnę poinformować, że na tym tomiku też znalazły się specjalne kluskowe oznaczenia informujące w uroczy sposób, że mamy do czynienia z boys love!  




Druga strona zakładki z grafiką z tomiku,
Patrzcie, jaka pieczątka, z tym się jeszcze nie spotkałam!
     W poprzedniej mandze wydawnictwa Dango kolorowa strona była dość cienka i wręcz gazetowa, jednak nastąpiła zmiana na lepsze i ta w Usłyszeć ciepło słońca jest bardzo porządna i sztywna. Znalazł się na niej specjalny dopisek od autorki dla polskich fanów, miły dodatek. W wydaniu oryginalnym na okładce pod obwolutą znajdowały się bonusowe historyjki, polskie wydanie jednak ich nie utraciło – zostały umieszczone na dodatkowej, sztywnej kartce z tyłu tomiku. Sprytnie. Za tłumaczenie tomiku odpowiadała tym razem inna osoba niż w przypadku Monster Petite Panic, co wyszło mandze raczej na dobre. Nie zauważyłam jakiś wpadek, wszystko brzmi zgrabnie i czytelnie, ale znalazłam w tomie trzy literówki, straszliwe rzeczy. Druk jest odpowiednio wyrazisty i większego śniegu raczej nie ma, to śnieżenie jest chyba jakaś specjalną bolączką zarezerwowaną dla mang BL. Onomatopeje zostały przetłumaczone i wprawnie porozmieszczane, nie zajmują połowy kadrów, jak to czasem się zdarza. Praktycznie nie pojawia się za to numeracja stron, ale o takie rzeczy czepiam się chyba tylko ja i niektóre osoby z niesławnego 5% fandomu polskiego. Zauważyłam, że w kilku miejscach kadry były trochę zbyt przycięte, ale nie w takim stopniu jak w niektórych mangach Studia JG (Jak zostałam bóstwem!?) czy Waneko (Requiem Króla Róż). Do naszego wydania prenumeratorzy dostali uroczy notesik i dużą, porządną dwustronna zakładkę, a także małą wizytówkę z podziękowaniami od Dango, miły gest. Notesy jako dodatki do prenumerat to świetny pomysł i cieszy mnie, że Waneko też postanowiło z nimi zaryzykować. 

Wśród innych mang.
     Usłyszeć ciepło słońca jest wbrew pozorom mangą dość specyficzną, specyficzną jako manga boys love, specyficzną jako manga o niepełnosprawności i samotności. Nie zatoniemy w powodzi łez, nie dostaniemy w twarz wielką miłością znienacka i scenami erotycznymi. To historia w ogólnym rozrachunku optymistyczna i  podnosząca na duchu. W subtelny sposób pokazuje tworzącą się między bohaterami więź i ukazuje problem niedostosowania społecznego. Nie będzie tu wielkich, podniosłych przemówień o życiu, wyznań  i dramatycznych gestów pełnych patosu, ale za to dostaniemy realizm, trochę humoru i wiarygodnych bohaterów. Całe szczęście, że Dango zapowiedziało, że pracuje nad możliwością wydania spin-offa. 



Moja ocena:
fabuła: 8/10
bohaterowie: 7/10
grafika: 8/10

23 komentarze:

  1. Ech, do mnie przyjdzie najwcześniej pod koniec września, muszę sobie wreszcie wbić do głowy, coby przed zamawianiem sprawdzić dobrze daty premier, bo potem przez jeden tomik czekam na całość miesiąc ;p Zamówiłam tę mangę w sumie w ciemno, głównie dlatego, że Dango jest takim niesamowicie sympatycznym wydawnictwem, a okładka ładna (no i te kluseczkowe oznaczenia <3), aż do tej pory wiedziałam tyle, że to BL. Skoro realistyczne i sensowne, to świetnie, cieszę się, że się zdecydowałam. Fajnie też, że Dango idzie w okładki ze skrzydełkami zamiast obwolut, znacznie bardziej wolę takie wydania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak się opóźniało ostatnio przez 3 tom Drrr!!, ale dobre ziomki z Gildii zmodyfikowały dla mnie zamówienie i wysłali już tego samego dnia, gdy do nich napisałam, polecam XD
      Dango jest chyba najbardziej sympatycznym wydawnictwem <3 I Kotori na drugim miejscu, bo kiedyś szefowa Kotorców wysłała mi za darmo dwa tomy mangi, bo ją rozbawiłam zdjęciem, a takich gestów się nie zapomina XD
      Okładka nie kłamie, warto kupić ^^

      Usuń
    2. O, faktycznie, dzięki, nie wpadłam na to, a nawet dostałam od nich wiadomość w tej sprawie. Chyba czas zacząć sprawdzać maile częściej niż raz na miesiąc xD Ha, to jednak dostanę wcześniej i to, i pierwsze tomy Pandorki... ^^

      Usuń
  2. Aw, cieszę się, że Tobie również spodobała się ta manga. Sama szybciutko ją kupiłam i zaraz przeczytałam, i spodobała mi się jeszcze bardziej, niż gdy czytałam za pierwszym razem. Dopiero po skończeniu tomiku zdałam sobie sprawę, że czegoś mi mocno brakowało, a potem dopiero ogarnęłam, że przecież jest jeszcze kontynuacja! Dango na asku twierdziło, że zamierza ją wydać, więc mam nadzieję, że rzeczywiście uda się to zrobić :D Zwłaszcza że to chyba jedna z moich ulubionych mang shounen ai na polskim rynku, zaraz za Doukyuusei. Ale w sumie nie ma w czym przebierać, bo takie fanki bardzo delikatnych, gejowskich romansów jak ja mają trudno w tym kraju :'/ Ale będzie jeszcze Yamada to Shounen właśnie od Dango, więc zacieram ręce. I Sotsugyousei od Waneko, o matko.
    Wybacz ten bełkot, ekhm. Jakbyś miała jakieś fajniutkie, delikatne shounen ai do polecenia, to ja bardzo chętnie wszystko przeczytam, ale to tylko sugestia, bo nie chcę zawracać głowy :x
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koledzy z klasy właśnie średnio przypadli mi do gustu, chyba jedynie nawiazania mi się spodobały, bo akurat czytałam ksiązki Davida Almonda i Zbiór 100 poetów z Ogura XD Przypadkiem Nakamura Asumiko utrafiła w myszowe upodobania. Nauczyciel trochę popsuł mi mangę, szukał partnera wśród uczniów, powinszować rozumu XD
      Nie mogę doczekać się tej kontynuacji, mam nadzieję, że prędko ją dostaniemy C: Z wydanych w Polsce delikatnych shounen ai uwielbiam jeszcze Seven Days, nie można zapomnieć.
      Pewnie czytałaś wszystkie shounen ai, które mogłabym zaproponować... Może Dash! lub Free Punch od Natsume Isaku? Aishiteru, Aozora no Sunda Iro wa, Cello Mellow, Negative-kun to Positive-kun, Mazu wa Hitokuchi, Nie wiem, czy wszystkie się kwalifikują...

      Usuń
  3. Mój problem z mangami jest taki, że jest tak wiele, które chcę, ale nie mam piniondza na wszystkie ;w;
    Swoją drogą fajna recenzja i ładne focie. Ja to bym taką pieczątką szpanowała, nie ma co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem... Ale trochę ratuje mnie mangowa biblioteka, choć wtedy pojawia się inny kłopot – ile zdążę przeczytać w trzy godziny i zabrać do domu XD
      Szpanuję pieczątką jak szalona!

      Usuń
  4. Chociaż mang nie czytam, to muszę powiedzieć, że fabuła mi się spodobała :) I zdjęcie książek na półce wywołuje u mnie głód książkowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy przechodzę koło biblioteczki, to gładze książki XD

      Usuń
    2. Nie dziwię się w ogóle :3

      Usuń
  5. Nie czytałam i choć nie lubię shounen ai, to wydaje się być ciekawa. Lubię Twoje recenzje, są bardzo dokładne i dobrze się je czyta. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;_; Cieszę się, że komuś się podobało. Tutaj da się przeżyć gejowe rzeczy, naprawdę.

      Usuń
  6. Fabuła tej mangi wydaje mi się być nieco przytłaczająca, ale nawet mnie zainteresowała. Nawet wątek shounen-ai mnie aż tak nie odstrasza, a zwykle nie ciągnie mnie do tego typu mang XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogólnym rozrachunku jest właśnie całkiem lekko, jest trochę dramy, ale jednak to optymistyczna manga i Taichi rozsiewa radość.

      Usuń
  7. Fajne mango, fajne. ^^
    O rany, co zamierzasz zrobić z drugim egzemplarzem? XD
    Recenzja super jak zwykle, ale nie mam nic do dodania, bo widziałam, że moją też już przejrzałaś, więc tym razem będzie tylko taki króciutki komentarz. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, myślałam o zrobieniu rozdania na blogu... Ale nie wiem, czy ktokolwiek by się skusił i czy umiałabym to zrobić, bo jestem skończoną ofermą życiową :D

      Usuń
  8. Dwa tomy? No cóż, przynajmniej jest okazja, żeby podziwiać jak pięknie prezentują się razem obie strony. :D
    Dango zdecydowanie zaskoczyło - i to pozytywnie - wyborem akurat takiej mangi. Już nie mogę się doczekać wydania dalszego ciągu.
    I te kluskowe oznaczenia są piękne. ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje mi się, że Dango jest łatwo zdobywać takie tytuły głównie dlatego, że inne wydawnictwa nie nadążają za światkiem BLi, a redakcja Dango jest zainteresowana BLami również osobiście, a nie tylko wydawniczo i łatwiej im ustalić co warto wydać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Redakcja Dango zdumiewa mnie ciągle swoją znajomością niszowych yaoiców, więc może coś w tym jest :D

      Usuń
  10. Czas zakończyć kryptoczytelnictwo i się ujawnić. XD
    Recka tak mnie pozytywnie nastawiła, że wyrzuciłam z koszyka na gildii tomik (sorry Ajin) i wrzuciłam Usłyszeć ciepło słońca. Ciekawe czy mi się spodoba, pierwszy szołnen aj na półce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Manga wydaje się bardzo ciekawa, taka subtelna, na pewno jest przyjemna w odbiorze. W okładce się zakochałam *.* Może kiedyś po nią sięgnę ^^
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciekawiłaś mnie soją recenzją. Te dodatki są świetne. Fajnie, że "Dango" jako "raczkujące" wydawnictwo potrafi pokazać na co je stać. ^^ Jestem pewna, że jeszcze nie raz nam czymś zaskoczą! :D

    OdpowiedzUsuń